Pięć krótkich uwag o tym jak i dlaczego wysforowaliśmy się na czoło

Mecz naszych siatkarzy ze Ślepskiem miał podwójny ciężar gatunkowy. Trzeba było wymazać z pamięci wysoką porażkę w Częstochowie, można było wskoczyć na fotel lidera. Zadanie zostało wykonane. Wykonane z naddatkiem.

siatkówka 26 dni temu 0

Mamy lidera

Tak, zostaliśmy liderem I ligi, drugi raz w tym sezonie. To jednak jeszcze nie ewenement. Takiej samej sztuki ze swoimi pomarańczowymi dokonał dwa lata temu Sławomir Gerymski. Nigdy jednak nie byliśmy liderami po 9. kolejce, nigdy też na tym etapie rozgrywek nie mieliśmy aż 21 punktów. Do pobicia pozostaje kolejny rekord. W dotychczasowej historii APP Krispol liderował I lidze 6 razy, nigdy jednak dłużej niż przez jedną kolejkę. Oby za tydzień udało się przełamać tę barierę.

Nie mamy lidera

MVP świetnego spotkania ze Ślepskiem został Damian Dobosz. To fakt. Inny jest taki, że trzeci mecz z rzędu we własnej hali przynosi kolejnego MVP. Wcześniej najlepszym graczem pojedynku został Mateusz Jasiński, a jeszcze wcześniej Marcin Iglewski. Może i śródtytuł jest trochę przewrotny, może i prowokacyjny, ale stały lider zespołu mocno ułatwiałby taktyczne przygotowania rywali do meczu. Cieszmy się więc, że akcenty rozkładają się różnie. Mamy potencjał! Aż strach się bać, jak wszystko zagra.

Cichy bohater

Dobosz zagrał rewelacyjnie, ale spotkanie miało też człowieka drugiego planu. Siatkarza, który nie wbijał gwoździ w pakiet, nie zdobył dwudziestu punktów, bo i nie mógł. Cichym bohaterem meczu ze Ślepskiem był Michał Wroniecki. Przyjęcie zagrywki miał nasz libero i we wcześniejszych meczach, w sobotę podniósł jego jakość o kolejne kilkanaście procent, a wartością dodaną były podbite piłki w polu. Współczuję Wiktorowi Matuszakowi, bo przebicie się do szóstki przez takiego konkurenta do składu jest na ten moment mission impossible.

Kibice ożyli

Niech żałuje, kto nie przyszedł. Mecz był widowiskiem, niósł też sobą sporą jakość. Poniosło i kibiców, którzy reagowali jak przystało na prawdziwych fanów siatkówki. Napisać „reagowali jak nigdy dotąd” było by małym nadużyciem, ale faktem jest, że wrzesińska widownia dawno nie dała się tak ponieść emocjom, dawno nie zbudowała z siatkarzami atmosfery wielkiego wydarzenia. Oby podobnych okazji było więcej.

Rywale podglądali

Na trybunach nasze wprawne oko wypatrzyło szpiega z Krainy Deszczowców. Witold Chwastyniak, dawniej pomarańczowy, od dwóch lat szkoleniowiec KPS Siedlce, bacznie przyglądał się swojemu byłemu klubowi. Już za tydzień oba zespoły zmierzą się ze sobą w Siedlcach, a popularny Witek, chciał podpatrywać rywala. Po meczu minę miał nietęgą. Jak bowiem ustawić taktykę pod tak dysponowanych wrześnian? Chwastyniakowi wieszczymy kilka bezsennych nocy…

Thumb ww nowacki

Leszek Nowacki

26 dni temu 0