Wakacyjne myszkowanie po strychu

Nie lada to przyjemność, szczególnie gdy trafia się na twarde dowody poświadczające własne dziecięctwo. 

Moim zdaniem 2 miesiące temu 5

Zeszyt do polskiego z VII klasy! Jak tu nie pozwolić, by łza się w oku zakręciła... A jednocześnie – jak nie uniknąć myśli wyzwalających pokorę wobec własnych uczniów? Cholera, przecież sam także robiłem błędy, grzeszyłem barokowym (a jednocześnie zgrzytającym) stylem; interpunkcja zaś – niczym duch – pełzała wśród słów własnymi drogami. 

Do matury jednak wszystko się wygładziło, uporządkowało, nabrało przy tym odrobiny właściwości i smaku. Otóż to, matura! Ponoć w tym roku we Wrześni wypadła całkiem przyzwoicie, przynajmniej w kwestii tzw. zdawalności. Jakże inne jednak wymogi jej towarzyszą – na tle tej dawnej, przez urzędników zwanej „egzaminem dojrzałości”.

By go zdać, wypracowanie z polskiego należało skroić porządną miarą: 16 stron A4 nie było niczym wyjątkowym. Tamta podstawówka także nie znała litości – na pierwszych stronach wyrwanego myszom zeszytu siódmoklasisty wykaz lektur: 31 pozycji! I wypracowania. Najkrótsze z nich – 8 stron. Ale to już nie wróci. Na szczęście...?

Mirosław Jadryszak

polonista Zespołu Szkół Politechniczych we Wrześni

Thumb tem podsumowanie dai

Damian Idzikowski

2 miesiące temu 5