Trzeba nazwać sprawy po imieniu

ASF, śmiertelna choroba trzody chlewnej, jest narzędziem walki politycznej.

Moim zdaniem 13:23 10-01-20200 3

Obóz rządzący boi się utracić głosy elektoratu rolniczego i dlatego przepycha kolejną bezsensowną ustawę, która naraża nas na straty ekosystemowe i na śmieszność na całym świecie.

Jedyną ochroną przed ASF jest bioasekuracja, jednoznaczna, konsekwentna i rygorystyczna. Chorobę do chlewni przenoszą LUDZIE, nie dziki. Do większości chlewni nie wchodzą osoby postronne, więc wnoszą ją tam ludzie związani z produkcją zwierzęcą. Pierwszy przypadek ASF w Polsce to właśnie zawleczenie wirusa z lasu przez właściciela chlewni.

W Polsce jednak wielu się wydaje, że bioasekuracja to wymysł szatana i niepotrzebne utrudnienia. Nie dbają więc o nią ani rolnicy, ani ci myśliwi, którzy patroszą zwierzęta w lesie, pozostawiając wnętrzności i krew, pozwalając psom na gryzienie tusz.

Na pomysł zabicia dzików narzekają leśnicy, narzekają przyrodnicy i świadomi myśliwi. Narzeka społeczeństwo i opinia publiczna, świat nauki. Ale co to obchodzi ministra Ardanowskiego. Żenada. I tylko dzików żal.

Hanna Mamzer

socjolog, prezes stowarzyszenia Czysta Nekla

Thumb tem podsumowanie dai

Damian Idzikowski

13:23 10-01-2020