Wrzesiński sport już wcześniej mierzył się z pandemią

Sport zamarł. Nikt nie potrafi odpowiedzieć, kiedy ponownie wrześnianie wybiegną na boisko. W historii lokalnego sportu były już przerwy powodowane groźnymi wirusami.

koszykówka 12:47 25-03-20201 1

Pierwsza pandemia, która tylko liznęła wrzesiński sport miała miejsce niemal równe sto lat temu. Drągi potężny atak grypy, ten sprzed pół wieku, co starsi wrześnianie powinni pamiętać. Żaden jednak nie spowodował takiego aresztu na sport. Jak pisaliśmy tydzień temu: blisko 2000 młodych i starszych naszych zawodników ma zamknięte boiska.

Hiszpanka a niepodległość

Ocenia się, że grypa zwana hiszpanką pochłonęła na świecie życie minimum 50 milionów istnień ludzkich. Niektóre źródła podają nawet 100 milionów, co przy 500 milionach zarażonych mówi o katastrofalnym procencie umieralności. Na ziemie polskie (jeszcze wówczas pod zaborami) pandemia dotarła pod koniec lipca 1918, wygasła w styczniu następnego roku. Udokumentowanych jest 1189 zgonów, ale z różnych powodów zakłada się, ze liczba ta jest mocno niedoszacowana.

Nie ma też danych ilu zmarło wrześnian. Grypa nie miała jednak większego wpływu na lokalnych sportowców. Pod koniec 1918 roku sport wrzesiński dopiero próbował się odrodzić.

Istniał już przed I wojną światową w dwóch ośrodkach naszego powiatu. W 1894 w Miłosławiu, a w 1895 we Wrześni założono Towarzystwo Gimnastyczne Sokół. Obok sekcji gimnastycznych miłosławskie gniazdo szczyciło się sekcją kolarską, a wrzesińskie lekkoatletyczną. W sierpniu 1914 zawieszono działalność wszelkich stowarzyszeń i trzeba było czekać ponad cztery lata, by struktury się odrodziły. Ze znanych z nazwiska sprzed wojny sportowców i działaczy Sokoła nikt nie stracił życia w wyniku hiszpanki.

11 listopada 1918, dokładnie - choć przypadkowo - w dniu zakończenie wojny i odzyskania niepodległości przez Polskę (wówczas jeszcze bez Wielkopolski), sokoły stawiły się na pierwsze zebranie. Nie sport jednak zaprzątał ich uwagę. Pod koniec grudnia trzeba było wyzwalać Wrześnię, a przez pierwsze miesiące 1919 walczyć w Powstaniu Wielkopolskim. Po zwycięskim zrywie trzeba było normować życie w kraju. Gdy w 1920 na 15 sierpnia (sic!) wyznaczono datę pierwszych zawodów, to już kilka dni wcześniej w trybie pilnym trzeba było formować kompanie na wojnę polsko-bolszewicką. Pierwsze poważna imprezę zorganizowano rok później. Hiszpanka przeszła niemal niezauważona.

Hongkong w PRL-u

Pierwsza poważna epidemia grypy dotknęła Polskę w 1959, ale dopiero druga, która dopadła nas całą dekadę później, sparaliżowała cały kraj.

Przyjmuje się, że grypa nazwana A2 Hongkong 1968 spowodowała na całym świecie śmierć około miliona ludzi. W naszym kraju zachorowało na nią 6 milionów z czego zmarło 25 tysięcy Polaków.

Epidemię ogłoszono w Poznaniu 23 stycznia 1969. Trzeba było zamykać niektóre szkoły, bo frekwencja spadła poniżej 50 procent. Tym razem grypa wpłynęła na wrzesiński sport.

Niestety, pod koniec lat 60. XX wieku poziom naszego rodzimego sportu nawet jeżeli nie sięgnął dna, to był tego bliski. Piłkarze, którzy jeszcze kilka lat wcześniej grali w III lidze, teraz kopali w klasie A i ku rozpaczy kibiców dryfowali ku klasie B. Swoje najlepsze lata mieli za sobą siatkarze. Sportu kobiecego nie było wcale. Sekcji seniorskiej nie miał już lekkoatletyczny Orkan. Poupadały różne sekcji, te bardziej i mniej zakorzenione w tradycji. Nie było już bokserów, kolarzy, ciężarowców. Hokeiści na trawie przepadli długo wcześniej.

Zapaści można doszukiwać się w zaprzestaniu dofinansowania wrzesińskiego sportu przez Tonsil. Załoga w głosowaniu zadecydowała, że nie pozwoli co miesiąc odciągać 2 zł od pensji każdego pracownika.

Na placu boju pozostali jedynie hokeiści na lodzie i koszykarze. Ci pierwsi co prawda grali w najniższej III lidze, ale już trzykrotnie udawało im się kwalifikować do baraży o wyższą klasę rozgrywkową.

Na początku roku 1969 nasi hokeiści walczyli w swojej grupie III ligi, kiedy trzeba było przerwać rozgrywki. Co ciekawe, pod koniec stycznia do Polski przyszła odwilż, co i tak nie pozwoliłoby Zjednoczonym grać na lodowisku stadionu miejskiego przy Kosynierów. Gdy rozgrywki wznowiono, Zjednoczeni po raz czwarty przystąpili do baraży. Grali w nich między innymi z Okęciem Warszawa i Stilonem Gorzów. I tym razem bez efektów. Ostatecznie awans do II ligi udało im się uzyskać w 1972 roku.

Więcej szczęścia mieli koszykarze. Oni także musieli na krótki czas przerwać rozgrywki z powodu epidemii, ale gdy wrócili na parkiet nie zaprzepaścili szansy. Pod wodzą trenera Bogdana Krasonia Zjednoczeni awansowali do ligi wojewódzkiej.

Thumb ww nowacki

Leszek Nowacki

12:47 25-03-2020