Kataklizm niejedno ma imię...

Przynajmniej dwa pokolenia marzyły o dotknięciu świata, w którym wszystkie potrzeby człowieka zaspokaja się dzięki cywilizacyjnemu postępowi.

Moim zdaniem 08:10 12-06-20202 12

Niosło to z sobą optymizm a zarazem przekonanie o tkwiącej w nas, dającej trwały wzrost, niewyczerpalnej energii. Jednak przydarzyło nam się wejść w świat inny od wymarzonego – świat nie tyle zaspokajania potrzeb, ile ciągłego wymyślania ich na nowo, a przy tym utwierdzania nas w przekonaniu, że bez spełnienia zachcianek dalsze życie okaże się niemożliwe.

W dużym uproszczeniu: dawny kult postępu i optymizmu przeistoczył się w „kult gadżetu”. I jeszcze jedna różnica: tradycyjny kapitalizm oparty był na żywym, nieustannie inwestowanym pieniądzu; ten, w który wkroczyliśmy, bliższy jest spekulowaniu globalnym pieniądzem, którego zasoby nie dają się racjonalnie obliczyć.

I wszystko to prawdopodobnie uległo dziś zachwianiu: ani do jednego, ani do drugiego „kapitalizmu” możemy już nie powrócić. Zbędność wielu gadżetów widać gołym okiem. Czy potrafimy już nazwać pukającą do drzwi nową jakość? Bo nazwać – znaczy rozumieć i czuć się bezpiecznie. Potrafimy zatem...?

Mirosław Jadryszak

nauczyciel, pasjonat fotografii i filmu

Thumb tem podsumowanie dai

Damian Idzikowski

08:10 12-06-2020