Jak daleko tam, jak blisko…

To o piekarni na Warsztatowej, gdzie wokół zmieszanych z sobą zapachów świeżego chleba i spalin wybuchł – dziś już ponadsąsiedzki – spór, rozwiązania którego dotąd nie widać.

Moim zdaniem 10:43 02-02-20190 1

Skutki parkowania „tylko na chwilę” aut z włączonymi silnikami są uciążliwe – tutaj wątpliwości nie ma. Ale już obarczanie winą właściciela piekarni wątpliwe jest aż nadto. Przed laty, gdy Warsztatowa tonęła w błocie, obecność piekarni i „dobro” licznie odwiedzających ją klientów stanowiły główny argument w petycjach ponaglających położenie tam asfaltu i wybudowanie chodników. Dziś Bogu ducha winny piekarz okrzyknięty zostaje zawalidrogą i niemal wrogiem ludu.

Chciałoby się powiedzieć: krótka droga od „hosanna!” do „ukrzyżuj!”. Proponowanie przy tym rzemieślnikowi, by odwrócił się d... do klienta i sprzedawał chleb od tyłu, potraktować można wyłącznie jako ponury żart. Spokoju natomiast nie daje pytanie: skoro ten i ów mieszkaniec osiedla Kościuszki może pół kilometra piechotą wędrować do piekarni, dlaczego stu metrów z pobliskiego parkingu nie może przejść zmotoryzowany? Czego jeszcze, poza dobrą wolą, tu brakuje...?

Mirosław Jadryszak

nauczyciel, pasjonat fotografii i filmu

Thumb tem podsumowanie dai

Damian Idzikowski

10:43 02-02-2019