Naszym filmowcom idzie coraz lepiej...Moją wielką miłością od wielu lat jest Salma Hayek, zwłaszcza jej dekolt, tak wdzięcznie podawany w „Desperado” czy „Fridzie”, czego niestety w polskim kinie nie zobaczę, bo ta gwiazda, o której ktoś powiedział, że jest największym wkładem Meksyku do współczesnej kultury, omija łukiem naszą kinematografię. Niestety. W pełni jednak, tyle że w odniesieniu do polskiego filmu, zgadzam się z Kamilem Kurantem, który był łaskaw zauważyć, iż: „Jakie to wojsko jest, takie jest, ale jednak nasze!”.
Polskie kino jest nasze i z tego chociażby powodu powinniśmy, drodzy rodacy, chcieć oglądać nasze produkcje, tym bardziej że naszym filmowcom idzie coraz lepiej. I to nie tylko w komediach. Taki „Dzień świra”, „Katyń”, „Dług”, „Tatarak” czy „Wszyscy jesteśmy Chrystusami”, żeby wymienić pierwsze, jakie tak na szybko przychodzą mi do głowy, to przecież filmowa pierwsza liga. Nawet te wszystkie obśmiewane seriale, których ponoć nikt z szanujących się „ętylygentów” nie ogląda, trzymają jakiś tam poziom, przynajmniej aktorstwa. Prawie jak Salma... Waldemar Śliwczyński w.sliwczynski@wrzesnia.info.pl
|
|
|||
|
Nie możesz komentować!




