A+ A A-

Rozmawiamy z prezesem VW o sukcesach i problemach

piątek, 16.09.2016, 06:00

Tydzień temu jako jedyni z Wrześni gościliśmy na światowej premierze Craftera. Teraz tylko dla nas o nowej fabryce – i nie tylko - mówi Jens Ocksen.



„WW”: Dwa lata temu, kiedy udzielał nam pan wywiadu, był pan pewien, że zdążycie z budową fabryki w Białężycach. Ale czy przez te 27 miesięcy miał pan jakieś wątpliwości? Bał się pan w którymś momencie, że coś pójdzie nie tak?

JENS OCKSEN: Przez cały czas trwania budowy człowiek jest w napięciu i podenerwowany. Uspokajało nas to, że korzystaliśmy z doświadczenia naszych pracowników, którzy budowali fabryki Volkswagena na całym świecie. Po pewnym czasie zaczyna się czuć profesjonalizm i fachowość osób, które dla nas pracują, i wówczas poziom adrenaliny spada. Ale co było piękne po stronie polskich kolegów i na co wspaniale się patrzyło, to przede wszystkim to, z jakim zaangażowaniem i euforią ludzie podchodzą do pracy. Normalnie mówi się, że każde przedsiębiorstwo potrzebuje misji, wizji i celów strategicznych. Dla zakładu we Wrześni w ogóle nie potrzebowaliśmy wizji, ponieważ każda z osób odpowiedzialna za dany obszar produkcyjny miała już swoją wizję gotową w głowie. I przykładowo, taki kierownik lakierni wie, że on buduje największą lakiernię w Europie i takiej szansy ponownie mieć już nie będzie. Kierownik działu budowy karoserii buduje jedną z najbardziej złożonych i skomplikowanych hal w całej Europie. A przez to motywacja była ogromną siłą napędową. Tak więc nie trzeba było myśleć nad oddzielną wizją dla zakładu we Wrześni, ponieważ tam motywacja i ta siła napędowa naszych pracowników były tą wizją. Ja po prostu cieszę się, że w tak krótkim czasie udało nam się zrealizować ten projekt. Miejmy na uwadze, że jesteśmy szybsi niż fabryki budowane w Chinach. Myślę, że cała nasza załoga, która składa się zarówno z polskich, jak i niemieckich kolegów, może być z tego osiągnięcia dumna. 

Powiedział pan, że z czasem jak budowa nabierała tempa, adrenalina spadała. A teraz, tuż przed otwarciem, z powrotem rośnie? 

Oczywiście, idzie w górę. Teraz mamy do czynienia z najciekawszą fazą. Sam pojazd i fabryka muszą do siebie pasować w każdym elemencie, tak więc w trakcie życia całego tego projektu to ten moment jest najciekawszy. 

A czy jest coś takiego, co by pan zmienił? Może jednak coś inaczej by pan zrobił, zaprojektował, zatrudnił innych wykonawców.

Powiem tak: polska kultura jest pod pewnym względem specyficzna. Chodzi mi o to, że jeśli chcę z kimś konkretnym porozmawiać, to najpierw muszę znać pewną osobę, która znowu zna kogoś innego, by móc ostatecznie rozmawiać z tym konkretnym człowiekiem. To czasem komplikuje procesy decyzyjne. Jednak dzięki naszym polskim kolegom udało nam się znaleźć rozwiązania dla poszczególnych problemów. Niemniej jednak dla nas, Niemców, było to trudne do zrozumienia. 

Czy teraz, kiedy budowa się kończy, też potrzebne są takie „znajomości”? Czy strona polska wywiązała się ze wszystkich swoich obietnic? Co z brakującym połączeniem z autostradą? Czy jest pomysł, aby za kilka, kilkanaście lat wybudować drugi zakład na pozostałym terenie kupionym przez VW? Jak kształtuje się zatrudnienie wrześnian w nowej fabryce? Cały wywiad można przeczytać w najbliższym wydaniu „WW”. (tom)

Społeczności

Wydawca portalu

Wiadomości Wrzesińskie oraz Wydawnictwo KROPKA J.W.Śliwczyńscy. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie oraz wykorzystywanie materiałów bez zgody, zabronione. Redakcja nie odpowiada za treści publikowane w komentarzach oraz w dyskusjach na forum dokładając jednak wszelkich starań do procesu moderacji tych naruszających netykietę.