Leżał kilka dni z psami. Prokuratura wyjaśnia śmierć 66-latka

Zwłoki 66-letniego mężczyzny znaleziono w jednym z domów w Sędziwojewie. Ciało było już w stanie rozkładu.

reportaż 10:05 23-05-20170 0

O zdarzeniu powiadomił policję w sobotę po południu jeden z lokatorów domu. Mężczyzna zaniepokoił się tym, że od pewnego czasu nie widuje 66-letniego współmieszkańca.

– Kilka dobrych lat temu kupiłem od niego dom za śmieszne pieniądze. Pozwoliłem mu w nim mieszkać. To była tylko i wyłącznie moja dobra wola. Miał do swojej dyspozycji pewną część domu – mówi mieszkaniec Sędziwojewa.

Zaalarmowani policjanci, którzy przyjechali na miejsce, postanowili wejść do pomieszczeń 66-latka. Kiedy to zrobili, zastali makabryczny widok. Na podłodze obok łóżka leżało ciało mężczyzny. Było w stanie rozkładu. W pokoju były też niewielkie psy.

– Były jego. Nic nie szczekały, nie ujadały. Gdyby zachowywały się głośno, to już dużo wcześniej zadzwoniłbym na policję – stwierdza nasz rozmówca. – Kiedy ostatni raz widziałem zmarłego? Wydaje mi się, że w środę, ale nie na sto procent. Z nim bywało często tak, że wsiadał rano na rower i wracał późnym wieczorem, albo i nie. Żył własnym życiem.

Na miejsce zdarzenia przybył prokurator, który przeprowadził oględziny zwłok. Śledczy wstępnie wykluczyli udział osób trzecich w śmierci mężczyzny.

– Na ujawniono śladów, które mogłyby wskazywać, że osoby trzecie mogły się przyczynić do śmierci mężczyzny. Na tym etapie niczego jednak nie można przesądzać– zastrzega Krzysztof Helik, prokurator rejonowy we Wrześni.

Przyczynę zgonu określi sekcja zwłok, która zostanie wykonana w piątek 12 maja w Zakładzie Medycyny Sądowej w Poznaniu. – Ustalony zostanie też orientacyjny czas śmierci 66-latka. Teraz mogę powiedzieć, że zgon nastąpił kilka dni temu – mówi Helik.

Z protokołu oględzin wynika, że w pomieszczeniu znaleziono liczne puszki i butelki po alkoholu. – Mocno go nadużywał. Niedawno wrócił z odwyku. Miał emeryturę. Przestawał pić, jak się kończyły pieniądze. Przypuszczam, że to właśnie alkohol był przyczyną jego śmierci – mówi nam mieszkaniec Sędziwojewa.

Wieść o tragedii lotem błyskawicy rozeszła się po wsi.

– Sąsiadka opowiadała, że on był zamknięty z psami, które zaczęły podgryzać zwłoki. To jest naprawdę straszne, przerażające – mówi jeden z sąsiadów zmarłego mężczyzny.

– Nie widziałem zwłok, ale to może być prawda. Psy trafiły do wrzesińskiego schroniska. Nie czułem żadnego fetoru zwłok, ale po otwarciu drzwi pojawił się brzydki zapach psów – mówi współlokator zmarłego. – Na razie nie mogę wywieźć niczego z pomieszczeń. Chciałbym to zrobić jak najszybciej, bo zapach nie jest przyjemny, a idą ciepłe dni. W domu mieszka trzyletnie dziecko. Nie wierzę, że ktoś mógł się przyczynić do jego śmieci. Mam monitoring całego podwórza i nie widać, żeby ktoś do niego wchodził (śledczy ocenią przydatność tego nagrania w prowadzonym postępowaniu – przyp. red.). Z tego co wiem, to zmarły ma zostać pochowany na koszt państwa. Mnie ciało nie zostanie wydane, bo nie jestem jego rodziną. Zostanie skremowane. Jego rodzice są pochowani w pobliskich Węgierkach. Mężczyzna nie miał żony ani dzieci, jedyną rodziną był jego chrześniak, ale nie utrzymywał z nim kontaktu i teraz zupełnie odłączył się od tematu – kończy mieszkaniec Sędziwojewa.

Artykuł ukazał się na łamach „Wiadomości Wrzesińskich” 12 maja 2017 roku (nr 19 (140/XXVIII)

Thumb 20170528 165212

Łukasz Różański

10:05 23-05-2017