Przez pieniądze za odszkodowania sąsiad na sąsiada patrzy teraz bykiem

Pomoc klęskowa poróżniła rolników. Niewielu dostało żywą gotówkę. Większość za to figę z makiem.

rolnictwo 7 miesięcy temu 0

Jak co roku o odszkodowania mogli ubiegać się gospodarze, którzy ponieśli straty w wyniku wymarznięć, suszy, gradu etc. Wystarczyło złożyć odpowiedni wniosek do urzędu gminy, w którym zamieszkuje dany rolnik. Następnie komisja klęskowa, która działa przy każdym urzędzie gminy, szacowała straty rolnikowi. Protokoły później były weryfikowane przez służby wojewody. Następnie rolnik musiał złożyć wniosek oraz protokół strat do ARiMR. Tutaj odbywała się kolejna weryfikacja i wydanie decyzji o płatności.

Agencja wypłaciła

Na pomoc klęskową załapali się ci rolnicy, którym oszacowano straty w wysokości na co najmniej 50% i mniej niż 70%. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wypłacała odszkodowania w wysokości od 450 do 900 zł/ha.

Na etapie wojewody pozytywnie zweryfikowano 411 wniosków. Agencja miała gęstsze sito.

– W powiecie wrzesińskim zostało wydanych 366 decyzji dotyczących szkód w uprawach rolnych spowodowanych różnymi niekorzystnymi czynnikami atmosferycznymi. Łączna wartość wypłaconych odszkodowań w ramach złożonych wniosków to kwota prawie 1,5 mln złotych – informuje Karol Jankowski, kierownik biura ARiMR we Wrześni. Z tej pomocy skorzystało zaledwie 13% ogółu wrzesińskich rolników. Poszkodowanych, zwłaszcza przez suszę, było znacznie więcej.

Kasa zamiast kredytu

Pieniądze zostały wypłacone rolnikom z końcem roku. I jak to bywa, kasa ich poróżniła. Dlaczego? Do tej pory pomoc klęskowa ograniczała się do przyznawania preferencyjnych kredytów (oprocentowanie ok. 2%) z których najczęściej nie korzystano.

W 2016 rząd zamiast pomocy w postaci kredytów wypłacił rolnikom gotówkę. Zatem ci, którzy nie złożyli wniosków, obeszli się wielkim smakiem. Wypłacone pieniądze w wielu przypadkach były na poziomie dopłat obszarowych (600-700 zł/ha). Dlatego sąsiad na sąsiada zaczął patrzeć bykiem. Często obu dotknęła susza, czy gradobicie. Ale pieniądze otrzymał tylko ten, który złożył wniosek, który został pozytywnie zweryfikowany. Rolnicy swoje żale zaczęli uzewnętrzniać na przednówku. Wiele pretensji kierowanych jest do urzędów gminy: wójta i burmistrzów. Głównie o to, że byli „zniechęcani” do składania wniosków klęskowych.

Pretensje do urzędów

– Mam pretensje o przepływ informacji na temat klęski suszy. Rolnicy z gminy Września i Pyzdry skorzystali na odszkodowaniach. Kołaczkowo jak zwykle jest na szarym końcu. Komisja jeździła dopiero po żniwach, co ona miała szacować, zaorane pole? – mówił Marek Śmidowicz, wiceprezes Wspólnoty Producentów Rolnych Ziemi Wrzesińskiej na spotkaniu w Sokolnikach. Jacek Pielak, prezes Kółka Rolniczego z Targowej Górki miał pretensje do Karola Balickiego, burmistrza Nekli.- Nie wszystkie elementy procedury zostały prawidłowo dochowane przez jedną ze stron. Wielu z nas w ogóle nie zostało poinformowanych o konieczności złożenia jakiegokolwiek wniosku do UMiG – pisał do burmistrza.

Burmistrz Nekli jak i wójt Kołaczkowa twierdzą zgodnie, że rolnicy byli informowani o możliwości składania wniosków, a cała procedura była przeprowadzona w rytmie decyzji wojewody.

Thumb ww biernat

Filip Biernat

7 miesięcy temu 0