W drodze do Santiago de Compostela. Za naszym pielgrzymem już ponad 2 tysiące kilometrów

Marcin Olejniczak z Wrześni, który od 50 dni pielgrzymuje szlakiem św. Jakuba dotarł już do Francji. Za nim 2 100 km.

społeczeństwo 12:05 12-05-20190 1

Przypomnijmy: Marcin wyruszył z Wrześni 17 marca. Podąża znanym od wieków szlakiem pielgrzymkowym, którego celem jest grób Apostoła znajdujący się w Santiago de Compostela w Hiszpanii. 

Nasz pielgrzym trasę liczącą pod 3 tys. km. zamierza pokonać pieszo. 

Na początku Marcin wędrował samotnie, ale w niemieckim Neresheim spotkał Patryka z Bełchatowa, który również wędruje Szlakiem Jakubowym. Kolejne kilometry pokonują we dwójkę.

Pielgrzymi Wielkanoc spędzili w przepięknej miejscowości Wolfach w Schwarzwaldzie.

–  Niemcy będę wspominał bardzo dobrze. A to za sprawą ludzi, których poznałem na swojej drodze. Bardzo podobała mi się gościnność i serdeczność Niemców oraz świadomość o Drodze Św. Jakuba. Wiele razy zostałem zaczepiony na ulicy, czy szlaku i pytany o drogę. Było to bardzo miłe. Często ludzie podpowiadali, pomagali, dawali wskazówki, czy po prostu życzyli dobrej drogi. A bywało i tak, że pukając do drzwi i prosząc o wodę, gospodyni bez zbędnych pytań zaprosiła do domu na kawę i proponowała obiad. Wiele razy trzeba było odmówić albo z braku czasu, albo nie chcąc nadużywać tej gościnności - napisał Marcin na swoim facebookowym blogu Szmat Drogi.
Marcin i Patryk spotykają na drodze wielu życzliwych ludzi. Tu z Konstancją, panią psycholog z Niemiec Fot. Szmat Drogi

Francji nasz pielgrzym obawiał się bardziej, m.in. ze względu na słabą znajomość języka. Jak na razie droga przebiega szczęśliwie. Marcin i Patryk cały czas spotykają na swojej drodze życzliwych ludzi, którzy oferują nocleg czy poczęstunek. 

Pielgrzymi odwiedzili m.in. Taizé, gdzie znajduje się międzynarodowa wspólnota ekumeniczna, założona w 1940 r.  przez nieżyjącego już brata Rogera. 

– Uwierzcie, w tym miejscu jest całkiem inny wymiar religii. Tutaj wszyscy się modlą, śpiewają, wspólnie jedzą posiłki, pracują, rozmawiają. My mamy okazję być częścią tej wspólnoty dlatego postanowiliśmy zrobić dzień przerwy i jeszcze bardziej poczuć ten klimat, tę więź z ludźmi. Mamy to szczęście, że trafiliśmy na grupę z Polski, z którą wspólnie spędzamy czas – napisał Marcin.

Marcin i Patryk minęli już Le Puy, miasteczko we Francji, z którego w  962 r. wyruszył pierwszy pielgrzym do grobu św. Jakuba. Obecnie pokonują bardzo wymagający odcinek trasy, który prowadzi pod górę. Liczą jednak, że szlaku nie będą sami, bo jak pisze Marcin za La Puy zaczyna się prawdziwa autostrada do Santiago de Compostela.

La Puy i piękny mural z motywem pielgrzymkowym Fot. Szmat Drogi

Dla pielgrzymów szlak nie tylko wyzwanie kondycyjne, ale też poszukiwanie duchowości i droga do poznania samych siebie.

–  Myślę, że ta wędrówka pozwoli mi odpowiedzieć sobie na wiele pytań i może poukładać wszystko w głowie jak trzeba. Podobno szlak zmienia ludzi, oczywiście, na lepsze. Mam nadzieję, że w moim przypadku też tak będzie - mówił Marcin w wywiadzie dla WW, kilka dni po rozpoczęciu swojej wędrówki.

Kilka tygodni później na swoim blogu napisał:

Wiecie co... Coraz więcej piękna dostrzegam w tak długiej wędrówce. Czuję się zupełnie swobodnie. O tym również marzyłem, by chociaż przez jakiś czas nie musieć martwić się o nic. Właśnie ten czas jest teraz i chcę go jak najlepiej wykorzystać. I uwierzcie mi, że nawet jeśli nie mam gdzie spać, to nie jest żadne zmartwienie. Martwił bym się tylko o tych, którzy naprawdę nie mają gdzie spać, którzy potrzebują pomocy. Nad tym warto się pochylić.
Oznaczenie trasy i znak "Uwaga piechurzy" Fot. Szmat Drogi
Oznaczenie drogi. Muszla to znak św. Jakuba Fot. Szmat Drogi
Tędy prowadzi szlak Fot. Szmat Drogi

Szczegółową relację z pielgrzymki wrześnianina można znaleźć na profilu Szmat Drogi. Stamtąd pochodzą wszystkie cytaty i zdjęcia.

Szlak wiedzie przez malownicze pastwiska Fot. Szmat Drogi

Thumb go dziewicz2

Joanna Goździewicz

12:05 12-05-2019