PRL pasuje do Kołaczkowa jak ulał, czyli sukces Nocy Muzeów w pałacu Reymonta

„Troska o człowieka i jego warunki życia nadrzędnym celem PZPR”. To hasło udało się zrealizować 18 maja podczas Nocy Muzeów w Kołaczkowie.

kultura 14:03 20-05-20192 35

Kołaczkowo zrobiło niesamowitą karierę w PRL. Komuniści ustanowili tutaj w latach 70. stolicę gminy zbiorczej. Postawili postmodernistyczny budynek urzędu gminy, który zresztą pasował jak pięść do nosa do XIX wiecznego układu pałacowo-parkowego. Ponoć miał tutaj nawet powstać oddział zamiejscowy „Marleny” Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu. Ostatecznie stanęło na przedszkolu o sympatycznej nazwie „Jarzębinka”.

Komuniści nie tylko dali miejscowym chłopom ziemię. Dali im także bohatera, noblistę Władysława Reymonta. Autor „Chłopów” stał się prawilny, bo jego twórczość pasowała do koncepcji sojuszu robotniczo-chłopskiego. Dawny pałac Reymonta stał się willą literatów. Przyjeżdżali tutaj wypoczywać i tworzyć w Domu Pracy Twórczej. A twórcy ludowi postawili mu pomnik. Partia połączyła Kołaczkowo i Reymonta na wieczność, innych miejscowych „bohaterów” strąciła w niebyt.

Mariusz Gomulski w roli zetempowca

Zatem pokłady sentymentalizmu w Kołaczkowie są głębokie. Większość starzejącej się społeczności to osoby, które pamiętają PRL z młodości lub dzieciństwa. Postanowił to wykorzystać Mariusz Gomulski, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury. Sobotnia Noc Muzeów w realiach Polski Ludowej okazała się strzałem w dziesiątkę.

W Muzycznym Poddaszu

Dyrektor kontynuował pomysł Janusza Strzelczyka z poprzedniego roku, kiedy odbyła się pierwsza edycja Nocy Muzeów. Tym razem rozmach był większy i określony jasno temat. Plac przed pałacem opanowały syrenki i warszawy miłośników z Nekli, a gości witała tablica: „Witamy przodowników pracy”.

Ankieta

Czy Twoim zdaniem udała się Noc Muzeów w Kołaczkowie?

Pałac udostępnił swoje stałe ekspozycje poświęcone Reymontowi, spółdzielczości bankowej, Muzyczne Poddasze. Na czas imprezy przygotował także wystawę starych zabawek. Uruchomiona została peerelowska kuchnia, gdzie goście częstowani byli pajdą ze smalcem. Można było nawet pozwiedzać podziemia pałacu. Wieczorem odbył się koncert Grzegorza Tamborskiego z udziałem Magdaleny i Szymona Tamborskich oraz pogawędka na temat Reymonta. W sobotni wieczór przez GOK przepłynęła rzeka ludzi.

Wieczorny koncert na tyłach pałacu

Plusy. Myślałem, że pałac nie ma przede mną tajemnic, ale okazuje się, że ma. Na przykład dojrzałem archiwalne zdjęcia Kołaczkowa lat 70. lub 80., których wcześniej nie widziałem. Przypomniałem sobie Reymonta na milionowych banknotach etc. Była okazja zajrzeć w pałacowe zakamarki dotąd zamknięte dla osób postronnych. Pojawiły się osoby oprowadzające po wystawach np. Edmund Kubis dyżurował w Izbie Pamięci Reymonta, natomiast dzięki Eugeniuszowi Plewińskiemu poznałem zasady działania bankowych „komputerów” sprzed lat. Klimat zrobił wieczorny koncert Tamborskich. Sporo osób z Kołaczkowa zaangażowało się w organizację Nocy na zasadzie wolontariatu i to jest plus dodatni przedsięwzięcia.

Eugeniusz Plewiński o spółdzielczości bankowej

Minusy. Statyczna prezentacja części samochodowej. Zabrakło osoby, która opowiedziałaby o peerelowskiej motoryzacji. Ekspozycje stałe proszą się o odświeżenie. Skoro zmienia się Muzyczne Poddasze, może warto to zrobić także gdzie indziej. W pałacu nadal jest ciemno jak w lochu. Wypadałoby, aby w pałacu Reymonta funkcjonowała nowoczesna biblioteka. Słyszałem także pytania o rzeźby Bogusława Walkowiaka.

Thumb ww biernat

Filip Biernat

14:03 20-05-2019