Oświata, białe słonie i podziały plemienne. Teresa Waszak, wójt gminy Kołaczkowo nie boi się trudnych tematów

Początek roku jest okazją do podsumowania tego co wydarzyło się w ostatnich miesiącach w gminie Kołaczkowo. Rozmawiamy na ten temat z wójt Teresą Waszak.

samorząd 9 dni temu 13

„WW”: Największym pani sukcesem w 2017 była budowa kilku kilometrów dróg gminnych, które powstały dzięki dofinansowaniom głównie z PROW. Średnia do tej pory wynosiła 1 km nowych dróg na rok. To pani największe osiągnięcie w 2017? 

TERESA WASZAK: Przygotowywaliśmy się do tych inwestycji i perspektywy 2014-2020 od grudnia 2014 roku, a więc z chwilą kiedy zostałam wójtem. Jak pan pamięta, nie miałam wielkiego wpływu na budżet 2015, a było w nim tylko 500 tys. zł przeznaczone na inwestycje. Był to budżet niewielki i nie da się ukryć, lata 2015 i 2016 były czasem szukania środków i podejmowania kroków, aby te pieniądze zdobyć. Pierwsze symptomy poprawy było widać już w 2015, z planowanego pół miliona na inwestycje wydaliśmy ostatecznie milion. Gdy rozpoczął się czas korzystania ze środków zewnętrznych, dotacji i dofinansowań, byliśmy na to przygotowani. W tej chwili realizujemy wcześniej podjęte działania, chociaż nie ukrywam, że dochodzą samorządom gminnym nowe zadania i staramy się znaleźć na nie środki, a przecież potrzeb jest bardzo wiele. W ubiegłym roku rzeczywiście udało się najwięcej zrobić na drogach, ale dofinansowania nie są jeszcze rozliczone. Ważniejsze dla nas było składanie kolejnych wniosków o dofinansowanie z końcem roku, dlatego listopad i grudzień 2017 był czasem wytężonej pracy dla moich pracowników. Odłożyliśmy temat rozliczeń tych dróg na 2018, choć zależy nam, aby te pieniądze jak najszybciej wpłynęły do naszego budżetu, aby mieć pewność realizacji. Przypomnę, że w ubiegłym roku zabrano nam 5 proc. dofinansowania w związku z błędem popełnionym przez naszego pracownika. Ale nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi.

Ankieta

Czy Twoim zdaniem Teresa Waszak wygra wybory na wójta gminy Kołaczkowo 2018?

tak
nie
nie wiem

Przy okazji realizacji perspektywy unijnej mówi się często o tzw. białych słoniach – mało użytecznych projektach realizowanych przez samorządy, np. budowy ogromnych aquaparków czy stadionów. Gmina Kołaczkowo także ma swojego „białego słonia”: nową drogę w Żydowie, 1,1 km asfaltu za ponad 800 tys. zł. Tam jest zaledwie kilka domów. Czy ta inwestycja faktycznie była zasadna? 

Utwardzone drogi należą się wszystkim mieszkańcom. Właściwie powinniśmy mieć wszędzie utwardzone drogi tam, gdzie jest dojazd do posesji. Już nie mówiąc o dojazdach do pól – to jest już luksus, ale pewnie rolnicy chcieliby mieć takie drogi, przynajmniej utwardzone tłuczniem. Przy drodze, o której pan mówi, ludzie mieszkają od kilku pokoleń – i proszę powiedzieć, czy wybór tej drogi do realizacji należało pominąć? Uważam, że nie. Ci ludzie też oczekują dojazdu do swoich domów na miarę XXI wieku. Wiem, że są osiedla, które powstały w ostatnich latach – m.in. w Borzykowie – i mieszkańcy zasługują tam na asfaltową drogę; w tej chwili jest bagno na skutek warunków pogodowych. Niestety, ze względów finansowych nie jesteśmy w stanie wykonać wszystkich inwestycji drogowych, tam gdzie oczekują tego mieszkańcy. Przykładem jest inna droga w Żydowie, do posesji nr 6-7. Tam są tylko dwa domy. Pierwszy odcinek jest przyzwoity, natomiast ten drugi jest w stanie bardzo złym. Przyczyną jest pogoda, nadmiar deszczu, a także zniszczenia spowodowane przez sprzęt rolniczy przy pracach polowych związanych z uprawami i wywozem płodów rolnych. Przed świętami utwardziliśmy wąski kawałek tej drogi kilkoma transportami tłucznia. O dziwo, spotkaliśmy się z ogromną krytyką mieszkańca tej ulicy, który przyglądał się naszej pracy. Swoje pretensje kierował natomiast do osób, którzy pracowali tam jako wolontariusze, poświęcili swój czas i sprzęt. Myślę, że coś jest tu nie tak. Warunki atmosferyczne są takie, jakie są i musimy to przyjąć. Mamy gotowy projekt budowy tej drogi, ale nie jesteśmy w stanie wykonać utwardzenia, bo mimo przygotowanego projektu wiemy, że nie otrzymamy dofinansowania. Jest to związane z punktacją komisji oceniającej. A na sfinansowanie tej drogi z budżetu nas nie stać. W pierwszej kolejności wnioskujemy na te drogi, na które wiemy, że otrzymamy dofinansowanie. 

Teresa Waszak, wójt gminy Kołaczkowo

Musiała pani wdrażać reformę oświaty, którą wymyślił rząd PiS-u. Czy wprowadzone zmiany pomogły pani w zarządzaniu oświatą? 

Na ocenę jest za wcześnie, ponieważ reforma została wprowadzona dopiero 1 września 2017, upłynęły zaledwie cztery miesiące. Na pewno ta reforma zniweczyła plany dotyczące reorganizacji oświaty w naszej gminie, która jest niezwykle potrzebna. 

No właśnie – zaproponowała pani na początku roku szkolnego utworzenie dwóch zespołów szkół, w Kołaczkowie i Sokolnikach. Pani słowa trafiły w próżnię, nikt tematu nie podjął, nie odezwał się. Myślę, że to nadal jest temat tabu w gminie Kołaczkowo. 

To jest temat niewygodny dla wszystkich. Na pewno do niego wrócę. Nie chcę likwidacji szkół, a więc zabierania mieszkańcom ważnego ośrodka oświatowego i kulturalnego, jakim jest szkoła w tych miejscowościach. Myślałam o modelu, który polegałby na utworzeniu szkoły głównej i jej filii. Dotyczyłoby to odpowiednio Sokolnik i Bieganowa oraz Kołaczkowa i Grabowa Królewskiego.

Gdyby powstały te dwa zespoły, to dzieci chodziłyby do szkół, do których chodzą. Dzisiaj na skutek reformy doszło do tego, że nauczyciele z Kołaczkowa jeżdżą na dwie godziny w tygodniu do pozostałych szkół podstawowych. Mówię o przedmiotach m.in. chemia, język niemiecki, które  teraz weszły do programu szkół podstawowych, a specjalistów mieliśmy tylko w gimnazjum. To sprawiło duże utrudnienia dla samych nauczycieli. Jest to jednak zdecydowanie lepsze rozwiązanie, że dojeżdża nauczyciel niż dowożenie uczniów. Te zespoły niczemu nie zagrażają – na pewno nie rodzicom ani dzieciom, a w jakimś stopniu nauczycielom, którzy nie będą mieli pełnego etatu w jednej szkole, ale będą mogli dopełnić etat w drugiej szkole. Jeżeli tego nie zrobimy, to nauczyciel będzie musiał mieć dwie umowy. Mimo, że organ prowadzący jest jeden, są to odrębne jednostki i nauczyciel musi mieć dwie umowy. Nie stać nas na takie wydatki. Jeżeli nie będzie zrozumienia społecznego i przyzwolenia rady gminy, to środki finansowe – zamiast inwestować je w rozwój gminy – będą marnotrawione. Chcemy inwestować też w oświatę, w pierwszej kolejności w budowę przedszkola i hali sportowej w Sokolnikach. 

Ankieta

Czy Teresa Waszak powinna dokończyć reorganizację oświaty przez stworzenie dwóch zespołów szkół?

tak
nie
nie mam zdania

Największą część tegorocznego budżetu inwestycyjnego w 2018 pochłoną inwestycje komunalne: budowa kanalizacji w Borzykowie i rozbudowa oczyszczalni ścieków w Kołaczkowie, w sumie 6,3 mln zł. Dlaczego gmina inwestuje w tym segmencie? Czy grozi nam katastrofa ekologiczna? 

Nie należy szukać wróżki, żeby pokazała, gdzie jest woda – i wtedy kopać studnię – tylko trzeba patrzeć i działać z wyprzedzeniem.

Oczyszczalnia ścieków jest już leciwa, a jak wiemy przez ostatnie 20 lat postęp w tej dziedzinie jest przeogromny. Nie możemy przeprowadzić modernizacji na działającej oczyszczalni. Zdecydowaliśmy, aby opracować projekt jej rozbudowania, a więc takich urządzeń, dzięki którym kanalizacja i oczyszczalnia będzie mogła sprawnie funkcjonować przez czas, w którym zmodernizujemy starą część.

W listopadzie złożyliśmy wniosek o dofinansowanie tego projektu. Myślę, że komisja oceniająca wyda decyzję do maju bieżącego roku. Koszt inwestycji to około 4,7 mln zł i nie jesteśmy w stanie jej zrealizować ze środków własnych. Ale jeśli otrzymamy dofinansowanie na poziomie 85 proc., to jest to zadanie wykonalne. Natomiast budowa kanalizacji w Borzykowie już ruszyła. 

W budżecie jest kilka pozycji w dziale wydatki majątkowe, które będą realizowane pod warunkiem, że gmina otrzyma dofinansowanie? 

Na pewno wiążemy duże nadzieje z budową przedszkola i hali sportowej w Sokolnikach, chcemy na to pozyskać środki unijne, a także z Ministerstwa Edukacji Narodowej i Ministerstwa Sportu, bo takie możliwości są i będziemy o nie zabiegać. Jeśli się nie uda, to również nie jesteśmy w stanie samodzielnie tej inwestycji zrealizować. Co prawda na ten rok zaplanowaliśmy tylko opracowanie projektu, ale jak go wykonamy i nadarzy się okazja pozyskiwania tych środków, na pewno będziemy składać wniosek. Myślę, że ewentualna realizacja to 2019 r. Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku będzie nabór uzupełniający na budowę dróg w ramach PROW. Aplikując o środki na drogi, które zrealizowaliśmy w ubiegłym roku, udało się nam wstrzelić w przetargi na przełomie 2016/2017 i kwoty na realizację tych zadań były zadowalające. Każda z gmin w ramach PROW mogła otrzymać wsparcie do 3 mln zł. My tych 3 mln zł nie wykorzystaliśmy. Po rozliczeniu wszystkich dotacji urząd marszałkowski ogłosi nabór uzupełniający i wierzę w to, że mamy szansę, aby otrzymać dofinansowanie na ul. Polną w Kołaczkowie. Jest to inwestycja duża i kosztowna, na ponad 2 mln zł. Może ktoś powiedzieć, że tam też nie ma zabudowy mieszkalnej, ale to są przecież bardzo fajne tereny pod zabudowę jednorodzinną i myślę, że ten asfalt może być dobrym pretekstem, aby je tam rozwijać. 

W gminie Kołaczkowo ciągle odzywają się podziały plemienne. Podstawowy i stały zarzut jest taki, że skoro wójt jest z Kołaczkowa, to buduje się wszystko w Kołaczkowie. 

Jest to teza niesłuszna. Powiem choćby na przykładzie dróg. Staraliśmy się przygotować projekty budowy dróg na terenie gminy, a nie tylko w Kołaczkowie. W Kołaczkowie „oprojektowana" była tylko ulica Polna, w Borzykowie ul. Polna i Słoneczna (zrealizowana), w Sokolnikach ul. Piaskowa i Spokojna, w Budziłowie dwie kolejne drogi. Przygotowany jest projekt na drogę w Szamarzewie aż do granicy z Samarzewem. W 2015 wybudowaliśmy drogę Wszembórz – Cieśle Małe. Jeśli chodzi o oświetlenie uliczne, to montowaliśmy je wszędzie, najmniej w Kołaczkowie. Naprawdę nie da się obronić tezy o uprzywilejowaniu Kołaczkowa. 

Teresa Waszak, wójt gminy Kołaczkowo

Czy pani zdaniem ferma brojlerów powstanie w Sokolnikach? Mieszkańcy ciągle protestują. Jaki będzie finał tej sprawy? 

Nie jestem w stanie tego przewidzieć. W tej chwili jest to spór między mieszkańcami, a inwestorem – ale nie mówię, że moja rola się skończyła. Cały czas przyglądam się rozwojowi wypadków. Jak pan wie, Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło moją decyzję w sprawie niewydania warunków środowiskowych inwestorowi tej fermy. Nie mając innych argumentów, wydałam ostatecznie tę decyzję środowiskową, następnie zaskarżyli ją mieszkańcy Sokolnik i prokurator. W grudniu ub.r. SKO odrzuciło to odwołanie. Inwestor ma teraz drogę otwartą. Czy zechce tutaj inwestować? Tego nie wiem. Na tym etapie nie mam możliwości ingerencji w tej sprawie. 

Jesienią odbędą się wybory samorządowe. Czy wystartuje pani w wyborach na wójta gminy Kołaczkowo? 

Jeżeli mi zdrowie pozwoli, to będę kandydować. Trudno mi powiedzieć na 100 proc., że tak. Zgodnie z przepisami kampania wyborcza jeszcze się nie rozpoczęła, nie ma jeszcze nowej ordynacji, dlatego ciężko w takich warunkach cokolwiek deklarować.

Thumb ww biernat

Filip Biernat

9 dni temu 13