Z pastorówki do SS. Friedrich-Wilhelm Bock, hitlerowiec z Wrześni

Miejsca w słownikach biograficznych okupują wrześnianie, którzy pozytywnie zapisali się w historii miasta. Nie chcemy pamiętać o tych, którymi chwalić się z różnych powodów nie można. Czy słusznie przemilczamy niewygodne propagandowo fakty?

historia 12:42 08-04-20190 0

Września obok bohaterów miała też swoich zbrodniarzy – by wspomnieć chronologicznie: wielkiego sprzedawczyka okresu rozbiorowego księcia Adama Ponińskiego, zgermanizowanego do cna nauczyciela czasu szkolnego strajku 1901 Feliksa Koralewskiego, wspomnianego Friedricha-Wilhelma Bocka czy Erwina Büschera, więziennego strażnika i kanalię z czasów II wojny światowej.

Wrzesińscy Bockowie

Friedrich-Wilhelm Bock urodził się 6 maja 1897 we Wrześni. W innych źródłach podaje się datę dzienną 5 czerwca, różnica ta została spowodowana różnym sposobem odczytu daty „05.06”. Rodziców miał zacnych, szanowanych przez mieszkańców miasta, i to niezależnie od ich wyznania. Zarówno jego ojciec Otto, jak i niewymieniana w źródłach z imienia matka pracowali dla społeczności Wrześni w różnych organizacjach, nie zważając na przynależność swoich podopiecznych do jednego z trzech kościołów.

Sami byli ewangelikami, a Otto Bock nawet pastorem. Był nie tylko duchowym przywódcą, ale też świetnym organizatorem. To za jego rządu dusz gmina ewangelicka w miejsce starego, postawionego w 1778 drewnianego domu modlitwy wybudowała w latach 1894-1895 neogotycki kościół, który obecnie, pod wezwaniem Ducha Świętego, służy katolikom.

Otto Bock stawiał też niematerialne konstrukcje. Przewodniczył niemieckiej organizacji Diakonissenstation Vereins, roztaczającej od 1897 opiekę nad wrześnianami w potrzebie, szczególnie chorymi, zarówno Niemcami, jak i Polakami czy Żydami. Pastora powołano też do zarządu Męskiego Związku Śpiewaczego, mającego już jednak narodowy charakter. Jego żona wchodziła zaś w skład wąskiego ciała zarządzającego Ojczyźnianym Związkiem Kobiet (Vaterlaendischer Fruenverain). Organizacja ta opiekowała się chorymi i inwalidami wojennymi, zbierała też datki na ochronkę dla dzieci.

Rodzina Bocków funkcjonowała we Wrześni przynajmniej od 1884, kiedy to Otto został pastorem, zastępując na tym stanowisku Friedricha Schramma. Zapewne niedługo po tej dacie przyszedł na świat Karl, starszy brat Friedricha. Także on stał się znaną personą w mieście. W latach tużpowojennych odnajdujemy go jako właściciela apteki, a w innym źródle – zakładu chemicznego. Właśnie w 1920 przeniósł swoją firmę z Wrześni do Poznania, o czym informował na łamach „Orędownika Wrzesińskiego”. Rok wcześniej został wybrany jako jeden z czterech Niemców do rady miejskiej.

O powojennych losach rodziny Bocków niewiele więcej wiadomo. Właścicielką Gulczewka była Liselotte Fleischer, która na przełomie 1937 i 1938 wyszła za mąż za nieznanego z imienia Bocka. Takie samo nazwisko występuje również w gronie strzałkowskich przedsiębiorców. Nie sposób jednak dociec, czy byli oni spokrewnieni z Friedrichem-Wilhelmem.

Droga na karty historii

Na świat przyszedł w pastorówce, w domu istniejącym do dziś u zbiegu ulic 3 Maja i Opieszyn, wówczas Evangelische Kirchestrasse. Uczęszczał do wrzesińskich szkół, najpierw do tej znajdującej się przy obecnej Harcerskiej (Grosse Promenade), a w 1911 przeniósł się na krótko wraz z całą szkołą do nowo wybudowanego gmachu przy Witkowskiej.

W odróżnieniu od brata nie zamierzał po szkole średniej kontynuować nauki. W lutym 1914 wstąpił do wojska. 2 sierpnia został przydzielony do Feldartillerie-Regiment nr 38, w szeregach której walczył do października. Później przeszedł do 2. pułku artylerii polowej. 11 września (w innym źródle: w lutym) 1918 został ranny, ale też awansowany do stopnia porucznika. Po powrocie ze szpitala trafił do swojej pierwszej jednostki, z którą doczekał końca wojny. Po rozformowaniu 38. pułku artylerii polowej w lutym 1919 przeszedł do cywila. Brał jeszcze udział jako ochotnik w walkach na bałtyckim wybrzeżu.

W latach 1919-1922 był urzędnikiem Ministerstwa Rolnictwa Maklemburgii i Pomorza, ale praca za biurkiem nie była jego marzeniem. Jesienią zrezygnował z niej i przywdział mundur. 11 listopada 1922 odnajdujemy go na stanowisku sierżanta policji w Hamburgu. W kwietniu 1926 zostaje przeniesiony do Szczecina, a niedługo później do Malborka.

Jego kariera dostaje przyspieszenia po dojściu w Niemczech hitlerowców do władzy. 1 maja 1933 Bock wstąpił do NSDAP, co było przepustką do wyższych stanowisk. We wrześniu 1939 został dowódcą 3. Batalionu Generalnego Policji w Hanowerze. Od grudnia 1939 do kwietnia 1940 jego policyjna jednostka ścigała na Kielecczyźnie oddział majora Henryka Dobrzańskiego (Hubala). 30 marca doszło do starcia pod Huciskiem, gdzie oddział Bocka stracił około 100 ludzi. Ostatecznie miesiąc później Hubal został zabity, ale już przez następcę Bocka.

W maju 1940 wrześnianin dostępuje wielkiego awansu: zostaje mianowany dowódcą 2. Dywizji Artylerii Policji. 11 stycznia 1941 wstępuje do SS i zostaje sturmbannführerem. Po rozpoczęciu wojny z Rosją Radziecką, już jako obersturmbannführer (podpułkownik), bierze udział ze swoją dywizją w walkach na froncie północnym. 28 marca 1943 zostaje odznaczony Krzyżem Żelaznym za zasługi w oblężeniu Leningradu.

Jego bezpośredni przełożony dowódca pułku Fritz Schmedeswurth w uzasadnieniu pisał m.in.: „SS-Obersturmbannführer Bock [...] w czasie walk nad Newą 2 lutego 1943 z wielokrotnie przeważającym wrogiem udowodnił swoje zdolności jako lider”.

Dowódca dywizji Alfred Wunnenberg dodawał: „Jego jednostka broniła pomyślnie najważniejszych pozycji na wzgórzach w Miskino i Feklistovo. Jego osobista odwaga była wzorem dla żołnierzy”.

Wniosek z września 1943 o kolejne odznaczenie, tym razem Złotym Krzyżem, nie został jednak zaakceptowany. Od 8 stycznia 1943 Bock był dowódcą pułku, który wchodził w skład dywizji SS. W marcu 1944 zaczął formować 19. Łotewską Dywizję SS. Już w czerwcu na krótko dowodził II Pancernym Korpusem SS, a niedługo później sławną 9. Pancerną Dywizją SS „Hohenstaufen”. 2 września 1943 (w innych źródłach: 17 maja) został odznaczony Krzyżem Rycerskim z Liśćmi Dębu, a wniosek podpisany przez feldmarszałka Waltera Modela sugerował, by wręczenia dokonał sam Heinrich Himmler. Nazwisko promotora bardzo uprawdopodobnia odebranie jednego z najważniejszych odznaczeń z rąk ministra spraw wewnętrznych.

Bock w oczach swoich przełożonych był uważany za najlepszego artylerzystę Waffen-SS. Miał być fizycznie silny i energiczny. Nie znosił kompromisów i miał wielki autorytet wśród żołnierzy, dlatego rzucano go do jednostek mających problemy.

Zanim 9. Pancerna Dywizja SS „Hohenstaufen” niechlubnie wsławiła się eksterminacją mieszkańców jednego z greckich miasteczek, Bock został odwołany, ponownie na dowódcę II korpusu pancernego. W ostatnich dniach wojny miał za zadanie bronić przed Sowietami Wiednia. Ostatecznie poddał się Amerykanom 2 maja 1945 i słuch po nim zaginął na 25 lat. Dosłużył się (nominacja 20 kwietnia 1945) stopnia SS-Oberführera, który nie miał swojego odpowiednika w wojskach lądowych. Był czymś pośrednim między pułkownikiem a generałem, z akcentem na tego drugiego.

Tajemnice ćwierćwiecza

W czasie swojej policyjno-wojskowej kariery niesławny wrześnianin ożenił się z córką (w innym źródle: siostrą) przyjaciela i dowódcy policyjnej brygady SS generał-majora Konrada Ritzera. Można podejrzewać, że miało to miejsce w Hanowerze, między wrześniem a grudniem 1939. W tym czasie Bock służył w tym mieście, a w 1978 został tam pochowany. Z Hanoweru pochodził też Ritzer, niedoszły filolog klasyczny. Był tylko cztery lata młodszy od Bocka i jeżeli faktycznie został jego teściem, a nie szwagrem, to córka Ritzera musiała mieć w 1939 około 20 lat, podczas gdy mąż 42.

Nie wiadomo, co działo się z Bockiem po wojnie. Na pewno nie sądzono go w czasie procesów norymberskich. A przecież był esesmanem, członkiem zbrodniczej organizacji, i choćby z tego tytułu powinien stanąć przed sądem. Niewiele znaczył fakt, że był frontowcem i nie miał do czynienia ze zbrodniami na ludności cywilnej. Powinien odbyć karę wiezienia, jednak układanie się z wojskami alianckimi, głównie amerykańskimi, nie było rzeczą odosobnioną. Mógł mieć jakąś kartę przetargową.

Być może powoływał się na dowodzenie w czasie wojny 19. Łotewską Dywizją SS. Amerykanie nie ścigali żołnierzy tej formacji, uważając, że z Łotyszami... nie byli w stanie wojny! Mogli oni występować o azyl w USA i z reguły otrzymywali zezwolenie na osiedlenie się za oceanem. Dla ukrywających się esesmanów istniał też kierunek południowoamerykański. Najbardziej prawdopodobny jest niewielki – w rozumieniu zbrodniczej roli SS – wyrok, który w całości lub w części Bock odsiedział w więzieniu. Na ten temat nic jednak nie wspomniano w żadnej z biograficznych notek.

Ostatnia informacja to data śmierci. Friedrich-Wilhelm Bock zmarł 11 marca 1978 w Hanowerze i tam pochowano go w alei generałów. Nie wiadomo, czy po lutym 1914 odwiedził jeszcze Wrześnię. Jego najbliższa rodzina przebywała tu z pewnością do 1920.

Hitlerowską normą stawały się powroty Niemców do „swoich” miast po 1939 i przejmowanie polskich zakładów. Czy tak było w przypadku Bocków? To obszar do dalszych badań. Podobnie jak dotarcie do powojennych losów syna wrzesińskiego pastora.

Leszek Nowacki

Artykuł ukazał się w „Wiadomościach Wrzesińskich” 3 stycznia 2014 roku.

Thumb tem podsumowanie dai

Damian Idzikowski

12:42 08-04-2019