skąd
dokąd
 

Nikt się nie dowie...

Pstryknął zdjęcie, na którym trzyma w dłoni swój członek w stanie erekcji. Przesłał je byłej konkubinie i jej 13-letniej córce. Tak na pamiątkę.To nie był normalny związek. Beata miała 23 lata, gdy urodziła Natalię. Jan jest od niej dużo starszy. Cóż jednak z tego, skoro kiepsko wywiązywał się z roli ojca. Nie płacił alimentów, ubliżał i groził konkubinie. Mało tego, buntował przeciwko niej dorastającą córkę. Gdy miała 8 lat, sąd ograniczył mu władzę rodzicielską.W kolejnym partnerze – Bogusławie – Beata pokładała dużo większe nadzieje. Na dobry początek zamieszkali wspólnie u niej. Wydawało się, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Ale nie było. Narastały nieporozumienia. Bogusław podnosił głos na Natalię, wyzywał ją, przeklinał. Beatę także. Nie widząc innej możliwości, rozstała się z nim, a sama wyjechała do Holandii, do pracy.

„Kochanie, to dla ciebie”
W czerwcu 2008 Natalia odwiedziła ciocię w sklepie. Zwierzyła się jej, że otrzymuje zboczone SMS-y od byłego konkubenta mamy. Na potwierdzenie swych słów wysłała do niego wiadomość tekstową: „Potrzebuję 20 zł na pizzę”. Bogusław odpisał, że musi coś za to zrobić. Zaproponowała przygotowanie obiadu i posprzątanie pokoju. Odpowiedział, że to za mało, że jak prześle zdjęcie swoich „cycuszków” i pi..., dostanie 50 zł. Ciotka zaniemówiła. Uwierzyła we wszystko, co mówi siostrzenica. Czuła, jak przechodzą jej ciarki po plecach, gdy opowiadała o niemoralnych propozycjach Bogusława. To było jednak niczym przy tym, co wydarzyło się później. Dziewczyna odebrała MMS-a, który przedstawiał członka mężczyzny w czasie wzwodu. Pod zdjęciem widniał podpis: „Kochanie, to dla ciebie”.
– Natalia była przerażona. Zaczęła mieć problemy w szkole. Nie chciała mówić o Bogusławie – podkreśla ciotka. Nie zna konkubenta siostry. O jego SMS-ach i MMS-ie powiadomiła swoją matkę i ojca Natalii. Ten drugi kazał je skasować. Rozmawiał z Bogusławem. Poznali się, gdy przychodził do córki. Ba, nawet razem wyremontowali budynek gospodarczy.
– Powiedział, że to przypadek. Był pod wpływem alkoholu i zamiast do Beaty, wysłał do Natalii – Jan bagatelizował zdarzenie.
Tymczasem Beata o wszystkim usłyszała od matki. Sprawę wyjaśniła – a przynajmniej tak jej się wydawało – gdy wróciła do kraju. Widziała zdjęcie, które otrzymała Natalia. Nie była zdziwiona, bo dostała takie samo. Także ją Bogusław namawiał do zrobienia sobie zdjęcia nago i przesłania mu go.
– Bardzo lubił seks, ale nigdy wcześniej się tak nie zachowywał. Chyba nie może się pogodzić, że już nie jesteśmy razem – próbowała znaleźć wytłumaczenie. Osobiście rozmawiała z byłym konkubentem. Zaprzeczył, by przesyłał jej córce SMS-y. Później stwierdził jednak, że to żarty, że chciał sprawdzić, do czego jest zdolna w relacji z mężczyznami. Spotykała się wówczas ze starszym od siebie chłopakiem.
Telefon zabezpieczony
Policja zainteresowała się sprawą przez przypadek. 17 października 2008 Natalia bawiła na weselu w Nekli. Towarzyszyła koledze. Zaniepokojony nieobecnością córki ojciec rozpoczął poszukiwania. W końcu ustalił miejsce jej pobytu. Pojechał tam razem z Bogusławem. Wyprowadził dziewczynę z lokalu, ale ta ani myślała wracać. Jan poprosił więc o pomoc miejscowych stróżów prawa. Dziewczyna zapewniała, że ma zgodę mamy. Podenerwowana pokazała treści zawarte w telefonie komórkowym. Policjanci przewieźli ją na posterunek, gdzie złożyła wyjaśnienia. Skontaktowali się z Beatą, która oświadczyła, że wiedziała o wiadomościach przesłanych przez Bogusława. Do złożenia zawiadomienia w tej sprawie miała upoważnić matkę mieszkającą razem z Natalią. Jednak ta wszystkiemu zaprzeczyła.
– Dzwoniłam do córki. Powiedziała, że mam się nie wtrącać; że jeśli coś złego się stanie, to będzie moja wina – tłumaczyła bezczynność.
Telefon Natalii został poddany oględzinom. Zawierał SMS-y wysłane 14 czerwca 2008.
„No, to ja. Chcę, żebyś zrobiła dwa zdjęcia twoich pięknych piersi. To chcę”.
„Ja widziałem w pokoju, jak robiłaś sobie zdjęcie. Ja na twoim miejscu za 50 zł bym to zrobił”.
„Natalia, idź do łazienki, ściągnij po cichu stanik i zrób zdjęcie, i mi wyślij. Nikt naprawdę się o tym nie dowie”.
„To twojej pięknej pi..., bo jeszcze nie widziałem, za 50 zł. Opłaca się za tę kasę, naprawdę. Idź i mi zrób”.
Zabezpieczone zostało też zdjęcie nagiego mężczyzny, przesłane z tego samego numeru telefonu. Twarz była widoczna tylko do połowy.
„Wyrywałam się, krzyczałam”
21 października 2008 Komenda Powiatowa Policji we Wrześni wszczęła dochodzenie w sprawie prezentowania małoletniej treści pornograficznych. Nadzorowała je prokuratura rejonowa. Natalia została przesłuchana w obecności biegłego psychologa.
– Wszystko zaczęło się pod koniec czwartej klasy szkoły podstawowej – mówiła. Któregoś razu Bogusław zaproponował, by się rozebrała. Chciał jej za to zapłacić. Ale to nic przy tym, co wydarzyło się potem.
– Jak siedziałam i oglądałam telewizję, to przychodził i dotykał mnie ręką po brzuchu, a później wyżej, po piersiach. Na początku przez ubranie, później wkładał rękę pod bluzkę i pod stanik – wspominała. Do takich sytuacji dochodziło przynajmniej kilka razy w tygodniu. Bogusław dotykał ją nie tylko w pokoju, ale także w kuchni. Próbował wejść do łazienki, gdy się kąpała.
– Ja się na to nie zgadzałam. Wyrywałam się, krzyczałam. Mówiłam, że ma tego nie robić, że powiem mamie – utrzymywała. Ale nie powiedziała. Wstydziła się.
– Mama mówiła, że go kocha, że jest z nim szczęśliwa. Nie chciałam, żeby ten związek się rozpadł przeze mnie – tłumaczyła.
Sytuacja wróciła do normalności, gdy Bogusław zaczął pracował w delegacji. Do domu zjeżdżał tylko na weekendy. Właśnie wtedy zaczęły się głupie SMS-y. – Ja najchętniej naplułabym mu w twarz – dodała.
Przemówił dopiero w sądzie
1 grudnia 2008 prokuratura wszczęło śledztwo przeciwko Bogusławowi. Nie przyznał się do stawianych mu zarzutów i odmówił składania wyjaśnień. Bardziej rozmowny był podczas sądowej rozprawy, która miała miejsce 5 lutego 2009. Zaprzeczył, by kiedykolwiek obmacywał Natalię. – Przysyłała mi bzdurne SMS-y. Nie wiem, czy ona je pisała, czy nie. W tych jej SMS-ach też były jakieś propozycje, nie pamiętam już – gubił się w swoim wywodzie. Skomentował też MMS-a, którego przesłał dziewczynie.
– To zdjęcie przedstawiało moją osobę. Zrobiłem je aparatem telefonicznym. Na tym zdjęciu był mój członek – potwierdził. – Ja pomyślałem o mojej przyjaciółce Beacie. To było omyłkowo przesłane do Natalii. Przeprosiłem ją. Może chciałem, żeby miała jakąś pamiątkę po mnie...
Beata, nie wiedzieć czemu, broniła byłego konkubenta. Nie wierzyła, by mógł dotykać Natalię. Prosiła o wycofanie oskarżeń. Ale jej córka nie zmieniła zeznań. – Pokazując zdjęcie policji, chciałam, żeby żałował tego, co zrobił. Ja bym ich nie pokazała, gdyby Bogusław się nie wtrącał do moich spraw – wyjaśniła.
Koniec końców, oskarżony przyznał się do wysyłania SMS-ów; do prezentowania małoletniej treści pornograficznych – już nie. Wyrok usłyszał 10 listopada 2009. Sędzia Radosław Skiba dał wiarę wyjaśnieniom Bogusława co do przypadkowego przesłania zdjęcia 13-latce, ale za kilkakrotne doprowadzenie jej do poddania się innym czynnościom seksualnym skazał go na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat próby, 4 500 zł grzywny, dozór kuratora i pokrycie kosztów postępowania sądowego (390 zł). Wyrok jest nieprawomocny.
TOS
t.szternel@wrzesnia.info.pl


 

Przeczytaj również

     

 
Opublikował: Filip Biernat , 2010.01.15   |  Oceny  

 


Nie możesz komentować!