Stańczyk – Legia Ochotnicza Wrzesińska we wspomnieniach generała Czesława Jarnuszkiewicza

 Zdarza się nieraz, że ktoś umiera już za życia, które jednak trwa nadal siłą rozpędu lub przyzwyczajenia. W tym wypadku definitywny koniec nastąpił po upływie wieku. Dotyczy to gen. CZESŁAWA JARNUSZKIEWICZA (1888-1988), którego kariera wojskowa uległa nagłemu załamaniu, co przywróciło jej równowagę, gdyż pierwszy okres był niezwykle intensywny i znaczony świadectwami historycznymi.

historia 7 miesięcy temu 6

W 1996 ukazały się wspomnienia Generała i stały się małą sensacją wydawniczą, ale najpierw przytoczmy podstawową faktografię. Urodził się w Kochaniu na Ziemi Dobrzyńskiej, a jego matką była JÓZEFA SOKOŁOWSKA h. POMIAN, wywodząca się z rodu BRONISZÓW. Protoplastą był wojewoda poznański BRONISZ (zm. 1291), który w 1230 podarował cystersom wieś Gościkowo k. Świebodzina, gdzie wkrótce stanął potężny i słynny klasztor Paradyż. Ten fakt odnotowany jest też w annałach wszystkich odgałęzień, w tym również usytuowanych na ziemi wrzesińskiej, na której BRONISZOWIE byli rodem wyjątkowo ekspansywnym.

Przyszły generał wychowywał się w atmosferze nabożnie patriotycznej i był represjonowany przez zaborców już jako uczeń szkoły średniej. We Włocławku wstąpił w szeregi Organizacji Bojowej PPS, co przepłacił uwięzieniem w osławionym X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej. Został skazany na dożywotnie osiedlenie się na Syberii, ale w 1910 udało mu się stamtąd uciec i zatrzeć ślady na terenie Galicji. Dla pewności poszukał oparcia w konspiracyjnych strukturach Związku Walki Czynnej i Związku Strzeleckiego. Jednak od dziecka wykazywał zdolności plastyczne i rozpoczął studia w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, która była mekką galicyjskich niepodległościowców. Należał do wyróżniających się studentów, ale zaliczył jedynie 7 semestrów, gdyż mianowano go dowódcą 2 kompanii IV batalionu Legionów i wyruszył na front. Po względnym ułożeniu stosunków z armią Austro-Węgier Naczelny Komitet Narodowy skierował go do Piotrkowa, gdzie powstała pracownia projektująca mundury i emblematykę legionową. Był autorem wielu rozwiązań plastycznych, które weszły na stałe do polskiej tradycji wojskowej. Był to też początek jego całożyciowej i dozgonnej pasji-kolekcjonerstwa i badań nad białą bronią, szczególnie zaś wschodnim rodowodem szabli polskiej.

Szybko jednak wrócił na front i objął dowództwo 6 kompanii 5 pułku Legionów. W czasie kryzysu przysięgowego Niemcy osadzili go w Beniaminowie, obozie dla internowanych, ale sytuacja frontowa zmieniała się wtedy dosłownie z dnia na dzień. W marcu 1918 jego batalion znalazł się w Małopolsce wschodniej i toczył krwawe walki w obronie Lwowa. Kampania wschodnia obejmowała już wtedy praktycznie cały kraj, również Wielkopolskę, która 16 lutego 1919 została objęta postanowieniami rozejmu w Trewirze.

Dowództwo Główne skierowało wtedy płk. JARNUSZKIEWICZA do Wielkopolski. W Poznaniu formowano w tym czasie 66 Kaszubski Pułk Piechoty im. Józefa Piłsudskiego. Marszałek przyjął honorowy patronat nad tą jednostką podczas uroczystości, która miała miejsce w Belwederze 24 października 1919. Nowym miejscem skoszarowania był Toruń, a następnie Grudziądz oraz Chełmno n. Wisłą. Do dziejów wojennych tej jednostki zaraz wrócimy, ale już w ścisłym związku z Wrześnią. Nasze zainteresowanie wspomnieniami Generała bierze się bowiem stąd, że w wojnie polsko-bolszewickiej Legia Ochotnicza Wrzesińska w warunkach frontowych została włączona do 66 pp i stanowiła jego I batalion. Tak więc płk JARNUSZKIEWICZ był dowódcą ochotników wrzesińskich, co jest tematem jednego z rozdziałów wspomnień. Niezbędne będzie jednak kolejne przypomnienie.

Wojna z Ukraińską Halicką Armią uległa spotęgowaniu i rozszerzeniu w lutym 1919, kiedy do konfliktu na wschodzie Rzeczpospolitej włączyła się Armia Czerwona. W kwietniu 1920 podjęto ofensywę w kierunku Kijowa i 7 maja stolica Ukrainy stała się miejscem polskiej demonstracji siły, czyli defilady na głównej arterii miasta – Kresztatiku. Już jednak po tygodniu uaktywniły się wojska bolszewickie, które 4 lipca przystąpiły do ofensywy na całej długości frontu, obejmującego również obszar litewsko-białoruski. Strona polska została zmuszona do odwrotu, znaczonego ciężkimi walkami i próbami zorganizowania obrony pozycyjnej, ale nie była w stanie przejąć inicjatywy. W sierpniu 1920 było już wiadomo, że do decydującej batalii dojdzie na przedpolach Warszawy, zagrożonej z kierunku wschodniego i południowego. Tym samym byt Odrodzonej Rzeczypospolitej stanął w obliczu śmiertelnego zagrożenia, czyli wojny graniczne przeistoczyły się w miarę upływu czasu w grę o wszystko. Niezbędna była mobilizacja wszystkich sił narodu.

Legia Ochotnicza Wrzesińska była odpowiedzią ponadlokalnej społeczności na ogólnonarodowe apele mobilizacyjne. Z inicjatywą sformowania Legii wystąpił ppor. STANISŁAW MYCIELSKI, syn EDWARDA i HELENY PONIŃSKIEJ, mieszkający u dziadków ze strony matki, co pozwoliło mu uniknąć powołania do armii austriackiej. Postulat ten został zgłoszony 12 lipca na zebraniu Towarzystwa Gimnastycznego SOKÓŁ, spotykając się ze spontanicznym i konstruktywnym odzewem. Wielka akcja propagandowa, połączona ze zbiórkami i kwestami, dała spodziewane wyniki. Do szeregów zgłaszali się powstańcy wielkopolscy, młodzież poborowa i rzemieślnicza, członkowie stowarzyszeń i organizacji, ale również inteligenci i uczniowie, w tym 14 wrzesińskich gimnazjalistów. Nie występowały większe problemy z uzbrojeniem, zwłaszcza bronią strzelecką, gdyż wojna 1914-1918 i powstanie wielkopolskie spowodowały, że w krótkim czasie powstała rozbudowana sieć punktów skupu. Dowództwo Armii Wielkopolskiej zaakceptowało sformowanie Legii, której nadano nazwę Batalionu Ochotniczego 268. W jego skład wchodziły 4 kompanie piechoty, 1 kompania CKM, pododdziały telefonistów i saperów oraz tabory, kuchnia i wóz sanitarny.

Przez kilka tygodni prowadzono intensywne szkolenia, ale pełnoprawnych żołnierzy starczyło akurat na wzmocniony batalion, a resztę 800 Legii stanowili ochotnicy bez gruntownego przeszkolenia lub służby wojskowej. Dowódcą Legii mianowano dowborczyka kpt. KONSTANTEGO ROJKA z Poznania, natomiast ppor. MYCIELSKI pełnił funkcję jego zastępcy. Uroczyste pożegnanie wyjeżdżającej na front Legii miało miejsce 9 sierpnia. Nie miała ona jeszcze przydziału liniowego, a punktem docelowym były Puławy.

W tym czasie 66 pp toczył ciężkie walki odwrotowe. 3 czerwca wszedł w skład Armii rezerwowej gen. WŁ. SIKORSKIEGO. Pod wsią Bobrujki na Polesiu uderzył na niego 216 pułk im. Lenina, który po niezwykle ciężkiej i krwawej walce został rozbity, stąd 23 czerwca ustanowiono świętem pułkowym. Później nastąpił 30-dniowy odwrót, podczas którego często dochodziło do walki na bagnety. Pułk opanował Brześć n. Bugiem, skąd przeprowadzał akcje wypadowe. 6 sierpnia Marszałek wydał rozkaz o wydaniu walnej bitwy. Decydującą rolę miała odegrać grupa uderzeniowa znad Wieprza, którą dowodził osobiście Wódz Naczelny. W skład tej grupy uderzeniowej weszła również 16 dywizja piechoty, której marsz na linię Wieprza osłaniał 66 pp.

W tej sytuacji w rejon walk przybyła Legia Ochotnicza Wrzesińska (12 sierpnia). Nie stanowiła ona samodzielnej jednostki operacyjno-taktycznej, a siła batalionu predysponowała ją do roli uzupełnienia. Wymagał tego 66 Kaszubski Pułk Piechoty, który w ogniu dotychczasowych walk poniósł ogromne straty, co dotyczyło głównie I batalionu. 

Ciąg dalszy nastąpi. 

Thumb roman nowaczyk  sta%c5%84czyk   historia

Roman Nowaczyk

7 miesięcy temu 6