Jak student z Wrześni nie spotkał Czarnego Anioła. Historia koncertu, który się nie odbył

Ewa Demarczyk nie żyje. Tylko wybrańcy miewali szczęście osobistego przeżycia koncertu i dotknięcia geniuszu Czarnego Anioła polskiej piosenki – jak ją często nazywano. 

Moim zdaniem 19:00 21-08-20205 2

Lata osiemdziesiąte, trasa występów wiedzie przez Poznań. Jeden koncert i – jak zwykle – tłumy wielbicieli, wśród których podreptuje biedny studencina z Wrześni. Zdobycie biletu graniczy z cudem. Ale cud się zdarza: przyjaciele pomagają mu dostać się „od podwórza”. Szybki kłus w kierunku tzw. jaskółki i czyhanie na ewentualny skrawek wolnego miejsca pod samym sufitem widowni. 

Mijają długie chwile, a tu na scenie nic się nie dzieje. Gdzieś po godzinie zakłopotany impresario musi zmierzyć się z jękiem rozpaczy zawiedzionych widzów – koncert zostaje odwołany! Jak to? Dlaczego? I dopiero po latach, w zupełnie przypadkowej rozmowie, tajemnica wychodzi na jaw. Skrzypek z towarzyszącego Artystce zespołu wykorzystał okazję, by przed południem odwiedzić we Wrześni dobrego kolegę. Co tu dużo mówić, długo się, hmmm... nie widzieli... 

A ów studencina z „jaskółki”? Jest już dziś starszym panem – trochę smutnym, bo nigdy później koncertu już nie zobaczył. I nie zobaczy... 

Mirosław Jadryszak

nauczyciel, pasjonat fotografii i filmu

Thumb go dziewicz2

Joanna Goździewicz

19:00 21-08-2020