Sześciu radnych chciało „dla bezpieczeństwa” odebrać drzewu status pomnika przyrody!

Na czwartkowej sesji Rady Miejskiej we Wrześni ważył się los lipy drobnolistnej, która ma status pomnika przyrody. Na szczęście pomysł pozbawienia jej statusu pomnika przyrody nie przeszedł.

aktualności 10:39 28-06-20198 20

Mowa o lipie drobnolistnej, która od kilku wieków rośnie na terenie zabytkowego parku dworskiego w Kawęczynie. Obwód jej pnia wynosi 206 cm. Wysoka jest na 23 metry. Niestety drzewo ucierpiało podczas pamiętnej nawałnicy w sierpniu 2017 r. Złamaniu uległ duży, boczny konar oraz kilka gałęzi. Trzeba jednak zaznaczyć, że główny pień, z pozostałymi odgałęzieniami nie jest uszkodzony.

– Drzewo nadal pokryte jest liśćmi, a obecnie kwitnie. Nadal góruje nad całym parkiem, stanowiąc jego centrum i będąc jednocześnie najwyższym i największym drzewem w powyższym parku – mówi Małgorzata Nowak z Kawęczyna, która widzi lipę z okna swojego mieszkania.

Małgorzata Nowak, mieszkanka Kawęczyna
Lipa w kawęczyńskim parku

Zgoła inne zdanie ma właściciel parku, który zwrócił się do rady z miejskiej z prośbą o wyrażanie zgody na zdjęcie statusu drzewa pomnikowego z lipy. To pierwszy krok ku jemy wycięciu.

Specjalista (z dziedziny dendrologii – przyp. red.) stwierdził brak możliwości dowiązania pękniętego pnia wiązaniem elastycznym lub jego podparcia, w celu zachowania statyki drzewa. Z uwagi na duże zagrożenie przewrócenia się przedmiotowego drzewa, a w konsekwencji – realne zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi (…) nie ma możliwości pozostawienia drzewa do samoistnego rozkładu. W związku z powyższym stwierdzić należy, że drzewo to wymaga natychmiastowego usunięcia – czytamy we wniosku.

Co ciekawe – i dziwne – Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Poznaniu dał zielone światło na pozbawienie lipy statusu pomnika przyrody. Ustalenia jego – i właściciela działki – podważyli podczas sesji radni Projektu Września, którzy wytknęli sporządzonym raportom błędy.

O nie przyjmowanie uchwały apelowała też do radnych Małgorzata Nowak z Kawęczyna i sołtys Marzenina Piotr Borowicz. Ta pierwsza zaznaczyła, że do parku w Kawęczynie mieszkańcy nie wchodzą, bo należy on do prywatnej osoby.

Sołtys Marzenina Piotr Borowicz

Uważamy, że wyłamanie jednego konara i kilku gałęzi to zbyt mało, by pozbawiać statusu pomnika przyrody drzewo, które cały czas żyje, które wpisało się w historię Kawęczyna i okolic. Drzewo to dumnie rosło w naszym kraju, będąc świadkiem powstań narodowych i dwóch wojen światowych. Bez wątpienia jest kawałkiem historii naszego kraju i naszej gminy. To pod tę lipę nauczyciele marzenińskiej szkoły zabierali przez wiele lat dzieci na letnie wycieczki. Pewnym jest, że temu drzewu należy się szacunek i dalsza ochrona – czytamy w petycji, którą podpisali liczni mieszkańcy Marzenina i okolic.

Nad uchwałą debatowano również na komisji przedsesyjnej

Przygotowana uchwała na szczęście nie przeszła. „Za” zagłosowało 6 radnych. Tylu samo było „przeciw”. Aż 8 radnych wstrzymało się od głosu.

Dodajmy, że osobami, które chciały pozbawić lipy statusu pomnika przyrody byli: Mirosław Chudy, Radosław Garbarek, Bogdan Nowak, Andrzej Rzeźnik, Mirosław Zgoliński i Włodzimierz Wawrzyniak.

Włodzimierz Wawrzyniak był "za"
Kornel Tomczak był "przeciw". Podobnie zagłosowali jeszcze: Grzegorz Dobrosielski, Stanisław Dominiczak, Jarosław Kowalewski, Bogumił Kwiatkowski, Damian Staniszewski.
Bogdan Nowak był "za"
Maciej Baranowski wstrzymał się od głosu. Podobnie zagłosowało jeszcze 7 radnych: Łukasz Cichy, Jarosław Graczyk, Stefan Ogrodowicz, Wojciech Szcześniak, Maciej Szelągiewicz, Anna Szlachetka i Ryszard Szwajca
Andrzej Rzeźnik i Robert Smodlibowski. Ten ostatni nie wziął udziału w głosowaniu, bo opuścił sesję w trakcie obrad

Thumb 64861016 2494978670553670 5517157221407916032 o

Łukasz Różański

10:39 28-06-2019