Śmieciowy problemNie będzie sortowni śmieci w Starczanowie. Zgody na inwestycję nie wydał burmistrz.– I o to chodziło. Jestem bardzo zadowolony z decyzji – cieszy się Wacław Świdurski, sołtys Starczanowa. – Uważam, że dobrze się stało, że burmistrz wziął pod uwagę głos ludzi.Przypomnijmy, że firma GMPOL w zeszłym roku kupiła zabudowania gospodarskie po Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej, w centrum wsi. Poznański przedsiębiorca Robert Gawroński zamierzał w zabudowaniach umieścić sortownię śmieci. Do centrum wsi miały zjeżdżać dziesiątki ciężarówek z odpadami pobudowlanymi. Gruz, karton i folia.
Mieszkańcy wsi nie uwierzyli w zapewnienia Gawrońskiego, że inwestycja ma być proekologiczna. Zaprotestowali. Głośno! Na rozprawie administracyjnej, która 11 grudnia odbyła się w NOK-u, dali wyraźnie do zrozumienia, że nie życzą sobie takiej inwestycji we wsi. Burmistrz miał nie lada orzech do zgryzienia. Z jednej strony każdy inwestor płacący podatki to pieniądze do budżetu gminy, z drugiej zaś – gniew ludu w roku wyborczym. – Wydałem decyzję negatywną, uwzględniając wnioski i postulaty mieszkańców – informuje burmistrz Roman Grychowski. – A do urzędu wpłynęło wiele wniosków. Ująłem to w uzasadnieniu do decyzji. Czytamy w nim, że decyzja jest negatywna, bo mieszkańcom będzie przeszkadzało m.in. zanieczyszczenie powietrza, hałas spowodowany kruszarką do gruzu, kurz, wzmożony ruch pojazdów. Protestujący podnosili też możliwość pojawienia się gryzoni przy planowanej kompostowni. – Mieszkańcy nie wierzyli też, że ta ilość materiałów, która będzie zwożona, będzie ściśle kontrolowana przez jednostki do tego powołane – dodaje burmistrz. – To wszystko przeważyło i decyzja jest negatywna – stwierdza. Zatem: głos ludu głosem Boga... Co na to Gawroński? Jak ustaliliśmy, współwłaściciel GMPOL nie rezygnuje z sortowni w Starczanowie. Chciałby sortować śmieci komunalne na gminnym wysypisku. Interes polegałby na tym, że Gawroński zamontowałby sortownię na wysypisku. Za każdą wysegregowaną tonę śmieci, którą GMPOL zabrałby z wysypiska, Zakład Gospodarki Komunalnej, zgodnie z przepisami, nie odprowadzałby opłaty marszałkowskiej (104 zł 20 gr). Pieniądze te trafiałaby właśnie do spółki Gawrońskiego. GMPOL zarabiałby na segregowaniu, a ZGK zyskałby dodatkowe miejsce na śmieci, co przedłużyłoby działalność kurczącego się wysypiska. – Rozmawialiśmy wczoraj (w środę – przyp. red.) na ten temat . Okazało się, że na nasze wysypisko trafia miesięcznie około 150 ton niesegregowanych śmieci. Z tego można wysortować maksymalnie 20, może 30 ton. Wobec tego pan Gawroński uznał, że ten interes nie opłacałby mu się – poinformował nas kierownik komunalki Arkadiusz Pawlak. Niestety, mimo kilkunastokrotnych prób, nie udało nam się skontaktować z Gawrońskim. Jego telefon milczał albo był zajęty. – Myślę, że spodziewał się takiej decyzji – Grychowski mówi o niewydaniu zgody na budowy sortowni w centrum wsi. – Najważniejsze, że burmistrz posłuchał mieszkańców, a nie inwestora. To się liczy – powtórzył na koniec sołtys Starczanowa. Od decyzji burmistrza przysługuje odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. TOM t.malecki@wrzesnia.info.pl
|
|
|||
|
Nie możesz komentować!





