Niezbędnik wierzycielaProblem z niewypłacalnością firm to już plaga.Coraz częściej przedsiębiorcy mają problem z niewypłacalnością kontrahentów lub niedotrzymywaniem terminów płatności. Nie ma sposobu, aby się przed tym ustrzec, ale można próbować zapobiec takim sytuacjom.– Każdego nowego kontrahenta warto sprawdzić pod kątem wypłacalności wobec innych firm – mówi Piotr Kryszewski, prezes Wrzesińskiego Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Kupców. – Czasami wystarczy wykonać kilka telefonów. A jeśli są obawy, że kontrahent może okazać się nierzetelny, stosujemy płatność gotówką.– Wszystkim przedsiębiorcom polecam ubezpieczanie należności – mówi Anna Domagalska, radca prawny.
– To najlepszy sposób na zminimalizowanie ryzyka niewypłacalności kontrahentów. Firmy ubezpieczeniowe oferują ubezpieczenie wszystkich należności lub tylko konkretnych transakcji – w zależności od potrzeb firmy. Z praktyki wiem, że ubezpieczenie należności w dobrej, renomowanej firmie sprawia, że niewypłacalność kontrahenta „mniej boli” i nawet duża „wpadka” nie jest w stanie zagrozić firmie. Mniejsi przedsiębiorcy powinni się stowarzyszać. Pojedynczemu przedsiębiorcy trudno jest uzyskać korzystne warunki ubezpieczenia, a ze stowarzyszeniem zrzeszającym wielu przedsiębiorców liczy się każda firma ubezpieczeniowa. Jeśli już pojawiają się problemy z klientem, który nie płaci, trzeba działać szybko. Natychmiast po upływie terminu płatności należy skierować do dłużnika przedsądowe wezwanie do zapłaty, a następnie sprawę skierować do właściwego sądu. Praktyka pokazuje, że szanse na odzyskanie należności maleją wraz z upływem czasu, choć zawsze jest szansa i zawsze należy dochodzić swoich praw. Dlaczego ważny jest czas? – Kiedy kontrahent nam nie płaci, można przypuszczać, że nie reguluje zobowiązań także wobec innych wierzycieli – dodaje A. Domagalska. – Z wyegzekwowaniem swoich należności najlepiej zdążyć przed innymi. Nie należy bać się sądów i prawników. Koszty sądowe to zaledwie 5% dochodzonej kwoty (a w przypadku postępowania uproszczonego, upominawczego i nakazowego – jeszcze mniej), a wynagrodzenia pełnomocników procesowych określają przepisy, i nie są to astronomiczne kwoty. Pamiętać także należy, że wszelkie koszty procesowe zwróci dłużnik. Jak ocenia A. Domagalska, około jedna trzecia spraw polegających na windykacji należności kończy się zapłatą już po doręczeniu przedsądowego wezwania do zapłaty. Jedna trzecia spraw, które muszą trafić do sądu, kończy się zapłatą po uzyskaniu wyroku. I tylko jedna trzecia z pozostałych zostaje skutecznie wyegzekwowana przez komorników. Najbardziej typowym sposobem „naciągania” jest metoda, którą prawnicy nazywają „raz-dwa-trzy”. Polega ona na tym, że za pierwszy, drobny zakup kupujący płaci gotówką, druga, nieco wyższa transakcja jest zapłacona w krótkim terminie przelewem. Przy trzeciej transakcji, o znacznej już wartości, kupujący prosi o długi termin płatności, z góry wiedząc, że i tak należności nie ureguluje. – Czasami przedsiębiorcy uciekają się do arbitrażu przy rozstrzyganiu sporów. Takie sądy działają przy izbach i organizacjach zrzeszających przedsiębiorców, na przykład przy Wielkopolskiej Izbie Przemysłowo-Handlowej – dodaje P. Kryszewski. Jest to jednak wciąż stosunkowo drogie (np. opłata rejestracyjna 150 zł oraz wpis stanowiący 70% opłaty za wpis dla takiej sprawy przed sądem powszechnym, ale nie mniej niż 1 000 zł; to często więcej niż 5% dochodzonej kwoty) i zdecydowanie mniej popularne, niż dochodzenie swoich praw przed sądem powszechnym. Do zastosowania arbitrażu konieczny jest zapis na sąd arbitrażowy, który należy poczynić w umowie. Jak poinformował Adam Mazurek, sekretarz sądu arbitrażowego działającego przy Wielkopolskiej Izbie Przemysłowo-Handlowej w Poznaniu, w 2009 roku sąd rozpatrywał tylko 12 spraw. MAK m.zbierska@wrzesnia.info.pl
|
|
|||
|
Nie możesz komentować!




