Płomień remisuje z Wartą Eremitą Dobrów. Przed meczem neklanie taki wynik braliby w ciemno, po meczu czują spory niedosyt.

Bardzo cenny punkt przywieli z wyjazdowego pojedynku w Dobrowie piłkarze Płomienia. Pomimo niedosytu spowodowanego katastrofalną skutecznością neklanie mogą też mówić o sporym szczęściu.

piłka nożna 7 miesięcy temu 1

W pierwszych minutach meczu rozgrywanego w Dobrowie działo się bardzo wiele. Po wykonaniu dwóch rzutów rożnych bliscy uzyskania prowadzenia byli gospodarze. Za pierwszym razem piłkę spod poprzeczki wygarnął Krystian Dzwoniarkiewicz, a za drugim futbolówka uderzona głową przeszła minimalnie obok nekielskiej bramki. W 7. min obok bramki Warty futbolówkę posłał będący na dobrej pozycji Kamil Będzieszak. W 19. min gospodarze zdobyli gola z rzutu karnego przyznanego po dość kuriozalnych okolicznościach. Artur Grzegorczyk zgrał futbolówkę klatką piersiową w polu karnym do Radosława Bagrowskiego, który tak nieopatrznie złożył się do wybicia piłki, że ta trafiła go w rękę. Jeszcze przed przerwą neklanie mieli szanse na doprowadzenie do wyrównania. Okazji do zdobycia gola nie udało się jednak wykorzystać Norbertowi Szklarzowi i Będzieszakowi.

Po przerwie neklanie rozpoczęli swój koncert nieudolności strzeleckiej. Zaczął Szklarz, który w 46. min mogąc zrobić dosłownie wszystko trafił w nogi bramkarza Dobrowa. Potem stuprocentowych okazji strzeleckich dwukrotnie na bramkę nie potrafił zamienić Szklarz, trzy razy to samo przydarzyło się Będzieszakowi. W międzyczasie swoje dwie doskonałe okazje strzeleckie mieli gospodarze, którzy raz w sytuacji sam na sam z Dzwoniarkiewiczem przegrali, a raz posłali piłkę obok bramki. W 75. min Płomień stracił kolejną bramkę w kuriozalnych okolicznościach. Po wyłapaniu piłki dośrodkowanej z rzutu wolnego z ponad 40. metrów chcący szybko wznowić akcję Dzwoniarkiewicz nieopacznie wrzucił futbolówkę do własnej bramki. Losy meczu tak naprawdę odwrócił wpuszczony w końcówce na boisko Kacper Budasz. W 89. min po brawurowej akcji Budasza w polu karnym i faulu gracza Dobrowa arbiter przyznał Płomieniowi rzut karny, który na kontaktowego gola pewnie zamienił Mateusz Stachorski. W doliczonym czasie gry po zagraniu Radosława Trybuły futbolówka trafiła w rękę obrońcy Warty. Arbiter nie zawahał się przyznać neklanom drugiego rzutu karnego. Tym razem strzał Stachorskiego został jednak obroniony, ale skuteczna okazała się bardzo trudna technicznie dobitka Budasza.

- W Dobrowie wywalczyliśmy tylko punkt i aż punkt. Biorąc pod uwagę wypracowane sytuacje strzeleckie powinniśmy to spotkanie wygrać przynajmniej w stosunku 8:4. Biorąc pod uwagę to jak się mecz skończył należy cieszyć się z wywalczenia jednego punktu. Z Dobrowem zawsze grało nam się niezwykle ciężko. Tak słabej Warty jak w niedzielnym meczu ja osobiście jeszcze nie wdziałem – relacjonował trener Płomienia Bartłomiej Figas.

Płomień Nekla zagrał w składzie: K. Dzwoniarkiewicz – Siewiert (80. Budasz), Grzegorczyk, Bagrowski, Trybuła – Dworniczak, Brzychcy (70. Depczyński), Wyrzykiewicz (73. Figas), Stachorski – Szklarz, Bedzieszak

Klasa okręgowa, Warta Eremita Dobrów – Płomień Nekla 2:2 (1:0)

Thumb ww czerniak

Robert Czerniak

7 miesięcy temu 1