Przybieżeli do Nowego Folwarku. Biegacze w towarzystwie dwóch króli

Sceneria nie budowała atmosfery. Zamiast ośnieżonych leśnych duktów 165 uczestników III Biegu Trzech Króli pokonywało okoliczne szaro-bure asfaltowe drogi. Winna temu była i jesienna pogoda, i… sierpniowa nawałnica.

lekkoatletyka 15 dni temu 2
Na pierwszych metrach sił nie brakuje

Leśnicy za pomocą ciężkiego sprzętu usuwają powalone drzewa, a ten rozjechał malowniczą drogę w kierunku Marzelewa. Krystian Kempiński, główny organizator imprezy, zmuszony był do sporej roszady.

Na trasie Filip Borowczak (139)

- O konieczności zmiany trasy dowiedziałem się dwa tygodnie temu. Nadleśnictwo było nieprzejednane – żalił się inicjator zawodów.

Waldemar Antczak (006)

Ostatecznie biegacze musieli pokonać cztery dwukilometrowe „wiejskie” pętle. Pozostałe dwa kilometry (biegano „dychę”) stanowił wybieg i dobieg do linii start-meta.

Dobre słuchawki zawsze w cenie

Z czołówki wrzesińskich długodystansowców stawił się Roman Kłosowski. Na pytanie, czy wygra bieg, usłyszeliśmy tajemnicze: „Tego się boję”.

Krzysztof Szybiak (007) 

- Roman jest faworytem. Oczywiście zawsze się ktoś może objawić. Niby wszyscy się tu w okolicy znamy, ale jeżeli ktoś przyjedzie „ze świata”, to może być różnie – przekonywał Marcin Długosz, który tym razem po cywilnemu doglądał swoich zawodników.

Marcin Długosz

Absencji było więcej. Z różnych powodów.

- Tak mieszkam stąd kilkaset metrów, tu na Mostowej, ale dopiero rozpoczynam przygotowania do sezonu i przyszedłem jedynie pokibicować – usprawiedliwiał się Marcin Kowalczyk.

Leon Wawrzyniak (162)

- Dzisiaj jeszcze za wcześnie na bieg, bo też jestem dopiero po okresie roztrenowania. Tegoroczny sezon może być dla mnie ubogi w starty, bo rozpoczęłam studia podyplomowe i zajęcia mam w weekendy – martwiła się Anna Dziekan.

Monika Kaźmierczak (128) i Dariusz Pankowski (136)

Start i metę usytuowano w Country Club w Nowym Folwarku. Tam też usytuowało się biuro zawodów. Od początku całą stawkę ostro poprowadził Roman Kłosowski. Za plecami zostawił dwóch króli, trzeci… nie dojechał.

Artur Graczyk (126), Dawid Olejniczak (181) i pierwszy król
Drugi król...
A gdzie trzeci?

Kłosowski nie dał rywalom większych szans. 10 km pokonał w czasie 35:42 min i drugiego na mecie Dariusza Baka z Osieka nad Notecią pokonał o równe 1,5 min.

Roman Kłosowski i cała reszta

Na czwartym i piątym miejscu plasowali się kolejni wrześnianie: Krzysztof Tomaszewski (38:41 min) i Cezary Bokun (40:06 min).

Beata Kaniewska miała przewodnika

Wśród kobiet triumfowała Marzena Siwińska z Witkowa (44:39 min). Szósta była najlepsza z wrześnianek Żaneta Obara (Active Nekla – 46:59 min).

Piękniejsza część peletonu (od lewej Marzena, Agnieszka i Kinga)

Więcej informacji o biegu zamieścimy w piątkowym wydaniu „WW”. Tam też będzie można znaleźć zestawienie wyników najlepszych wrześnian.

Witkowo biega. Nie da się ukryć
Jeszcze tylko odpowiedni utwór i do boju
Końcówka peletonu nie była zainteresowana śrubowaniem czasu
Natalia Macioszek (101)
Bartłomiej Frydrych (84) i Maciej Bartkowiak

Thumb ww nowacki

Leszek Nowacki

15 dni temu 2