Września dla Wenezueli. Ksiądz Florian zaprasza na charytatywny kiermasz

Ksiądz Florian Cieniuch po raz kolejny poruszył serca wrześnian. Duchowny zainspirował parafian z Lipówki do zorganizowania wielkanocnego kiermaszu na rzecz jadłodajni w Wenezueli.

Pomagamy 19:44 07-03-20201 5

Mimo że urodził i wychował się w Szubinie, mówi o sobie: „Jestem Wenezuelczykiem”. Południowoamerykański kraj jest dla niego jak druga ojczyzna. Spędził w nim 32 lata.

Obecnie jest rezydentem wrzesińskiej parafii św. Krzyża na Lipówce. Cały czas jednak śledzi to, co się dzieje w Wenezueli. Jest poruszony wielkim kryzysem, z którym zmaga się kraj. Od początku swojego pobytu we Wrześni zachęca do pomocy ludziom, którzy cierpią głód i biedę.

Wenezuela wkroczyła w fazę bankructwa. Dyktatura Nicolasa Maduro w krótkim czasie doprowadziła kraj do ruiny. Niegdysiejszy kierowca autobusów szybko uporał się z rozwiązaniem parlamentu i nową konstytucją. Pod jego rządami zapanowała szalejąca inflacja. Pieniądz nie ma już żadnej wartości. Ceny z dnia na dzień potrafią skoczyć o 1000 procent. Tempo staczania się jest przerażające. Brakuje żywności, lekarstw, światła, wody. Aby zdobyć cokolwiek do jedzenia, trzeba ustawiać się kolejkach w środku nocy. Ludzie jedzą psy i koty, byle przetrwać. Problemem nie do przejścia są wszelkie awarie, komunikacja, naprawy. Zamykane są wszelkie placówki, bez których można żyć: kina, teatry – pisze ks. Florian o Wenezueli.

Kilka dni temu rezydent parafii na Lipówce odwiedził naszą redakcję, żeby opowiedzieć nam o zbliżającym się kiermaszu oraz o swoim powrocie do Wenezueli.

„WW”: Czy mógłby ksiądz opowiedzieć krótko o swojej inicjatywie?

Ks. FLORIAN CIENIUCH: – Chodzi nam o to, żeby pomóc ludziom z Wenezueli. Dlaczego akurat z Wenezueli? Bo jestem silnie związany z tym krajem. Tam spędziłem 32 lata jako kapłan w diecezji na półwyspie Paraguana. Nadal zresztą jestem kapłanem tej diecezji, choć pracuję w tej chwili jako rezydent parafii św. Krzyża na Lipówce.

Jak możemy pomóc ludziom, który są tak daleko od nas?

– Wiadomo, że nie rozwiążemy wszystkich problemów. Możemy jednak wesprzeć ludzi, którzy pomagają najbiedniejszym. Taką osobą jest biskup Carlos Cabezas Mendoza, który organizuje jadłodajnie dla dzieci i starszych. Wielu mieszkańców Wenezueli zjada tam jedyny posiłek w ciągu dnia. Sytuacja w Wenezueli jest dramatyczna. Dochodzi do sytuacji, w których ludzie walczą o przeżycie, szukając jedzenia na śmietnikach. Większość ludzi nie ma pracy, a nieliczni, który pracują, zarabiają średnio 50 dolarów na miesiąc. Ludzie są bardzo solidarni, wspierają się, ale wiadomo, że to nie wystarczy, żeby zapełnić żołądek.

Ksiądz od początku swojego pobytu we Wrześni organizuje pomoc dla Wenezueli.

– Dokładnie od listopada 2017 r., bo właśnie wtedy tu przyjechałem. Jestem bardzo wdzięczny parafianom, którzy zaangażowali się w pomoc. Udało nam się już zebrać sporo środków.

Teraz społeczność parafialna przygotowuje kolejną akcję. Szykuje się kiermasz charytatywny. Kiedy dokładnie odbędzie się ta impreza i jak będzie wyglądać?

– 29 marca przy kościele na Lipówce odbędzie się kiermasz wielkanocny. W organizację zaangażowali się parafianie z parafii św. Krzyża, pracownicy, mieszkańcy oraz przyjaciele domu dla bezdomnych w Zielińcu, pracownicy i uczestnicy Warsztatu Terapii Zajęciowej we Wrześni i Środowiskowego Domu Samopomocy „Na Skarpie” w Gozdowie oraz pracownicy Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie i Ośrodka Pomocy Społecznej we Wrześni wraz z rodzinami. Wspiera nas też drukarnia Jaro. Ciekawostką jest to, że piknik już rodzi kolejne inicjatywy. Panie z naszej parafii tak zaangażowały się w organizację, że chcą działać razem dalej i stworzyć koło gospodyń wiejskich. Na piknik mamy przygotowane wiele atrakcji. Oprócz kiermaszu rękodzieła będzie też pokaz iluzji i zabawy dla najmłodszych. Dzieci będą mogły pogłaskać alpaki. Zapraszamy wszystkich serdecznie na 29 marca, od 8.00 do 16.00.

Ks. Florian z przyjaciółmi, którzy wraz z nim organizują kiermasz wielkanocny dla Wenezueli Fot. Facebook/ Stowarzyszenie MONAR Schronisko dla Osób Bezdomnych w Zielińcu

Środki zebrane podczas imprezy przekaże ksiądz osobiście biskupowi Mendozie.

– Tak. 7 kwietnia lecę do Caracas. Będę tam cały Wielki Tydzień, prawdopodobnie do 20 maja. Daty mojego wylotu zmieniały się, bo mam wiele zajęć w Polsce. Teraz jest czas rekolekcji, ale chcieć to móc.

Tęskni ksiądz za Wenezuelą?

– Jak to mówią, ciągnie wilka do lasu. Czuję się świetnie zarówno w Polsce, jak i w Wenezueli.

A czego księdzu najbardziej brakowało?

– Najbardziej po moim przyjeździe do Polski przeżyłem grudzień. Krótkie dni i długie noce. O czwartej po południu już było ciemno, o ósmej rano jeszcze szaro, buro i ponuro. Teraz, jak słońce wschodzi wcześnie, to już mam „powera”, ale było z tym ciężko. W tropiku nie ma świtu i zmierzchu. Tam jest 12 godzin dnia i 12 godzin nocy.

Nakreślił ksiądz krótko sytuację, jaka obecnie panuje w Wenezueli. A jakimi ludźmi są Wenezuelczycy?

– Podziwiam ich bardzo. Oni przeżywają teraz to, co ja przeżyłem w latach 80. w Polsce. Pomimo tak trudniej sytuacji są bardzo pogodni i otwarci. Trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś minął drugiego człowieka i nie pozdrowił go. Jesteśmy w Polsce bardziej zamknięci w sobie. Ale to wszystko wynika z klimatu. My przez większość roku widzimy sufit nad głową, bo ze względu na pogodę spędzamy czas w pomieszczeniach. Oni widzą nad głową niebo, bo praktycznie cały czas są na dworze.

Thumb go dziewicz2

Joanna Goździewicz

19:44 07-03-2020