Ciasnota na urzędniczych parkingach, a gdzie petenci ? (video)Urzędy są dla nas, a nie odwrotnie. Tyle w teorii. Choć to nieprawdopodobne, urzędnicy starostwa mają do swojej dyspozycji aż dwa parkingi. Pierwszy, na tyłach urzędu, mieści 36 pojazdów (urzędnicy dzielą go z kolegami z „pałacu ślubów”), drugi – przy ul. 3 Maja – połowę mniej. Aby się tam dostać, trzeba mieć specjalnego chipa, bo wjazdu na nie strzegą szlabany. Godny pożałowania jest więc los zmotoryzowanego interesanta, który chce załatwić jakąś sprawę. Takim osobom pozostawiono jedynie miejsca przed samym budynkiem. Ale nie za darmo. Za pobyt do jednej godziny trzeba zapłacić dwa złote.
– Głównym kryterium rozdziału kart chipowych na parking pracowniczy było miejsce zamieszkania poza Wrześnią – informuje Olga Kośmińska, asystentka starosty. W rzeczywistości wygląda to jednak inaczej... – Mieszkam na terenie Wrześni i otrzymałem kartę chipową – cieszy się Jan Sznura, naczelnik wydziału spraw obywatelskich. – Nie może być tak, że pracownik nie ma gdzie stanąć swoim pojazdem. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że karty chipowe mają również inni urzędnicy mieszkający na terenie Wrześni. Wysłaliśmy więc kolejne zapytania do O. Kośmińskiej. Odpowiedzi nie uzyskaliśmy. Zastanawiająca jest również inna sprawa. Na parkingu starostwa nie wolno parkować zwykłym śmiertelnikom, bo jest on dla urzędników i radnych. Słowem: dla elity. Dlaczego więc bez problemu wjeżdża na niego lokalny przedsiębiorca Ireneusz Gumienny? – Jesteśmy serwisantem kotłowni starostwa i wszystkich urządzeń – tłumaczy I. Gumienny. – Jest on nam (chip – przyp. red.) niezbędny do wykonywania pracy. Czyżby zatem w naszym mieście (powiecie) byli równi i równiejsi wobec prawa (i sprawiedliwości) w parkowaniu? Ponownie chcieliśmy zapytać o to O. Kośmińską, ale ta odesłała nas do sekretarza Ryszarda Szczepaniaka. – Jest on najbardziej kompetentny – stwierdziła. – Z całą sprawą proszę iść do starosty – usłyszeliśmy z kolei od R. Szczepniaka (mógł się on z nami spotkać dopiero w piątek, czyli po zamknięciu numeru – przyp. red.).Szczegółowych informacji udzielił nam za to starosta wrzesiński Dionizy Jaśniewicz, szczegóły w materiale filmowym. Nie lepiej jest przy ratuszu. Tam parking jest również tylko dla wybranych. Z dobrodziejstwa mogą korzystać ci urzędnicy, którzy używają swoich prywatnych aut do celów służbowych. Takich osób zatrudnionych w magistracie jest 26. Wjeżdżać na plac mogą również wszyscy rajcy (21 osób) i sołtysi (33). W sumie do swojej dyspozycji mają... niespełna 20 miejsc. – Rzadko wjeżdżają osoby, które zostawiają auto i idą „w miasto” (przy wjeździe na parking nie ma szlabanu – przyp. red.). Często jednak wjeżdżają osoby, które chcą załatwić jakąś sprawę w urzędzie – mówi M. Morawski, komendant straży miejskiej. – Jeżeli kierowca żałuje, to stosujemy pouczenie. O to, czy urzędowe parkingi powinny być wyłącznie dla urzędników, zapytaliśmy mieszkańców. Zdania w tej kwestii są podzielone – ze wskazaniem na „nie”. Wszystkie wypowiedzi można zobaczyć i usłyszeć na portalu www.wrzesnia.info.pl. KUL l.rozanski@wrzesnia.info.pl Powered by Koobi:SHOP 7.25 © dream4®
|