Wyprawa na targ

Nie, nie dzisiaj, ale 50 lat temu. Czekało się na nią cały tydzień. Jeszcze tylko wyrwanie się babci, zbiegnięcie stromą promenadą wprost do Wrześnicy... i jesteśmy na targowisku!

Moim zdaniem 12:47 28-06-20190 1

Symbolem tamtego obwoźnego kramarstwa były tzw. pocztówki dźwiękowe – giętkie płyty gramofonowe, np. w kształcie z serca, z najnowszymi przebojami w chrypiącej, lekko tylko spiraconej wersji.

Wyprawa na targ wynagradzana była możliwością zakupu płodów natury z pierwszej ręki. O żywności ekologicznej nikt nie myślał, bo jej powszechność była oczywista. I żywa kura na niedzielny rosół. Biedaczka w swym rozgdakaniu nawet wyglądała na szczęśliwą...

Zaraz, ale dlaczego o tym pisać? Upał zmącił myśl? Wcale nie. W pamięci zachował się obraz klatek, choćby kartonów, stojących gdzieś w cieniu, gdzie poczciwe ptaki czekały na swojego amatora. I mimo upływu lat bardzo drastycznie kontrastuje to z dzisiejszym obrazem żywych zwierząt na coczwartkowym targowisku: upchane w siatkach, wystawione na słońce, w kurzu... Jakoś nikt nie protestuje.

Czyżby zatem przedwigilijny dyżurny temat karpia stanowił tylko pusty rytuał? A cała reszta roku?

Mirosław Jadryszak

nauczyciel, pasjonat fotografii i filmu

Thumb tem podsumowanie dai

Damian Idzikowski

12:47 28-06-2019