Trwa strajk nauczycieli. Jak wygląda w powiecie wrzesińskim?

Ponieważ ZNP i FZZ odrzuciły propozycje rządu, punktualnie o godz. 8.00 w poniedziałek rozpoczął się strajk nauczycieli. To największy protest tego środowiska od 1993 roku.

oświata 09:55 08-04-201942 483

Zgodnie z wynikami referendum do strajku ma przystąpić 79,5 proc. szkół w całym kraju.

W tym artykule będziemy publikować informacje, jak strajk przebiega w powiecie wrzesińskim. Najpierw odwiedziliśmy Zespół Szkół Politechnicznych.

– Nauczyciele przychodzą do pracy na tę godzinę, na którą powinni przyjść. Podpisują listy strajkowe. Pozostają w szkole tak długo, jak powinni, gdyby pracowali w danym dniu. Wyznaczone są trzy sale, w których przebywają strajkujący nauczyciele. Nie da się jeszcze powiedzieć, ile osób strajkuje, ponieważ zaczynamy pracę o różnych godzinach i nie wszyscy jeszcze przyszli, ale do tej pory wpisało się na listę około 90 proc. – poinformował Maciej Głowacki, prezes ogniska ZNP w Zespole Szkół Politechnicznych. Zapytany, jak zareagował na wiadomość, że do strajku jednak dojdzie, oznajmił: – Było mi smutno. Myślałem, że rząd porozumie się ze związkami, z ZNP i z Forum. Jest nam bardzo przykro, że musimy strajkować, aby wywalczyć to, czego chcemy, czyli podwyżki.

Strajk w ZSP. Drugi od lewej Maciej Głowacki
Strajk w ZSP
Strajk w ZSP

– Przyszedłem do szkoły tylko ze względu na to, że mój dyrektor nie strajkuje – stwierdził uczeń z klasy III technikum informatycznego. – Musiałem napisać sprawdzian, który zapowiedział. I za chwilę idę do domu. Strajk to jak najbardziej słuszna inicjatywa. Oczywiście, że go popieram. Moja mama jest nauczycielką i doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jakie są realia tego zawodu. Tak naprawdę ludzie, którzy nigdy nie mieli z tym kontaktu, nie zdają sobie sprawy, jak bardzo problematyczni i roszczeniowi są w tych czasach rodzice uczniów. Tak naprawdę zawód nauczyciela stracił jakikolwiek autorytet. Jeśli nauczyciele nie dostaną podwyżek, to zawód nie będzie tak oblegany jak był kiedyś. Jeżeli nauczyciele nie dostaną podwyżek, będą nas uczyli ludzie niekompetentni. W naszej szkole też są przedmioty, na których nauczyciel nie potrafi odpowiedzieć na pytania, które mu zadajemy na lekcji i to będzie się pogłębiać, jeżeli się czegoś z tym nie zrobi.

Lekcje prowadzi dyrektor placówki Bogdan Nowak. Gdy pojawiliśmy się z aparatem z informacją, że chcemy udokumentować, że lekcja się odbywa, przyjął prasę z uśmiechem i zaprosił do robienia zdjęć, ale po wykonaniu pierwszego zmienił zdanie, zażartował, że jest nieodpowiednio ubrany, po czym dodał, że lekcja nie jest dla prasy i że nie wyraża zgody na robienie dalszych zdjęć. Dysponujemy więc tylko jednym, wykonanym po pierwotnym zaproszeniu dyrektora.

Bogdan Nowak prowadzi lekcje. Dyrektorzy nie mogą strajkować, choćby chcieli

Pusty korytarz w ZSP
Pusty pokój nauczycielski w ZSP
Pusta klasa lekcyjna w ZSP

Aktualizacja, 11.27

Strajk odbywa się także w starym budynku ZSP

Aktualizacja, 11.38

Strajk trwa także w Liceum Ogólnokształcącym im. Henryka Sienkiewicza we Wrześni. Nauczyciele zgromadzili się w pokoju nauczycielskim, gdzie powstrzymują się od wszystkich czynności związanych z edukacją. Również nie wiadomo jeszcze, ilu łącznie weźmie udział w strajku. Dokładne dane poznamy najwcześniej po godz. 15.00.

Budynek liceum

Aktualizacja, 11.46

Przypomnijmy, że łącznie na terenie powiatu wrzesińskiego pracuje 1154 nauczycieli. 509 zatrudnia gmina Września, 109 – gmina Miłosław, 90 – gmina Pyzdry, 110 – gmina Nekla, a 115 – gmina Kołaczkowo.

Udział w strajku zadeklarowało 90-100 proc. pracowników wszystkich szkół podstawowych w powiecie wrzesińskim. Ponadto strajkować ma 86 proc. pracowników Zespołu Szkół Zawodowych nr 2, 97 proc. pracowników Zespołu Szkół Politechnicznych, 76 proc. pracowników Liceum Ogólnokształcącego im. H. Sienkiewicza, 95 proc. pracowników Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących oraz 92 proc. pracowników Zespołu Szkół Specjalnych. To jednak deklaracje, ponieważ ostateczną decyzję nauczyciele i pracownicy oświaty podejmują, wpisując się na listę strajkową. Decyzję podejmują każdego dnia na nowo, więc strajk 8 kwietnia nie zobowiązuje do strajkowania 9 kwietnia (ani odwrotnie). 

Aktualizacja, 13.00 – gmina Miłosław

W Szkole Podstawowej w Orzechowie do strajku przystąpili wszyscy nauczyciele. Uczniów w szkole nie ma i nie było, bo dziś w Orzechowie wzięli oni udział w rekolekcjach.

– Rozmawiamy, co zrobić z egzaminami, które rozpoczną się w środę. Dyskutujemy, jak mamy się zachować, czy mamy do nich przystąpić. Głosy są podzielone. Egzaminy raczej się odbędą bez naszej pomocy. Jutro wspólnie ze szkołami w Miłosławiu i Czeszewie podejmiemy decyzję co zrobimy – mówi Andrzej Wnuk, przewodniczący komitetu strajkowego w SP Orzechowo.

Andrzej Wnuk

W Szkole Podstawowej w Miłosławiu do placówki przyszło ponad 50 uczniów (około 10 proc. wszystkich uczniów). Dyrektor Paweł Skrzypczak poinformował nas, że wszystkim zapewniono opiekę.

– Zrobiliśmy dla nich zajęcia opiekuńcze. Zajęli się nimi m.in. katecheci i kadra zarządzająca, w tym ja. Byłem zaangażowany w ich opiekę od rana. Obiady były wydawane jak zawsze, bo pracownicy administracji i obsługi nie strajkują. Osoby, które przyszły i chciały skorzystać z obiadu miały taką możliwość. Obiad, tak jak zawsze, przygotowaliśmy też dla uczniów z Czeszewa. Jeśli chodzi o egzaminy to mamy mamy zapewnioną częściową obsadę nauczycieli własnych. Jutro na ten temat będę mógł powiedzieć więcej – mówi P. Skrzypczak.

W przedszkolu Bajkowy Świat w Orzechowie jest 7 dzieci. Zajmuje się nimi dyrektor Irena Kasprzak.

– Wszyscy nauczyciele strajkują. Lubię pracować z dziećmi i nie sprawia mi to żadnego kłopotu. Na co dzień też z nimi pracuję. Minus jest tylko taki, że pracuję z nimi od 6.00 do 16.00. Ale wytrzymam – śmieje się pani dyrektor.

W przedszkolu Koszałek Opałek w Miłosławiu w zajęciach uczestniczy 18 dzieci. Opiekuje się nimi dyrektor Aleksandra Narożna wspólnie z pracownikami obsługi.

W szkole w Czeszewie było dziś 9 uczniów. Zapewniono im opiekę, bo nie wszyscy w placówce strajkują.

Aktualizacja, 13.30 – gmina Kołaczkowo

W Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Kołaczkowie do strajku przystąpili wszyscy nauczyciele oprócz pracowników obsługi. W przedszkolu zjawiło się 16 dzieci, zajęcia prowadzi wicedyrektor. W szkole podstawowej pojawiło się 5 uczniów, mają oni zapewnioną opiekę i posiłki.

W Szkole Podstawowej w Grabowie Królewskim wszyscy nauczyciele strajkują. W placówce nie pojawiło się żadne dziecko.

Z kolei w szkole podstawowej w Sokolnikach strajkuje 96 proc. nauczycieli. W szkole pojawiło się 50 uczniów, którzy mają zapewnione zajęcia w postaci warsztatów pierwszej pomocy i warsztatów plastycznych. Przedszkole w Sokolnikach nie strajkuje, zajęcia odbywają się normalnie.

Aktualizacja, 13.40

W szkołach podstawowych na terenie gminy Września strajkowali prawie wszyscy nauczyciele.

Personel pracujący obecnie w szkołach to (łącznie z dyrektorem): SSP nr 1 – 3 osoby, SSP nr 2 – 9 osób, SSP nr 3 – 5 osób, SSP nr 6 – 9 osób, SSP Chwalibogowo – 3 osób, SSP Kaczanowo – 4 osoby, SSP Marzenin – 5 osób, SSP Nowy Folwark – 3 osoby, SSP Otoczna – 3 osoby.

Większość klas była pusta. W SSP nr 1 pojawił się jeden uczeń, w SSP nr 2 – 2. Najwięcej uczniów, bo 14, pojawiło się w SSP nr 6.

– Nie powinno być u nas problemu z egzaminami gimnazjalnymi. Opieka przedszkolna jest zapewniona – mówi Jarosław Malicki, naczelnik Wydziału Oświaty w gminie Września.

Zbigniew Dzierżyński, który jako dyrektor „jedynki” nie może strajkować, powiedział, że w pełni popiera postulaty swoich pracowników i całkowicie ich rozumie.

Aktualizacja, 15.55

W Zespole Szkół Technicznych i Ogólnokształcących strajk ulokowany został w budynku B, natomiast zajęcia prowadzone były w budynku A. O tym, jak wyglądał strajk, poinformowała nas szefowa ogniska ZNP w szkole, Aldona Staszak.

– Od rana nauczyciele przychodzą na swoje godziny lekcyjne i właściwie strajk wygląda rotacyjnie: kto kończy, wychodzi, rozpoczynający później przychodzą. Można było podejrzewać, że sytuacja skończy się strajkiem, ale w sercu miałam jednak nadzieję, że dojdzie do porozumienia, że nie będziemy musieli strajkować. Ale jak nie można było, to trzeba czekać. Rodzice podchodzą do strajku raczej z wyrozumiałością, przynajmniej takie sygnały dostaję od uczniów.

Około południa na liście było 47 nauczycieli spośród 72 zatrudnionych w szkole. Zapytaliśmy też o przyszłość strajku.

– Mam nadzieję, że jak nie dziś, to jutro coś się zmieni – oznajmiła Aldona Staszak. – Mam na myśli zmianę ze strony rządowej.

Komitet strajkowy ZSTiO przed budynkiem B, Aldona Staszak druga od lewej
Budynek ZSTiO
Budynek ZSTiO
Plakat na budynku ZSTiO

Tak sytuację opisał dyrektor ZSTiO Damian Hoffmann:

– Odbywają się zajęcia opiekuńcze, wzięło w nich udział ponad 40 osób, prowadzone są również zajęcia dydaktyczne z języka polskiego. Oczywiście nie mają zajęć dydaktycznych i wychowawczych z innych przedmiotów. Pragnę podkreślić też, odbywa się opieka nad uczniami, którzy przebywają w internacie. Jest to opieka całodobowa. Stołówka działa normalnie. Wcześniej sondowaliśmy, ile osób będzie korzystało z wyżywienia w internacie, ale w razie czego jesteśmy w stanie poradzić sobie z zapotrzebowaniem na bieżąco. W tej chwili w internacie przebywa ponad 20 osób i tyle jest przygotowanych posiłków, są również posiłki dla nauczycieli, działamy normalnie.

Zapytany o stosunek do strajku, dyrektor oznajmił:

– Ja muszę dostosować się do zaistniałej sytuacji, dla mnie najważniejsze jest to, aby uczniowie byli objęci opieką. Funkcjonujemy normalnie, tylko bez zajęć dydaktycznych. Szkoła jest otwarta, tak samo internat, więc jesteśmy w stanie objąć opieką wszystkich zainteresowanych.

Uczniowie, którzy pojawili się na lekcjach, przygotowywali się do matury z języka polskiego

Aktualizacja, 16.27

– Nauczyciele robią dobrze. W tym czasach zawodów nauczyciela jest słabo doceniany, nie ma tego autorytetu, który może był wcześniej, a myślę, że im się należy, bo to jest ciężka praca. Sprawdzanie tych sprawdzianów, siedzenie po godzinach, dodatkowe zajęcia... Uważam, że dobrze robią, że strajkują – oznajmiła Aleksandra Potarzycka z IV klasy technikum żywienia i usług gastronomicznych z ZSTiO. Zapytana, czy odczuła strajk, odpowiada: – Ja jestem w klasie maturalnej i wydaje mi się, że mam więcej czasu na przygotowanie, na sprawdzenie samej siebie, a jednocześnie mam możliwość uczęszczania na język polski i jeśli mam jakieś wątpliwości, mogę poradzić się pani, więc to, czy są lekcje, czy ich nie ma, nie robi mi żadnej różnicy, nie wydaje mi się, żebym jakkolwiek ucierpiała z powodu strajku. 

Aktualizacja, 19.26

Wracamy do relacjonowania strajku nauczycieli. Odwiedziliśmy dziś także Zespół Szkół Zawodowych nr 2.

– Dziś do dyspozycji łącznie ze mną miałem sześciu nauczycieli – oznajmił dyrektor Maciej Mielczarek. – W szkole pojawiło się 34 uczniów, dla których zostały zorganizowane albo zajęcia dydaktyczne, albo zajęcia opiekuńcze. Młodociani pracownicy odbywali zajęcia praktyczne w zakładach pracy. Jutrzejszy dzień będzie wyglądał mniej więcej tak samo. Strajk poza tym, że jest problemem organizacyjnym dla szkoły, jeśli będzie się przedłużał, może być poważnym zagrożeniem dla realizacji podstawy programowej. – Dyrektor zapytany, czy w związku z tym byłoby lepiej, gdyby strajk się nie odbył, odpowiedział: – To jest bardzo trudne pytanie, ponieważ jako nauczyciel doskonale rozumiem sytuację, w jakiej się znaleźliśmy aktualnie. Strajk jest całkowicie legalny, żądania myślę, że uzasadnione, zresztą w tych trudnych chwilach widzimy poparcie społeczne dla nauczycieli. Sami nauczyciele czują się przez rząd troszczeczkę zlekceważeni w tej sytuacji. Oczywiście strajk będzie się przekładał na edukację uczniów. W tej chwili mówi się bardzo dużo o organizacji: o organizacji życia rodzin, które muszą zaopiekować się dziećmi, o organizacji egzaminów, natomiast mało mówi się o tym, że jeżeli przez dłuższy czas będziemy prowadzić zajęcia w ograniczonym zakresie albo nie będziemy przeprowadzać ich wcale, to będziemy mieli problemy z realizacją podstawy programowej, co oczywiście przełoży się na wiedzę i umiejętności uczniów.

Przedstawiciele komitetu strajkowego w ZSZ nr 2: Marek Jankowski, Alina Sieradzka, Przemysław Moch

Rozmawialiśmy także z przedstawicielami komitetu strajkowego: Aliną Sieradzką, Przemysławem Mochem i Markiem Jankowskim. Była to bardzo obszerna rozmowa, zwracająca uwagę na różne aspekty strajku. Zachęcamy do przeczytania całości.

STRAJK PRZEBIEGA STANDARDOWO

– W naszej szkole strajk przebiega w sposób bardzo standardowy. Jest wyznaczone jedno miejsce, gdzie nauczyciele, którzy strajkują, przebywają. Jest to pokój nauczycielski. To miejsce zostało uzgodnione z dyrektorem. Strajk polega na tym, że zamiast przeprowadzać lekcje wynikające z planu lekcji, nauczyciel przychodzi, wpisuje się na listę, wpisuje godzinę i ten czas, który miałby poświęcić na zajęcia, spędza w pokoju nauczycielskim – wyjaśniał Przemysław Moch.

Łącznie w szkole do dyspozycji dyrektora było 16 proc. nauczycieli Zespołu Szkół Zawodowych nr 2, z pozostałych większość strajkowała, choć niektórzy nauczyciele przebywali np. na zwolnieniu lekarskim.

NADZIEJA DO OSTATNIEJ CHWILI

– Tak naprawdę sądziłam, że do strajku nie dojdzie, że zostanie podpisane porozumienie, ale nie w takiej formie, jak zostało przedstawione w piątek czy w niedzielę. To, co podpisała w niedzielę Solidarność, nie było przecież niczym nowym względem tego, co zostało zaproponowane już wcześniej przez rząd – opowiadała Alina Sieradzka. – Nauczyciele na pewno oczekiwali czegoś innego. Wydaje mi się, że nauczyciele, którzy tutaj włączają się w strajk, nie robią tego z powodów politycznych. Po prostu uważamy, że wynagrodzenie nauczyciela powinno być trochę inne niż w dzisiejszych realiach. Byliśmy niezadowoleni, że nie doszło do porozumienia. Sądziliśmy, że to będzie spotkanie w połowie drogi, że i rząd troszkę ustąpi, ale także, że związki może zmienią swoje nastawienie do niektórych wcześniejszych postulatów.

Przemysław Moch z ZSZ nr 2

AKT DESPERACJI

– Z samego strajku właśnie w takiej formie nie jesteśmy zadowoleni, ponieważ zdajemy sobie sprawę, może nawet bardziej niż większość społeczeństwa, nawet bardziej niż rodzice, że każdy kolejny dzień, każdy tydzień, w których nie odbędą się zajęcia, to jest mnóstwo godzin lekcyjnych. – To znów Przemysław Moch. – Gdyby to zsumować, może się okazać, że zabraknie czasu na należyte przekazanie części materiału, a więc może się to odbić na realizacji podstawy programowej. Może się to odbić na ogólnej wiedzy uczniów. Zdajemy sobie z tego sprawę, ale jest to naprawdę akt desperacji. To jest pierwszy strajk, który nauczyciele podjęli na taką skalę. W 1993 roku był strajk jednodniowy, miał miejsce w zwykły dzień, nie było z tego żadnych konsekwencji i rozpłynęło się to. A tutaj zagrożone jest przeprowadzenie egzaminów gimnazjalnych. Gdyby te nie odbyły się w porę, byłoby to dla rządu dużym utrudnieniem, pewnie oznaczałoby dodatkowe koszty, ale też byłby to sygnał, że to naprawdę była akcja w desperacji. Nie oznacza to oczywiście, że egzaminy w ogóle się nie odbędą, można przecież wyznaczyć inny termin.

POWOŁANIE NIE WYŻYWI RODZINY

– Myślę, że wiele osób by powiedziało: nie chodzi o to, że nie chcemy pracować. My chcemy pracować – zadeklarowała Alicja Sieradzka. – I my czekaliśmy na to porozumienie wczoraj do późnych godzin wieczornych. Ja osobiście śledziłam każdą wypowiedź i łudziłam się, że dzisiaj przyjdę do pracy normalnie. My tylko chcemy pokazać, że nie podoba nam się to, jak jesteśmy traktowani, że rzuca nam się jakieś niskie kwoty na otarcie łez. Chcę powtórzyć: my chcemy pracować. Czekaliśmy, by móc dziś podjąć tę pracę. I wiele osób miało duże dylematy, co dzisiaj zrobić. Mimo że nauczyciele wcześniej deklarowali, że będą strajkować, cały czas łudzili się, że będą mogli przyjść do pracy. Mamy świadomość, jaka ciąży na nas odpowiedzialność. Wiemy, że to jest zawód, w którym chodzi o młodego człowieka, że mamy go wykształcić, że ten człowiek chce iść na studia, chce zdawać egzaminy, chce spokoju. Ale my też chcemy tego spokoju.

– Mówi się o tym, że są nauczyciele z powołania – dodał Marek Jankowski. – No ale my też mamy swoje rodziny. Mam trójkę dzieci, akurat moje są już po studiach, ale jeżeli któryś z młodych nauczycieli ma dzieci, on też by chciał je wykształcić, a powołaniem tego nie zrobimy. Muszą iść za tym jakieś środki finansowe. Uczę matematyki i umiem liczyć: przykładowo w 2011 roku najniższa krajowa wynosiła około 1400 zł, w 2019 roku – 2250 zł. Umiemy sobie policzyć, o ile wzrosła. A o ile w tym czasie wzrosły pensje nauczycielskie? To my stoimy w miejscu? A tyle lat się kształciliśmy, robiliśmy po kilka kierunków studiów podyplomowych, żeby osiągnąć tytuł nauczyciela dyplomowanego. I tego się nie ceni. Wszystko zrzuca się na barki nauczyciela, ale nie idą za tym finanse dla nas.

MIT OSIEMNASTU GODZIN

– A podsycanie społeczeństwa tym, że pracujemy 18 godzin? – kontynuowała Alicja Sieradzka. – To przecież nie do końca prawda... Nasz tygodniowy wymiar pracy wynosi 40 godzin, z czego 18 jesteśmy przy tablicy. A kto policzy wszystkie wyjazdy na wycieczki? Na wycieczce kilkudniowej jesteśmy w pracy tak naprawdę 24 godziny na dobę i to na nas spada odpowiedzialność, gdy przypadkiem coś się stanie. Kto to policzy? Chodzimy na konkursy, ciągle musimy się szkolić... Jeżeli będę mieć uczciwe wynagrodzenie, uczciwą wypłatę, nie będę oczekiwać zwrotu kosztów za szkolenie, bo kształcę się również dla siebie. I dla swoich uczniów, bo to oni najwięcej zyskają, jeżeli ja będę dobrze przygotowana.

– Wczoraj w materiale w Onecie pod tytułem „Ile naprawdę zarabia nauczyciel?” zwróciłem uwagę na dane statystyczne. Obliczono, że statystycznie nauczyciel w Polsce przepracowuje 47 godzin tygodniowo – podkreślił Przemysław Moch. – To są przygotowania sprawdzianów i kartkówek, poprawianie, szkolenia, rady pedagogiczne, spotkania z rodzicami, rozmowy z uczniami i rodzicami. I chciałbym też, żeby wszyscy mieli świadomość, że nas strajk trochę odbiega od innych grup zawodowych, które swój manifestowały, pozostając w domu. U nas strajk polega na tym, że jesteśmy dyspozycyjni. Nie gramy w siatkówkę, nie rozchodzimy się po szkole, zajmując się nie wiadomo czym. Przebywamy w jednym miejscu, w pokoju nauczycielskim. W pełnej gotowości. Jeśli zapadnie decyzja o porozumieniu, w tym momencie mogę wstać i pójść poprowadzić lekcje. Jesteśmy w pełnej gotowości i czekamy na decyzję rządu.

Aktualizacja, 21.21

Oto wypowiedź dyrektora Samorządowej Szkoły Podstawowej nr 6 we Wrześni, Dariusza Andrzejewskiego:

– Szkoła zapewnia zajęcia opiekuńcze dla uczniów, których rodzice zadeklarowali, że nie mogą w tym czasie zapewnić im opieki. Ich liczba się zmieniała, ale maksymalnie było to piętnaścioro dzieci jednocześnie. Łącznie z dyrekcją opiekę nad nimi sprawowało dziewięć osób. 

Dzieci przebywały w świetlicach w obu budynkach szkoły, zarówno przy ul. Batorego, jak i przy ul. Słowackiego. 

Zapytany o komentarz odnośnie strajku, dyrektor oznajmił: 

– Nauczyciele podjęli taką decyzję, w związku z tym organizują ten protest. Ja jestem zobowiązany zapewnić właściwą opiekę nad osobami, które nie mogą jej uzyskać skądinąd. Jeszcze w ubiegłym tygodniu rozesłaliśmy pisma, że spodziewamy się takiej sytuacji, taką mamy. Teraz skupiamy się na tym, by zapewnić prawidłowy przebieg egzaminu gimnazjalnego i egzaminu ósmoklasistów. Jesteśmy przygotowani na to, żeby takie egzaminy przeprowadzić.

Egzaminatorzy są to zarówno nauczyciele z SSP nr 6, jak i inne osoby posiadające stosowne uprawnienia. 

Dyrektor SSP nr 6 Dariusz Andrzejewski
Plakat na drzwiach SSP nr 6
Plakat na drzwiach SSP nr 6

Aktualizacja, 21.28

Oto komentarz Zbigniewa Dzierżyńskiego, dyrektora SSP nr 1:

Popieram moich pracowników. Nastroje są kiepskie. Pytanie czy rządzący będą próbowali zrozumieć nauczycieli?

Od czasów studenckich w swoim życiu wykonywałem wiele prac na różnych stanowiskach w różnych firmach. Mam więc porównanie i mogę powiedzieć, że trudno o bardziej absorbującą fizycznie i psychicznie pracę niż praca nauczyciela.

Pracujemy tyle, co ludzie w korporacjach, tylko zarobki mamy nieporównywalnie mniejsze.

Boję się, że za parę lat przy takim podejściu rządu nie będzie miał kto uczyć polskich dzieci.

W tej chwili mamy do czynienia ze szczuciem społeczeństwa na nauczycieli. To budzi ogromne rozgoryczenie.

W szkołach zaczyna już brakować ludzi do pracy. Są zapewnienia, że szkoły nie będą likwidowane. Jeżeli tak dalej pójdzie, to one same się zlikwidują (zwłaszcza te wiejskie), bo nie będzie nikogo, kto chciałaby w nich pracować.

Zapraszam wszystkich malkontentów na wolontariat. Niech poczują jak to jest prowadzić lekcję w 25-30-osobowej klasie. I nie chodzi tylko o to, żeby opanować dzieci i zapewnić im opiekę, ale jeszcze przekazać im wiedzę i umiejętności.

Nauczycielom zarzuca się, że nie potrafią uczyć, że dzieci muszą brać korepetycje. To kwestia całego systemu oświaty, który wymaga zmiany. Wielokrotnie nauczyciele apelowali do rządzących, że obecny system nauczania nie nadaje się do współczesnego świata. Cały czas uczymy zapamiętywania dat, faktów. A nie uczymy myśleć. Bo tak skonstruowane są programy, a my jesteśmy rozliczani z realizacji podstawy programowej. Później przychodzi egzamin i okazuje się, że co z tego, że dziecko myśli i umie wprowadzać w praktykę swoje działania, jednak jak nie będzie pamiętało jednej daty czy cytatu, to automatycznie jest „ścinane” z punktów, a o nas mówi się, że nie potrafiliśmy go czegoś nauczyć.

Aktualizacja, 10.04.2019, 9.17

Po pewnych problemach technicznych wracamy do relacjonowania strajku nauczycieli. Na początek wypowiedź Sławomira Szuby z komitetu strajkowego w Liceum Ogólnokształcącym im. Henryka Sienkiewicza.

– Strajk rozpoczął się zgodnie z zapowiedzią i poprzedzony został przewidzianym prawnie procedurami, a m.in zgodnie z nimi należy wyznaczyć miejsce, w którym się odbywa. Strajk polega powstrzymywaniu się od wykonywania pracy, czyli czegokolwiek związanego z edukacją. W naszym przypadku miejscem gdzie przebywają strajkujący jest to pokój nauczycielski. Liczba strajkujących jest zmienna, ponieważ strajkujemy w swych godzinach pracy przewidzianych w planie lekcji – oznajmił historyk. – Smutne jest to, że zwierzęta hodowlane są ważniejsze niż nauczyciel, bo na nie pieniądze się znalazły, o czym dowiedzieliśmy się w sobotę... i to jest po prostu przykre. Myślałem, że strony się dogadają, ale... no jak nie można modlitwą, to trzeba brzytwą.

Aktualizacja, 10.04.2019, 10.03

Mimo strajku nauczycieli rozpoczęły się egzaminy gimnazjalne. Dziś sprawdziany z języka polskiego, wiedzy o społeczeństwie i historii.

– Wspieramy nauczycieli. W ogóle nam to nie przeszkadza. Wiemy, że mamy zapewnioną inną komisję i nie mamy się czym stresować, jeśli o to chodzi – zapewniła Zuzia z klasy IIIe Samorządowej Szkoły Podstawowej nr 6.

– Jeśli naprawdę potrzebują i jest to dla nich ważne, to będziemy ich w tym wspierać – dodała jej koleżanka z klasy, Martyna. – Może na początku byliśmy trochę źli i baliśmy się o te egzaminy, ale teraz jesteśmy tu, jest nowa komisja, więc nie mamy się kompletnie czym stresować.

Więcej o egzaminach piszemy tutaj.

Aktualizacja, 10.04, 20.25

Do nietypowego zdarzenia doszło w czasie strajku 9 kwietnia. Emerytowana polonistka, która 10 lat przepracowała w Zespole Szkół Mleczarskich, działaczka „Solidarności”, odwiedzała strajkujących nauczycieli i apelowała o przerwanie strajku podczas egzaminów. Redakcji „Wiadomości Wrzesińskich przekazała list otwarty skierowany do nauczycieli. Przytaczamy go poniżej.

LIST OTWARTY DO NAUCZYCIELI

Jestem nauczycielką emerytką z Wrześni, z miasta, w którym podczas zaborów dzieci walczyły o religię i polskość. Wykazały się więc wielką odwagą. Kilka dni temu odwagę zaprezentowała nasza współczesna młodzież, pisząc list otwarty. Apelują do nauczycieli, aby nie wykorzystywali ich jako zakładników w swojej walce o pieniądze. Brawo! Młode pokolenie zawsze było, jest i będzie najodważniejsze. Zwracam się więc do nauczycieli, którzy wybrali ten zawód, kierując się swoimi zainteresowaniami i pasjami. Czy wśród Was nie ma młodych duchem i odważnych?

Nie wolno podporządkowywać się Wam byłym partyjnym, ciągle rządzącym w ZNP z p. Broniarzem na czele. Im przecież zależy jedynie na władzy. Proszę, obudźcie się. Nie zgadzajcie się kategorycznie na strajki w czasie egzaminów swoich uczniów. Dla nauczycieli najważniejsi muszą być wychowankowie. Jak będziecie się czuć, gdy ich kosztem zdobędziecie podwyżki? Jak spojrzycie im w oczy?

Nauczyciel musi zawsze zachowywać pion i nie schodzić poniżej poziomu. A autorytet? Już w oczach społeczeństwa, głównie uczniów, stracili nauczyciele, którzy poszli na „umówione” L4.

Czy przed wyborami ma się skończyć Wasze życie? Nie słyszałam. Przecież widzicie, że aktualny rząd realizuje obietnice, a nie zamraża Wam pensji jak poprzedni. Przedstawiciele teraźniejszej władzy to korzenie „Solidarności”. Ludzie z ideami. Nie łączą się jak PO i PSL z byłymi komunistami i przeciwnikami naszej polskiej tradycji. Podwyżki nauczycielom się należą, ale przecież część możecie odebrać w tym roku, a resztę w 2020. Musicie porozumieć się z rządem i nie ulegać ZNP. Polakom taka postawa zaimponuje. Na zakończenie dodam, że po stronie strajkujących dzieci we Wrześni, stanęli murem rodzice. A jak staną przeciwko Wam w obronie swoich pociech podczas egzaminów?

Życzę odwagi i sukcesu.

Maria Przybylska

Zanim Maria Przybylska rozpoczęła pracę w Zespole Szkół Mleczarskich, przez 20 lat pracowała w podstawówce w Legnicy. Przeniosła się, ponieważ w czasie stanu wojennego grożono jej przeniesieniem na wieś.

– Za moją działalność w „Solidarności”. Nie mogli mnie wyrzucić ze względu na Kartę Nauczyciela, ale mogli przenosić ze szkoły do szkoły, dlatego przeniosłam się w rodzinne strony. Mąż został w Legnicy z córką, która zdawała maturę, ja z synem, który zaczynał naukę w technikum, przyjechałam do Wrześni, tu się potem wybudowaliśmy.

WOLONTARIUSZKA

Maria Przybylska zgłosiła się jako wolontariuszka, by zasiąść w komisji egzaminacyjnej w Samorządowej Szkole Podstawowej w Nowym Folwarku w czasie piątkowych egzaminów z języka angielskiego.

– Pani dyrektor proponowała nawet jakieś pieniążki, ale odmówiłam, chcę być wolontariuszem – wyjaśniła w rozmowie z „WW”. – Zgłosiłam się, ponieważ dowiedziałam się, że jest problem z osobami, które mogłyby pilnować uczniów. Nawet dziś usłyszałam, że trzy szkoły nie mogły przeprowadzić egzaminów, bo było za mało wolontariuszy. I właśnie dlatego się zgłosiłam, żeby nie byli pokrzywdzeni uczniowie. Przygotowywali się, rodzice płacili za korepetycje, wiem, że teraz jest bardzo dużo tych korepetycji, i co? Mieliby nie zdawać egzaminów? To jest niewybaczalne! Mam takie hasło, przekazywałam je uczniom, a teraz przekazuję wnukom – że są dwa szczęścia. Jedno małe: być szczęśliwym. Drugie: uszczęśliwiać innych. I nauczyciel powinien przede wszystkim żyć tak, żeby uszczęśliwiać innych. Pamiętam, jak omawiałam „Granicę” Nałkowskiej, tam mówiło się o czterech granicach i jedną z nich była właśnie granica szczęścia. Przekraczasz granicę szczęścia, gdy krzywdzisz innych. I to, pamiętam, uczniom powtarzałam bez przerwy, a teraz powtarzam swoim wnukom. Podzielam zdanie nauczycieli, że za mało zarabiają. Ja jako polonistka szczególnie to wiem, bo siedziałam codziennie do drugiej w nocy. Szczególnie, kiedy już się tutaj przeprowadziłam, bo wprawdzie byłam po studiach, ale to było o wiele za mało, wcześniej pracowałam w podstawówce, więc miałam braki, nie byłam od razu supernauczycielem. Uczyłam się podwójnie, a musiałam cały czas sprawdzać, sprawdzać, sprawdzać… To był okres, kiedy zmieniano program, tak jak teraz, więc było nam bardzo ciężko. Jestem więc za tym, żeby szczególnie poloniści więcej zarabiali, tylko nie można strajkować w czasie egzaminów albo w czasie matur. Gdzie nasz autorytet? Gdzie etos nauczyciela? Przecież ośmieszamy się przed uczniami. Nawet wnuk powiedział do mnie: „Babciu, to nauczyciele chodzą na umówione L4, a ja nie mogę iść na wagary?”. To jest po prostu wstyd dla nas. Tak jak napisałam w liście, jak oni spojrzą w oczy tym uczniom, że przez strajki i przez to, że krzywdzą swoich wychowanków, dostaną podwyżkę. Nawet wczoraj im to powiedziałam: dlaczego nie strajkowaliście, jak podniesiono nam wiek emerytalny do 67 roku życia? Zrobiło to PO i nikt nie strajkował! Jak historię wyrzucano ze szkoły, to emeryci wychodzili na ulicę i strajkowali, a przecież historia jest najważniejsza. Jak kraj zapomni o swojej historii to zginie.

CHŁODNE PRZYJĘCIE

Zapytaliśmy, czy pani Maria nie boi się, że inni nauczyciele uznają, że ich zdradziła.

– Tak mi wczoraj powiedziano. Szczególnie w Gimnazjum nr 2 [obecnie SSP nr 6 – przyp. red.] była młoda osoba, która nieładnie się do mnie odnosiła, krzyczała strasznie, że jak emerytowani nauczyciele mogą tak postępować. Mogła zwrócić uwagę chociaż na mój wiek… A my przecież robimy to dla uczniów. Jeszcze raz powtarzam: strajkujmy w ważnych sprawach. Jeżeli są przyrzeczone pieniądze i rząd mówi, że za rok będzie podwyżka, to dlaczego nie wierzymy? Tym bardziej że jak na razie co powiedzieli, to realizują… Ale widzę, że we Wrześni ludzie niestety nie lubią PiS-u… A ja od początku popierałam Ruch Odbudowy Polski, mąż zakładał nawet komórkę w Legnicy, a potem PiS. I ciągle jestem wierna, bo to są ludzie z ideami. A „Solidarność” Wałęsy zdradziła nas, no to przecież „Bolek”. On i ci, którzy przy nim twardo stoją, to są dla mnie zdrajcy. Przecież im chodzi tylko o to, żeby się tą Polską podzielić, co się da sprzedać i Polska miała być… chyba niemieckim landem. Tusk powiedział przecież, że polskość to nienormalność. W każdym razie uczniowie zawsze byli dla mnie najważniejsi. Pamiętam, że jak zwichnęłam nogę, to nie poszłam do lekarza, tylko na maturę. Sama sobie nogę pozawijałam i poszłam – wspomina emerytowana nauczycielka.

REMINISCENCJE ZE STANU WOJENNEGO

To nie jedyne wspomnienia polonistki. Jak twierdzi, fakt, że wyproszono ją z dwóch szkół, które odwiedziła, przypomniał jej stan wojenny.

– Jak wyprowadzano mnie z tego gimnazjum, nawet pod rękę chciano mnie chwycić. Wtedy sobie przypomniałam, jak byłam na przesłuchaniu i esbek wypytywał o różne sprawy, a ja wcześniej umówiłam się z mężem, że mam mówić „nie wiem”. I tak ciągle, nawet nie słuchałam pytań, tylko „nie wiem, nie wiem”, no to oczywiście wyzywał mnie od głupiej, robił rewizję torby, dokładnie. I potem już nie mógł wytrzymać, no to chwycił mnie, kopnął w… w cztery literki… i wypchną za drzwi. I tutaj jak chcieli mnie pod rękę chwycić przypomniałam sobie ten fakt i pomyślałam, że dziękuję bardzo, choć jestem po siedemdziesiątce, jestem na tyle silną osobą, że sama wyjdę. Pierwszy raz przesłuchiwana byłam w szkole, przed komisarzem, w stanie wojennym, bo nosiłam czarną, żałobną aksamitkę. Wzywano mnie, żebym ją zdjęła, ale mówiłam, że noszę żałobę po śmierci zamordowanych dziewięciu górników. To samo odpowiadałam uczniom, jeśli pytali. I wtedy mnie straszono, ale nie mogli mnie wyrzucić ze względu na Kartę Nauczyciela. Później stanęłam w obronie nauczycielki mojej córki. Była naprawdę dobrą nauczycielką i też działaczką „Solidarności”. Zbierałam podpisy wśród rodziców, wśród uczniów. Wtedy też mnie przesłuchiwano, straszono. To dlatego, że byłam jedną z osób, które zakładały nauczycielską „Solidarność” w Legnicy, później wiceprzewodniczącą „Solidarności” w szkole.

I to właśnie „Solidarność” była tematem, który przewijał się wczoraj we wrzesińskich szkołach.

– Czułam, że to, co mówiłam, się nie podobało, szczególnie kiedy wspomniałam o „Solidarności”. Niektóre osoby od razu wychodziły, mówiąc, że z działaczką „Solidarności” nie będą rozmawiać. Był taki negatywny stosunek. Może dlatego, że teraz „Solidarność” podpisała z rządem porozumienie, tak mnie potraktowano? Ale rozmawiano ze mną i na Wojska Polskiego, i w liceum, i w „jedynce” [dziś SSP nr 3 – przyp. red.], w „jedynce” nawet bardzo długo rozmawialiśmy. Mieli inne poglądy, ale było spokojnie, nikt na mnie nie krzyczał. W tym, co mi wyrzucano, było, że ja chyba oglądam telewizję publiczną. Oglądam, bo to jest nasza, polska telewizja! A TVN to zagraniczna, praktycznie wszystkie media w Polsce są zagraniczne, no to co, będą chwalić nasz rząd? Dla mnie to jest niepojęte. Jak pojawiła się Telewizja Republika, głosiłam wkoło, że wreszcie mam swoją telewizję, a nie jakąś, która przekłamuje. A tu wszyscy, widzę, tylko TVN. Nawet o Polsacie tak nie mówią, tylko TVN. Pięknie w TVN-nie mówią, pozytywnie trzeba mówić o dziennikarzach, ale sam fakt, co mówią, mi się nie podoba. Ale nauczycielom jeszcze życzyłam wszystkiego dobrego, żeby zdobyli te pieniądze, tylko niech trochę poczekają, bo w tej chwili w budżecie nie ma. A jeśli rząd przyrzeknie im tysiąc złotych podwyżki, to za chwilę wszystkie zawody wyjdą na ulicę. I to tylko o to chodzi. – Zapytana, czy w takim razie nauczyciele nie powinni dostać tysiąca złotych, komentuje: – Na pewno nie całość w tym roku, bo to nie było zaplanowane w budżecie. Oczywiście niech dostają, jestem za, tylko niech to będzie podzielone: tyle w tym roku, za rok tyle… I to niech uzgadniają z rządem: ile w tym roku, ile w kolejnym. Przecież tyle lat już wytrzymano… I mówię, jeżeli wiek emerytalny przyjęli bez strajków, to jak teraz można się burzyć? Dla mnie to jest niepojęte.

Choć Maria Przybylska najbardziej rozżalona była sytuacją w Samorządowej Szkole Podstawowej nr 6, w której, jak twierdzi, nakrzyczała na nią młoda nauczycielka, wspomniała też, że wyproszono ją z Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących. Nie udało nam się uzyskać komentarza z SSP nr 6, ale rozmawialiśmy z przedstawicielką nauczycieli ZSTiO.

– Nie może być tak, że osoby z zewnątrz przychodzą do nas i zakłócają nam proces strajkowy. Wysłuchaliśmy przez parę minut, co miała do powiedzenia pani Maria, ale no niestety musieliśmy ją wyprosić. Nie było innego wyjścia – oznajmiła przewodnicząca komitetu strajkowego Aldona Staszak. – To absolutnie nie był żaden afront personalny, musielibyśmy tak zareagować w przypadku wizyty każdej osoby z zewnątrz, nie związanej ze strajkującymi, która chciałaby do nas wejść. Wypraszamy spośród strajkujących uczniów, którzy chcieliby porozmawiać, rodziców. Wychodzimy na zewnątrz, rozmawiamy, ale nie wpuszczamy nikogo do grona strajkujących, a to była osoba spoza tego grona.  

(Aktualizacja, 11.04.2019, 11.05Po echach wczorajszej publikacji Maria Przybylska odwiedziła ponownie naszą redakcję. Uznała, że jej wczorajsza wypowiedź mogła brzmieć zbyt ostro i nie wybrzmiało w niej poparcie dla kolegów po fachu. Poprosiła nas o opublikowanie poniższego dopisku:Drogie Koleżanki i Koledzy, podwyżka Wam się należy! Jestem z Wami i życzę Wam sukcesu! Ale bardzo proszę, nie strajkujcie w czasie egzaminów. Przyszło mi do głowy, że moglibyście wyznaczyć grupkę spośród strajkujących, którzy będą towarzyszyć uczniom podczas egzaminów i matury. Sukcesu życzę!)

Aktualizacja, 10.04.2019, 20.33

Było dużo tekstu, jako przerywnik podrzucamy grafikę. Joanna Gadomska prowadząca facebookowy profil Biologia z blondynką opracowała streszczenie nauczycielskich postulatów w przystępnej formie. Jak deklaruje: „Uwielbiam swoją pracę, uwielbiam wymyślać, tworzyć i działać z moimi uczniami, uwielbiam dzielić się pomysłami na lekcje z nauczycielami, czego dowodem są wszystkie działania na tej stronie. Dlatego chcę godnie współpracować z moimi uczniami!”. Grafikę według jej pomysłu przygotowała Aga Bilska, a my udostępniamy ją za zgodą autorek.

Aktualizacja, 11.04.2019, 8.53

– W strajku w gminie Nekla bierze udział około 90% nauczycieli. Do końca liczyliśmy, że do strajku nie dojdzie i strony osiągną porozumienie. W tej chwili nie ma woli porozumienia ze strony rządowej. Oczywiście strajk jest zawsze bronią ostateczną i nie jesteśmy z tego faktu zadowoleni – poinformował nas Mirosław Kowalski, szef ZNP w gminie Nekla.

Uczniowie Zespołu Szkół w Nekli postanowili udzielić wsparcia swoim nauczycielom. W nocy przygotowali dla nich wiadomość na boisku szkolnym.

Za udostępnienie zdjęć dziękujemy Zespołowi Szkół w Nekli

Strajkujący nauczyciele w środę przyłączyli się do ogólnopolskiej akcji przywdziania żałoby po zniszczonej godności pracowników oświaty. To przesłanie do tak zwanych „łamistrajków”, czyli osób z innych szkół lub niezatrudnionych w żadnej z placówek, które zasiadły w komisjach egzaminacyjnych.

Za udostępnienie zdjęć dziękujemy Zespołowi Szkół w Nekli

Aktualizacja, 11.04.2019, 10.28

– Mieliśmy nadzieję, że do strajku nie dojdzie. To smutne, że nie doszło do porozumienia, że rząd nie zechciał rozmawiać o naszych postulatach wtedy, gdy władze związku w ciągu kilku miesięcy najpierw prosiły, a potem nalegały o spotkanie z premierem – oznajmiła szefowa ZNP w Pyzdrach Mariola Wilińska. Zapytaliśmy, jak nauczyciele zareagowali na brak porozumienia między rządem a związkami. – Niestety, byliśmy rozczarowani. Do ostatniej chwili mieliśmy nadzieję, że dojdzie do porozumienia między rządem a związkami zawodowymi. Nauczyciele strajkujący są zdeterminowani, ale za wcześnie, aby na ten moment można ostatecznie określić termin zakończenia strajku.

Przez trzy dni w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Pyzdrach strajkowało łącznie 77,6 proc. nauczycieli, w Samorządowej Szkole Podstawowej w Lisewie – 90 proc., a w Samorządowej Szkole Podstawowej w Górnych Grądach – 82,5 proc.  

Aktualizacja, 11.04.2019, 11.05

Po echach wczorajszej publikacji Maria Przybylska, działaczka  „Solidarność”, odwiedziła ponownie naszą redakcję. Uznała, że jej wczorajsza wypowiedź mogła brzmieć zbyt ostro i nie wybrzmiało w niej poparcie dla kolegów po fachu. Dodała, że w jej apelu nie chodziło o zakończenie strajku, a jedynie przerwanie go na czas egzaminów. Poprosiła nas o opublikowanie poniższego dopisku:

– Drogie Koleżanki i Koledzy, podwyżka Wam się należy! Jestem z Wami i życzę Wam sukcesu! Ale bardzo proszę, nie strajkujcie w czasie egzaminów. Przyszło mi do głowy, że moglibyście wyznaczyć grupkę spośród strajkujących, którzy będą towarzyszyć uczniom podczas egzaminów i matury. Sukcesu życzę!

Aktualizacja, 11.04.2019, 11.10

Otrzymaliśmy wiadomość od Natalii Szalbierz, absolwentki ZSTiO.

– Dzień dobry, jestem byłą uczennicą Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących we Wrześni. Teraz pracuję w Szkole Podstawowej nr 85 im. Kawalerów Maltańskich w Poznaniu i uczę języka angielskiego. Pozdrawiam wszystkich strajkujących! Jestem dumna, że tam się wykształciłam, a teraz wraz ze swoimi nauczycielami strajkujemy i dzielimy się piosenką.

Protest song nagrany przez kadrę placówki doczekał się już ponad 10 tys. odsłuchań.  

Aktualizacja, 11.04.2019, 20.19

Nauczycieli w ich proteście wspiera starosta wrzesiński Dionizy Jaśniewicz. W rozmowie z „WW” opowiedział zarówno o tym, jak wygląda strajk w szkołach, których starostwo jest organem prowadzącym, jak i jakie działania prowadzi obecnie starostwo, aby pomóc strajkującym. Poniżej publikujemy cały komentarz starosty.

„Akcją strajkową objęte są praktycznie wszystkie szkoły ponadpodstawowe, czyli Liceum Ogólnokształcące, Zespół Szkół Politechnicznych, Zespół Szkół Technicznych i Ogólnokształcących, Zespół Szkół Zawodowych nr 2, Zespół Szkół Specjalnych i Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna.

Ilość nauczycieli biorących udział w strajku jest dynamiczna, ale raczej ich przybywa, niż ubywa. Na początku strajkowało około 200 nauczycieli. W każdej ze szkół jest kilka osób, które nie wzięły udziału w akcji. Uczniów w placówkach przebywa stosunkowo niewiele, od 34 do 59 w jednej szkole. Można więc powiedzieć, że akcja strajkowa na terenie powiatu wrzesińskiego w szkołach ponadpodstawowych objęła zdecydowaną większość grona nauczycielskiego. Dzisiaj wchodzimy w czwarty dzień strajku, więc chcieliśmy spotkać się z nauczycielami, porozmawiać i wspólnie zastanowić się nad sytuacją strajkową oraz tym, co może się wydarzyć w przyszłości. 10 kwietnia spotkaliśmy się ze strajkującymi nauczycielami we wszystkich naszych szkołach i placówkach.

Wyciągając konkluzję z tych spotkań, chcę powiedzieć, że przede wszystkim, jako organ prowadzący uznajemy racje, które legły u podstaw akcji strajkowej. Uważamy, że poziom finansowania wynagrodzeń nauczycieli daleko odbiega od dzisiejszych przyzwoitych standardów. Znacząco wzrosły koszty życia, w związku z czym uposażenia nauczycieli znajdują się raczej w dolnej strefie wynagrodzeń. Nie ukrywamy, że nasze wizyty były formą wsparcia dla nauczycieli i wyrażeniem solidarności. Przy okazji spotkań rozmawialiśmy nie tylko o wzroście wynagrodzeń, do czego często komentatorzy sprowadzają ten spór. Jesteśmy w fazie, gdzie przyjęta reforma szkół zarówno podstawowych, jak i ponadpodstawowych została przygotowana po prostu chaotycznie. Dziś odczuwamy tego skutki, związane zarówno z niekwalifikowanymi kosztami, czyli przerzucaniem kosztów na samorządy – co oznacza dodatkowe środki, które musimy wygospodarować – jak i tym, że podstawy programowe przygotowane w związku z reformą zrobione są, mówiąc bardzo oględnie, niechlujnie i pozostawiają wiele do życzenia. Akcja strajkowa, która ma miejsce pół roku przed tym, jak podwójny rocznik od września rozpocznie naukę w naszych szkołach, jest dobrym momentem, aby te wszystkie problemy zostały wyartykułowane.

Jednym z częstych pytań jest kwestia wynagrodzenia za czas strajku. Obecnie wszyscy powołują się na Ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, która określa, że nauczycielowi za czas strajku nie przysługuje wynagrodzenie. Nie będę ukrywał, że zaangażowaliśmy nasze służby prawne, jak również kontaktujemy się z samorządami w całym kraju, szukając uzasadnienia finansowego dla pewnych rekompensat finansowych, które mogłyby przysługiwać nauczycielom biorącym udział w akcjach strajkowych. Na spotkaniach poinformowałem o toczących się pracach. Zaznaczam, że nie chodzi o wypłatę wynagrodzeń, tylko pewnych rekompensat finansowych za czas strajku. Na dziś jeszcze rozwiązania prawnego nie znaleźliśmy, ale czekamy na dalsze informacje. Chciałbym podkreślić, że wszystko będzie możliwe tylko w oparciu o obowiązujące prawo – nie będzie obchodzenia przepisów ani przymykania oczu na uregulowania bezwzględne. Jeżeli jednak cokolwiek w kwestii wypłaty rekompensat będzie możliwe, jesteśmy gotowi się oprzeć o te formuły prawne. Mamy dobrą wolę, by znaleźć rozwiązanie. Chciałbym też wyraźnie zaznaczyć, że mówimy o stanie formalnoprawnym na dziś, czyli 11 kwietnia. Spotkania z nauczycielami miały miejsce 10 kwietnia. Trudno przewidzieć, co dokładnie wydarzy się w dniach następnych – skala strajku pokazała, że problem jest poważny i trzeba się z nim zmierzyć.

Mam nadzieję oraz przekonanie o tym, że strony jednak usiądą do rozmów i wypracują porozumienie. Wówczas zapadną decyzje dotyczące wynagrodzeń strajkujących nauczycieli. Należy też zaznaczyć, że choć sprawa jest pilna, decyzja nie jest potrzebna na dzisiaj ze względu na to, że wynagrodzenia w oświacie wypłacane są z góry, więc nauczyciele otrzymali już wypłaty za kwiecień na początku miesiąca. Problem pojawi się w maju, kiedy będziemy mówili o konieczności dokonania potrąceń za udział w akcji strajkowej. W dużej mierze solidaryzujemy się z nauczycielami. Chcę ponownie pokreślić, że mówimy nie tylko o wynagrodzeniach. Reforma oświaty spowodowała, że środki, które otrzymujemy w ramach subwencji oświatowej, w coraz większej skali nie pokrywają kosztów funkcjonowania naszych szkół ponadpodstawowych, a przez kilka lat subwencja była wystarczająca. Świadczy to o tym, że poziom finansowania oświaty w ogóle, nie tylko wynagrodzeń, jest proporcjonalnie niższy niż dotychczas. Podnosimy ten problem z tego względu, że koszty, które powinny być zabezpieczone przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, są przerzucane na samorządy. Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że może się to odbyć tylko kosztem innych zadań realizowanych przez – w tym przypadku – powiat wrzesiński. Problemy związane z niskimi wynagrodzeniami obserwujemy również w innych grupach zawodowych, dotyczą one pracowników wielu jednostek powiatowych, w tym również pracowników starostwa powiatowego. Wynagrodzenia te, mimo częściowych regulacji, które podejmujemy mniej więcej co dwa lata, nadal oddalają się od średniego poziomu wynagrodzeń w sektorze prywatnym”.

Aktualizacja, czwartek, 00.01

O godz. 10.00 rozpocznie się kolejna tura rozmów przedstawicieli rządu, Związku Nauczycielstwa Polskiego oraz Forum Związków Zawodowych. Czwartek to jedenasty dzień strajku nauczycieli. Strony sporu nie rozmawiały ze sobą bezpośrednio od 9 kwietnia, kiedy ZNP oraz FZZ przedstawiły nową propozycję, ale rząd nie chciał na nią przystać. Zamiast tego apelował o zawieszenie strajku na czas egzaminów.

W powiecie wrzesińskim miało w tym tygodniu miejsce spotkanie przedstawicieli strajkujących szkół. Rozmawialiśmy o nim z Januszem Czyżem, szefem wrzesińskiego oddziału ZNP.

– Pojawiło się około 70 osób, przedstawiciele placówek z gminy Września, z sąsiednich gmin, czyli Miłosławia, Nekli, Kołaczkowa i Pyzdr, a nawet ze Słupcy. Chodziło o ustalenie, jak sytuacja wygląda we wszystkich szkołach, aby nie przekazywać informacji przez pośredników. Sprawozdanie jest optymistyczne, nastroje są dość bojowe, choć pojawia się też zniechęcenie i zmęczenie, na razie walczymy. Chciałbym przypomnieć, że strajk jest indywidualną decyzją każdego nauczyciela i ani ZNP nie może nikogo zmuszać do strajku, ani żaden dyrektor nie powinien nikogo do strajku zniechęcać. W świetle sporu zbiorowego każdy ma prawo wyrazić swoją opinię.

Janusz Czyż przyznał jednak, że pojawiają się sygnały, że na nauczycieli wywierano presję, by zaprzestać strajk. Sytuacja dotyczy więcej niż jednej placówki.

Zapytany o przyszłość strajku, poinformował:

– Strajk kontynuujemy. Będzie kontynuowany po świętach do czasu, aż nie zostaną podjęte jakieś konkretne decyzje w związku z okrągłym stołem albo nie padną konkretne propozycje.

Choć strajk trwa już niemal dwa tygodnie, liczba strajkujących nauczycieli praktycznie się nie zmienia.

Przypominamy też, co Janusz Czyż mówił po poprzednich rozmowach z rządem. Pisaliśmy o tym w piątek na łamach „Wiadomości Wrzesińskich”. Pytaliśmy m.in., czy spodziewał się, że rząd ustąpi, aby nie dopuścić do strajku.

– Raczej każdy spodziewał się takiego stanowiska rządu, że władza będzie w ten sposób eskalować, ponieważ każde kolejne wystąpienie jej przedstawicieli nie tylko nie łagodziło sytuacji, ale wręcz podsycało. Do tego stopnia, że do strajku przystępowali ludzie, którzy pierwotnie nie zamierzali tego robić. To były próby przełamania nauczycieli w woli walki o swoje wynagrodzenia.

Rozmowy z 9 kwietnia szef wrzesińskiego ZNP określił mianem próby sił i gry na czas.

– Sama Przewodnicząca Rady Dialogu Społecznego, pani Dorota Gardias, podkreśliła, że rząd zapomniał, na czym polegają negocjacje. Związek kilkakrotnie obniżał swoje roszczenia: najpierw z tysiąca złotych na 30 proc., potem rozłożenie tego na dwie raty po 15 proc., co byłoby dla rządu oszczędnością kilku miliardów złotych, potem jeszcze rozłożenie na trzy raty. A rząd nie robi żadnego kroku w stronę nauczycieli. To znaczy, że zapomniał, na czym polegają negocjacje i na czym polega kompromis. Bardzo przykro wysłuchuje się wystąpień rządu na temat tego, że wszędzie szuka pieniędzy dla wszystkich, tylko nie dla nauczycieli. Do tego dochodzi propozycja zmian w Karcie Nauczyciela i zmian regulacji wynagrodzeń, która nie była z nikim konsultowana, a która powodowałaby, że prace nauczycieli niewiele by się zmieniły. Dołożenie dodatkowych godzin do pensum oznaczałoby w zasadzie pracę na półtora etatu, tyle że wielu nauczycieli już dziś właśnie tak pracuje, ponieważ brakuje chętnych. Szczególnie dotyczy to szkół średnich, na przykład nauczycieli przedmiotów zawodowych, ale także nauczycieli matematyki, fizyki czy chemii w szkołach podstawowych. Nauczyciele coraz częściej pracują w kilku szkołach nie tylko po to, żeby uzupełnić etat, ale po prostu dlatego, że nie ma kto pracować. A tego typu działania na pewno nie będą zachętą, żeby młodzi nauczyciele przychodzili do pracy. To, co mówi rząd, że strajkuje Związek Nauczycielstwa Polskiego, to nieprawda. Strajkuje ponad 600 tys. nauczycieli, a członków związku jest 200 tys. ZNP tylko wdrożyło procedury, które umożliwiły nauczycielom i pracownikom oświaty strajk, a to zasadnicza różnica. W dodatku zrobił to na skutek oddolnych nacisków, ponieważ ludzie oczekiwali konkretnych działań.

Mimo to przynajmniej na razie ZNP nie planuje strajku okupacyjnego, choć takie propozycje padały wśród nauczycieli.

Aktualizacja, czwartek, 00.15

Ponieważ nauczyciele nie otrzymują wynagrodzeń za strajk, może to oznaczać, że kolejny miesiąc będzie ciężki szczególnie dla osób samotnych lub małżeństw nauczycielskich. Z tego powodu powołany został Społecznego Komitetu „Wspieramy nauczycieli”. 24 osoby ze świata edukacji, sztuki, nauki i dziennikarstwa ogłosiły zbiórkę 11 kwietnia. 17 kwietnia o godz. 13.00 okazało się, że na konta wpłynęły do tej pory 6 584 974 zł. W komitecie zasiadają m.in. Maria Janion, Halina Bortnowska, Olga Tokarczuk, Henryka Bochniarz, Jerzy Bralczyk czy Adam Strzembosz.

Numer konta funduszu strajkowego to: 13 1240 5934 1111 0010 8960 6877. Dostępna jest także zbiórka na Facebooku.

– Fundusz zbierany jest dla nauczycieli, którzy nie należą do Związku Nauczycielstwa Polskiego ani Forum Związków Zawodowych – wyjaśnia Janusz Czyż. – Związki także organizują fundusze strajkowe ze składek członkowskich, ale one mogą być wypłacane tylko członkom tych organizacji. Fundusz ma wesprzeć osoby najbardziej poszkodowane finansowo.

Paula i Marcin Bruszewscy przekazali na fundusz 108 tys. zł, czyli tyle, ile przez 18 lat otrzymają z programu 500 plus. Podkreślili, że otrzymują to świadczenie na rozwój córki, a nie ma lepszej inwestycji w jej rozwój niż nauczyciele, którzy czują wsparcie społeczeństwa. 

Aktualizacja, czwartek, 00.37

Coraz trudniej jest porozmawiać z nauczycielami. Odwiedziliśmy wszystkie szkoły podstawowe we Wrześni. Tylko w jednej komitet strajkowy zdecydował się z nami porozmawiać, choć osoby, które jeszcze kilka dni wcześniej deklarowały, że wypowiedzą się pod nazwiskiem, nalegały na anonimowość.

Samorządowa Szkoła Podstawowa nr 1
Samorządowa Szkoła Podstawowa nr 2
Samorządowa Szkoła Podstawowa nr 3
– Nie wolno się nam wypowiadać. Teoretycznie mamy wolność słowa, ale okazało się, że nie dotyczy ona nauczycieli. Proszę zrozumieć, pani Aniu, nie wolno nam. Chcielibyśmy, ale nie możemy... Boimy się. Może nas pani zacytować, ale tak, żeby nie dało się domyślić, że to o nas chodzi.

Podkreślmy, że formalnie nikt nie może zabronić strajkującym wypowiedzi publicznych, a wcześniej deklarowana chęć rozmów u tych samych osób może sugerować, że rzeczywiście spotkały się one z jakąś formą nacisku. 

Thumb anna tess go%c5%82embiowska fot idzikowski 1

Anna Tess Gołębiowska

09:55 08-04-2019