Słabość czy pech? Sporo kontrowersji w przegranym meczy Warty z Czarnymi Ostrowite

Wiele kontrowersji było w sobotnim pojedynku Warty z Czarnymi Ostrowite. Podczas meczu były nieodpowiedzialne zachowania graczy z Pyzdr, budzące wątpliwość decyzje sędziego, znakomita gra w osłabieniu i przypadkowa bramka stanowiąca o zwycięstwie gości.

piłka nożna 17:50 03-11-20190 0
Przez pierwsze pół godziny meczu Czarni dość często gościli pod bramką Warty

Przez pierwsze pół godziny meczu z Czarnymi Ostrowite piłkarze Warty nie błyszczeli. Grali w jednostajnym tempie, nie potrafili znaleźć sposobu na rozmontowanie dobrze funkcjonującej obrony gości. Przyjezdni prowadzenie objęli już w 7. min. Po zamieszaniu w polu karnym wynikłym po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka trafiła pod nogi kapitana Czarnych – Krystiana Augustyniaka, który z bliska trafił do bramki Warty. Kilka minut później po niezbyt udanej interwencji golkipera Warty - Tomasza Kruszyny ten sam zawodnik gości mógł podwyższyć na 2:0, ale nieczysto trafił w piłkę mając przed sobą pustą bramkę. 

Gospodarze mieli dwukrotnie szanse bramkowe. Raz w ostatniej chwili zablokowany został Dominik Grzelewski, a za drugim razem futbolówka uderzona przez Patryka Markiewicza przeszła nieznacznie obok bramki gości. W 30. min po tym jak arbiter nie odgwizdał zagrania piłki ręką przez gracza przyjezdnych dość nieodpowiedzialnie zachował się Łukasz Kruczkowski. Krytyka sędziego przyniosła mu karę w postaci żółtej kartki, a po chwili czerwonej. Od tego momentu grający w osłabieniu gospodarze przejęli inicjatywę na boisku. Do przerwy przyniosło to okazję strzelecką Łukasza Mocha, po której bramkarz Czarnych z trudem obronił piłkę.

Kapitan Warty - Bartłomiej Sodkiewicz poderwał swoich kolegów do walki podczas gry w osłabieniu

Po przerwie gospodarze postanowili postawić wszystko na jedną kartę przechodząc do gry na trzech obrońców. Ryzyko opłaciło się. Grający z niezwykłym zaangażowaniem i polotem gospodarze kompletnie zdominowali boiskowe wydarzania. Na bramkę Czarnych sunął atak za atakiem. W 55. min miejscowi wyrównali. Po znakomitej indywidualnej akcji w polu karnym sfaulowany został Bartłomiej Sodkiewicz. Sam poszkodowany na bramkę zamienił przyznany za to rzut karny. W 64. min bramkarz Czarnych dwukrotnie uratował znakomitymi interwencjami swój zespół od utraty gola broniąc piłkę po strzale Igora Zielińskiego i dobitce Mikołaja Plichty

W drugiej części gry mecz się zaostrzył, arbiter wielokrotnie sięgał po kartki

W międzyczasie mecz zdecydowanie się zaostrzył. Słabo panujący nad boiskowymi wydarzeniami arbiter co rusz sięgał po żółty kartonik. Gracze Warty ukarani w ten sposób zostali kilkakrotnie. W 69. min po jednej z nielicznych kontr zawodnik przyjezdnych nie trafił w bramkę w sytuacji sam na sam z Kruszyną. W 78. min gospodarze bliscy byli trafienia na 2:1. W polu karnym zablokowany został jednak Zieliński, a potem Sodkiewicz. Bardzo przypadkowa akcja gości zakończona strzałem po koźle z 25. metrów w 80. min przyniosła im prowadzenie. 

Sędzia miał szansę na przyznanie rzutu karnego dającego sprawiedliwy remis. Wybrał jednak inną opcję.

Gospodarze nie zamierzali się poddać cały czas atakując. W 86. min miała miejsce bardzo kontrowersyjna sytuacja. Wydawało się, że Plichta został kopnięty w twarz podczas wybijania piłki przez obrońcę Czarnych z pola karnego. Arbiter nie zdecydował się przyznać miejscowym jedenastki. Usunął za to z boiska Plichtę karząc go za symulację drugą żółtą kartką.

Warta Pyzdry zagrała w składzie: Kruszyna – Kruczkowski, Domaszczyński, T. Markiewicz, Drozd (46. Giżewski) – P. Markiewicz (70. Majchrzak) - Ł. Moch, Sobczak (60. Plichta), Sodkiewicz – Zieliński, Grzelewski (36. Łuczyk), (56. Garbaciak)

Klasa okręgowa, Warta Pyzdry – Czarni Ostrowite 1:2 (0:1)

Thumb ww czerniak

Robert Czerniak

17:50 03-11-2019