Krzepiąca historia sprzed lat o lekarzu który pomógł bezinteresownie

Wrzesiński SOR. Nagła, wieczorna konieczność wykonania zdjęcia rentgenowskiego.

Moim zdaniem 09:35 24-10-20202 3

Jak to zwykle bywa, trzeba przejść weryfikację przed „bufecikiem” rejestratorki. Większych problemów nie było (nie istniał jeszcze system czterobarwnego etykietowania), ale stres wynikający z ostrego „zespołu białego fartucha” dawał o sobie znać...

Przygląda się temu młody – wydawałoby się, nieopierzony – lekarz. Bez powodu, a nawet wbrew procedurom, zainteresował się nagłą koniecznością wykonania rentgena. Widząc zdziwienie pacjenta, wyjaśnia, że bardzo interesują go wszelkie sprawy „kostno-stawowe” i chętnie zapoznałby się z problemem.

Kilka obmacujących zbolałe miejsce ucisków, krótki wywiad i... diagnoza – zupełnie odmienna od tych wcześniejszych, stawianych przez lekarzy z wieloletnią praktyką. Diagnoza, mimo że niebanalna, budzi jednak zaufanie.

Skorzystanie z niezobowiązujących wskazówek w niedługim czasie przynosi efekt. Okazało się, że to właśnie TEN lekarz miał rację! I pomógł, tak zupełnie bezinteresownie.

A dziś, po latach, TEN lekarz zostaje ordynatorem we wrzesińskim szpitalu. Cóż powiedzieć, nadzieja znów kiełkuje...

Mirosław Jadryszak

nauczyciel, pasjonat fotografii i filmu

Thumb tem podsumowanie dai

Damian Idzikowski

09:35 24-10-2020