Dokąd tupta nocą jeż? O „jesiennych sierotach” i przyjaźni międzygatunkowej

Ma około 8 tygodni, ostre ząbki, uśmiechnięty ryjek i waży 350 gramów. To Jerzy, jeż zachodnioeuropejski.

Pomagamy 03:49 05-10-20203 0

Artykuł ukazał się w papierowym wydaniu „Wiadomości Wrzesińskich” 22 listopada 2019 roku.

Jerzy w czasie karmienia

Nietypowy pacjent Lecznicy dla zwierząt przy ul. Objazdowej 21 pochodzi z Bieganowa. Małą kolczastą kulkę wywęszył pies. Pozbawiony opieki rodziców maluch nie przeżyłby, ale trafił do lecznicy, co uratowało mu życie.

– Jeże o tej porze zaczynają hibernować, ale Jerzy waży zbyt mało. Gdyby zapadł w sen zimowy w tym momencie, obudziłby się w styczniu, a więc w czasie mrozów, których by nie przeżył. Żeby hibernacja była dla niego bezpieczna, powinien ważyć 700 gramów, a więc dwa razy tyle – wyjaśnia lek. wet. Bogusław Gołębiowski, który opiekuje się zwierzakiem.

Jerzy to tak zwana „jesienna sierota”. Oczywiście sieroty występują czasami u wszystkich gatunków, ale w przypadku jeży występuje to nietypowe zjawisko. Wynika ono z tego, że po odchowaniu młodych samica czasem zachodzi w drugą ciążę. Jeżyki z drugiego miotu przychodzą jednak na świat tak późno, że zanim zostaną odkarmione, rodzice zapadają w hibernację. Choć jeżowe mamy troskliwie opiekują się potomstwem, kiedy temperatura spada, instynkt przetrwania zwycięża. A kiedy rodzice śpią, maluchy są skazane na śmierć… chyba że pomoże im człowiek.

Jak to jeże, Jerzy lubił tuptać przed siebie

Choć Jerzemu dopisuje apetyt, ma on pewien problem w nadążeniu za rówieśnikami.

– Teoretycznie jeżyki ważące 120 gramów mogą już dostawać pokarm stały, na przykład kocią karmę, a te, które ważą 300 gramów, także wodę do picia, ale Jerzy woli mleko. Trzeba go oszukiwać, na przykład położyć maleńki kawałek mięsa z kurczaka na pipecie z mlekiem, żeby zjadł jedno i drugie jednocześnie. Uwaga! Mowa o specjalnej mieszance mlekozastępczej, absolutnie nie wolno podawać jeżom zwykłego mleka, ponieważ to jest dla nich śmiertelnie niebezpieczne – opowiada opiekun.

No właśnie – opiekun. We Wrześni nie ma całodobowej lecznicy dla zwierząt, a jeżyki pijące mleczną mieszankę wymagają częstego karmienia, nawet co 2-3 godziny. Gołębiowski zabiera więc Jerzego do domu i wstaje do niego w nocy. Tam okazało się, że jeżyk jest rezolutny i skory do psot.

Z początku noce spędzał w wysokim kartonie, ale bardzo szybko okazało się, że jest w stanie z niego wyjść. Potuptał (jak to jeże nocą) do rezydentki, czyli suczki Łatki. I choć Łatka uznała, że Jerzy jest zdecydowanie zbyt kłujący, by nawiązywać z nim bliższe kontakty, młodzieniec najwyraźniej nie odkrył jeszcze, że powinien bać się psów i próbuje zachęcać ją do zabawy.

Jerzy i Łatka

Kontakt z Łatką nie stanowi dla Jerzego niebezpieczeństwa – suczka z anielską cierpliwością opiekowała się kociętami, kiedy te potrzebowały domu tymczasowego. Wylizywała im brzuszki po karmieniu, a nawet pozwalała ssać sutki, które maluchy traktowały jak smoczki. Problem leży gdzie indziej – Jerzy, który nie boi się zwierząt domowych ani ludzi, na wolności będzie w ciągłym niebezpieczeństwie. Oswojone zwierzę nie poradzi sobie samo.

Kiedy Jerzy osiągnie wymiary, które pozwolą mu bezpiecznie hibernować, będzie musiał zostać „zdziczony”. To nauka samodzielności, radzenia sobie w naturalnych warunkach i niezależności od człowieka. Proces nie jest łatwy i nie zawsze przebiega pomyślnie. Jeśli się nie uda, Jerzy będzie musiał zamieszkać w azylu dla dzikich zwierząt, z innymi kolczastymi rezydentami.

Karmienie Jerzego. Łatka przygląda się z zainteresowaniem

Historia Jerzego to dobra okazja, by zaapelować: bez względu na to, jak kuszące się to wydaje, nie wolno łapać dzikich zwierząt, by hodować je w domu. Można wyłącznie udzielić im pomocy wtedy, kiedy jej potrzebują, ale choćby jeż czy wiewiórka były niepełnosprawne i nie mogły poradzić sobie same, nie wolno zatrzymać ich bezterminowo. Jeże zachodnio- i wschodnioeuropejskie to dzikie zwierzęta, a ich miejsce jest na wolności. W Polsce można natomiast hodować jeże pigmejskie afrykańskie (afrojeże białobrzuche). W adopcji tych zwierzątek pośredniczy m.in. Polskie Stowarzyszenie Miłośników i Hodowców Afrykańskich Jeży Pigmejskich.

Anna Tess Gołębiowska

***

AKTUALIZACJA, 2020: Jerzy od dawno jest już dużym jeżem. Dorósł i potuptał w świat. Możliwe, że doczekał się już własnych jeżątek. Nie znaczy to jednak, że inne jeże nie potrzebują pomocy człowieka. Jeśli natkniemy się na jeża, który jest aktywny w dzień, wygląda na chorego lub mimo jesieni jest niewielkich rozmiarów, a nigdzie nie widać jego matki, skontaktujmy się z jedną z organizacji opiekujących się jeżami, aby uzyskać radę, co zrobić.

W Poznaniu działa Polskie Stowarzyszenie Ochrony Jeży „Nasze Jeże” (tel.  603 673 647), natomiast w Kłodzku – Ośrodek Rehabilitacji Jeży „Jerzy Dla Jeży” (tel. 505 140 960).

Thumb anna tess go%c5%82embiowska fot idzikowski 1

Anna Tess Gołębiowska

03:49 05-10-2020