Wrzesiński poseł na okładce dzisiejszego „Faktu”: „Poseł mieszka u kochanki za nasze!” – grzmi tabloid

To nie będzie miły dzień dla posła klubu Kukiz'15 Bartosza Józwiaka. Wszystko za sprawą artykułu, który można znaleźć w dzisiejszym „Fakcie”.

aktualności 6 miesięcy temu 121

Tabloid donosi, że 45-letni Bartosz Jóźwiak z Wrześni wynajmuje na koszt Kancelarii Sejmu mieszkanie w Warszawie. Tyle że – jak ustalił „Fakt” – wynajmuje je od swojej kochanki. Jego dziennikarze, a w zasadzie paparazzi, śledzili posła.

– Jak udało nam się ustalić, kiedy poseł przyjechał do Warszawy, wieczorem do mieszkania wynajmowanego od Sylwii D. przyszła i ona sama. Rano wspólnie opuścili ciepłe gniazdko i udali się na przystanek, z którego wsiedli w autobus. On pojechał do Sejmu, ona na uczelnię, gdzie pracuje. Podczas drogi nie szczędzili sobie drobnych czułości i gestów – czytamy w „Fakcie”.

Posła śledzili paparazzi Fot. Fakt.pl

Poseł Józwiak zapewnił dziennikarzy tabloidu , że z Sylwią D. „nie jest w żadnym związku”. – Wielokrotnie współpracowaliśmy wcześniej na kanwie zawodowej – tłumaczy „Faktowi”. Rzeczywiście, poseł i Sylwia D. działali wcześniej razem m.in. w Unii Polityki Realnej, oboje są też archeologami.

Z kolei Sylwia D., śmiejąc się nerwowo do słuchawki, odparła w rozmowie z tabloidem: – To plotki, że tworzymy związek.

AKTUALIZACJA:

Poseł Bartosz Jóźwiak wydał oświadczenie w sprawie dzisiejszego artykułu w „Fakcie”. Oto jego pełna treść.

Zostałem dziś „bohaterem” okładki najbardziej popularnej gazety w Polsce. Myślałem, że nie zasługuję, bo jestem posłem, który zdecydowanie bardziej ceni sobie merytoryczną pracę nad ustawami i sprawami istotnymi dla obywateli niż medialny lans. I w sumie każdy kto mnie zna pewnie tak myślał. To jest oczywista próba zdyskredytowania mnie i próba podważenia mojej wiarygodności jako posła. Spodziewałem się ataków, ze względu na trudne tematy, jakimi zajmuję się w Sejmie, a które godzą w interesy możnych. Poniżej postaram się wskazać, dlaczego. Jednak takiej formy i stylu się nie spodziewałem. Miałem lepsze mniemanie o poziomie adwersarzy.

Ale najpierw o formie, czyli o ataku na moją rodzinę. Ludzie mali i źli zawsze atakowali rodzinę. Najczulszy punkt. Tu zaatakowano ją oraz moich współpracowników bez pardonu, bez jakichkolwiek zasad. Tyle, że w obecnych czasach i w pewnych środowiskach nie powinno to dziwić. Jak głosi powiedzenie: „obrzucaj błotem, ile można, zawsze coś z tego przylgnie”. To obrzucanie błotem jest oczywiście szkodliwe i jest mi bardzo przykro, ale przeżyję to. Przeżyje rodzina, współpracownicy i klub.

Warto wskazać skąd ten bezpardonowy atak. Krzykliwy, piętnujący tytuł dokonujący egzekucji oraz tekst, który niczego nie wnosi i pokazuje, jaki jest rzeczywisty cel ataku. Zdyskredytowanie, a potem niech się tłumaczy, że nie jest przysłowiowym wielbłądem. Nie uznaję takiej formy dziennikarstwa i nie zamierzam polemizować z insynuacjami czy czyimiś fobiami, które jako sensacje przedstawiają umowy (które są normalnymi, prawidłowymi umowami złożonymi w Sejmie), okraszając to tajemniczo brzmiącymi pomówieniami, które mają stworzyć aurę jakichś nieprawidłowości oraz uderzyć w moją rodzinę. Nie ma pojedynku merytorycznego w sprawie, którą komuś nadepnąłem na odcisk, ale ucieczka w tanie i sensacyjnie brzmiące oskarżenia. Uważam, że jeśli ktoś ma choćby elementarne poczucie godności to powinien jednak za te insynuacje przeprosić. Ale wiem, że nie mogę na to liczyć.

Wracając do meritum. Od początku kadencji walczę z tzw. ustawą hazardową. To są potężne interesy, które wpłynęły także na partię władzy. Chodzi między innymi o moje interpelacje w sprawie Totalizatora Sportowego, interpelację dotyczącą automatów (która po krążeniu bez odpowiedzi od ministra do ministra, trafiła w końcu na biurko Premiera) oraz o wniosek do Totalizatora Sportowego o wgląd w umowy dotyczące hazardu, itd. (ciągle bez odpowiedzi; nie jest tajemnicą, że przed tym ruchem mnie ostrzegano, jasno deklarując, że spotka mnie wiele ataków). Powtarzam, to są miliardowe, brudne interesy. Wobec nich życie człowieka jest warte tyle, co nic, a co dopiero jego reputacja, reputacja jego rodziny i współpracowników. Przypomnijmy sobie, co spotkało naszego posła śp. Rafała Wójcikowskiego (co ciekawe dokładnie wczoraj pojawiły się nowe elementy w tej sprawie i miałem je komentować w mediach). On też zajmował się tzw. ustawą hazardową.

Szanowni Państwo! Spodziewam się kolejnych ataków. Te, które już przeprowadzono nie są groźne, bo się odbyły, ale każdy nowy jest zawsze niebezpieczny. Szczególnie, że teraz mogę się spodziewać jakichś prowokacji albo nawet kroków natury fizycznej. Ale powiem jedno: jeśli naprawdę takie niskie zachowania są dla was do przyjęcia, to atakujcie, próbujcie. Jedno wiem już teraz: nigdy mnie nie powstrzymacie przed dążeniem do prawdy. Bo traktuję swój mandat bardzo poważnie. Czego byście nie robili, nadal będę walczył o interes obywateli przeciw interesom czy to partyjnych klik czy zagranicznych korporacji. Po to przyszedłem do Sejmu.

Thumb 20170528 165212

Łukasz Różański

6 miesięcy temu 121