Wspomnienie z pleneru

Jest takie urokliwe miejsce w okolicy Wrześni, gdzie czas zapomniał o istnieniu zegara i kalendarza. 

Moim zdaniem miesiąca temu 0

Dolina rzeki i najprawdziwsze pastwisko z najprawdziwszymi krowami. Są tam od zawsze. Widok tyleż egzotyczny, co odrobinę kiczowaty, szczególnie o zachodzie słońca. Dla fotografów trochę to samograj, ale uwiecznianie go zabronione jeszcze nie jest. 

Chociaż....? Kilka dni temu obecnością mojej fotografującej osoby zaniepokoił się właściciel beztrosko pasących się poczciwych żywicielek. Powód jego niepokoju osłupia. Otóż, pewien „lojalny obywatel” powiadomił straż miejską, że jedna z krów zuchwale opróżniła kiszki wprost do rzeki. Katastrofa ekologiczna! 

Rolnik musiał ostro tłumaczyć się z niefrasobliwości swojego bydła, stąd też jego obawa przed kolejnym potencjalnym donosicielem-fotografem. Znak czasu. Szukającym sielankowych wzruszeń, świeżo osadzonym „na swoim” mieszkańcom wsi zaczyna przeszkadzać wieś w samej swej istocie: piejący o świcie kogut, „alergenny” kwitnący rzepak czy też kurz podczas żniw. I walka gotowa. Tylko z kim i w imię czego? I jak ją nazwać? Terrorem made in Poland?

Mirosław Jadryszak

polonista Zespołu Szkół Politechnicznych we Wrześni

Thumb tem podsumowanie dai

Damian Idzikowski

miesiąca temu 0