ZAKSA pokonana. Pomarańczowi udanie kończą rok

Wrześnianie bez straty seta ograli siatkarzy ze Strzelec Opolskich. W sobotni wieczór zrewanżowali się gościom za porażkę z pierwszej rundy.

siatkówka 20:01 21-12-20190 5

Jeden punkt przewagi nad dziewiątym zespołem – właśnie Zaksą - i perspektywa otwarcia nowego roku czterema kolejnymi wyjazdowymi meczami zmuszały naszych pierwszoligowców do gry o całą pulę. Plan został realizowany, a kibicom przy okazji dostała się porcja sporych emocji w ostatnich minutach pojedynku.

Ostatni raz w tym roku wrzesińscy kibice wybrali się na ligową siatkówkę

Pierwszy punkt w meczu zdobyli goście, ale szybko doczekali się konkretnej odpowiedzi. Nasi siatkarze wygrali pięć kolejnych piłek i mogli kontrolować wydarzenia na boisku z pozycji siły. Systematycznie zwiększali przewagę, która przy przejściu do końcówki wynosiła już osiem punktów (17:9). Stało się jasne, że pierwszy set padnie naszym łupem, tym bardziej, że w tej jednej partii potrafiliśmy założyć siedem bloków. Taktyka Zaksy kierowania zagrywek na Bartosza Dzierżyńskiego nie przyniosła efektu. Najwięcej krzywdy rywalom robiliśmy w naszym pierwszym ustawieniu, z Janem Tomczakiem na zagrywce.

Jan Tomczak wędruje w pole zagrywki. Nasz rozgrywający posewrował sobie w sobotę

W drugiej partii gra długo toczyła się punkt za punkt. Przy 10:9 przegraliśmy cztery piłki i wróciły złe wspomnienia z meczu z Politechniką. Tym razem jednak nie oddaliśmy pola. Zaksę dogoniliśmy przy 18:18, na pierwsze po długiej przerwie prowadzenie wyszliśmy przy 22:21, a w ostatnich piłkach rywale już nie istnieli. Wygraliśmy dzięki dużej skuteczności w ataku Adama Lorenca i Filipa Frankowskiego.

W trzecim secie dramaturgia była zdecydowanie największa. ZAKSA prowadziła 21:17 i 23:20. Wydawało się, że o trzy punkty przyjdzie powalczyć w czwartym secie. Nic z tych rzeczy. Wrześnianie zdobyli trzy kolejne piłki, a w grze na przewagi najpierw obronili dwa setbole, by za czwartym meczbolem zakończyć pojedynek.

Adam Lorenc mierzy dziurawy blok rywali

- Całkowicie zasłużenie MVP został Adam Lorenc. Imponował mi i atakiem i blokiem. Dobrze zaprezentował się też Mateusz Zawalski. Naszym blokującym trochę pomógł rozgrywający gości, który rzucał wolne piłki – analizowała po meczu trener Violetta Bakoś.

Sobotni mecz miał dwóch jubilatów. W obu przypadkach świętowano pięćdziesiątkę. 50. ligowy mecz w barwach APP Krispol rozegrał Filip Frankowski. Wszystkie zaczynał w pierwszym składzie. Historycznie rzecz ujmując tylko pięciu zawodników może poszczycić się większą liczbą spotkań w pierwszej szóstce. Z obecnie grających jedynie Tomasz Narowski ma więcej (66) takich występów. W następnej kolejce do 50 dobije Mateusz Jóźwik.

50. ligowe zwycięstwo zanotował trener Marian Kardas. W międzyczasie nasz szkoleniowiec poniósł 34 porażki, a w sumie zdobył 150 pkt na 252 możliwe, co daje 1,68 punktu na mecz.

Z meczu z Zaksą cieszył jeszcze jeden fakt. Więcej niż incydentalny występ (ponad jeden set) zanotował Robert Brzóstowicz. Od dawna taka sytuacja nie zdarzyła się rodowitemu wrześnianinowi.

APP Krispol – ZAKSA Strzelce Opolskie 3:0 (16, 22, 28)

I set: 4:1, 8:4, 12:8, 16:9, 20:12, 25:16

II set: 4:3, 8:7, 10:12, 14:16, 19:20, 25:22

III set: 3:4, 8:7, 11:12, 14:16, 17:20, 24:25, 30:28

APP Krispol: Tomczak (2 pkt), Lorenc (18), Kaźmierczak (1), Zawalski (11), Jóźwik (10), Frankowski (13) i Dzierżyński (libero) oraz Linda, Krawiecki, Brzóstowicz (2), BiesekFot. Robert Czerniak

Thumb ww nowacki

Leszek Nowacki

20:01 21-12-2019