Oświadczenie Harcerzy Rzeczypospolitej Polskiej – opinie o HRP ludzi ZHP

W całym kraju jest ich zaledwie 83. Wykorzystują niektóre elementy szkolenia wojskowego, co budzi protesty pacyfistów i innych organizacji harcerskich. Mowa o Harcerzach Rzeczypospolitej Polskiej (HRP). 

społeczeństwo 14:33 06-02-20204 28

Jak już pisaliśmy, w pierwszym tygodniu ferii grupa członków i członkiń HRP przebywała w schronisku młodzieżowym w Nekielce. Młodzi ludzie chodzili w moro, nosili atrapy broni palnej i noży, w czasie zajęć m.in. poznawali taktyki pola walki, także w mieście, uczestniczyli w grach terenowych ASG, uczyli się zasad udzielania pierwszej pomocy medycznej rannym żołnierzom.

Mieli także zajęcia z samoobrony, podczas których – jak mówią świadkowie, czyli mieszkańcy Nekielki – harcerki i harcerze uczyli się zadawać śmiertelny cios nożem w kręgosłup. Nie zaprzecza temu należący do FSSP (Bractwo Kapłańskie Świętego Piotra). ks. hm. Marcin Kostka, naczelnik HRP: 

– Wojskowość na naszych obozach nie skupia się (podkr. red.) na „uczeniu zabijania”, ale na współpracy w grupie, dyscyplinie, wzajemnym zaufaniu i pomocy w trudnych sytuacjach, na wspólnym dążeniu do celu – pisze ks. Kostka.

I ten właśnie moment w działaniu HRP najbardziej nie podoba się osobom, które harcerstwo postrzegają inaczej:

– Byłem harcerzem, a najpierw zuchem, od 1983 do 1996 r. Trochę wiem, czym jest harcerstwo i skauting. I zapewniam, że jak ktoś nazwie swoją organizację harcerstwem, to jeszcze nie znaczy, że jej członkowie są harcerzami. Oni nie są harcerzami – mówi Tomasz Małecki, drużynowy ćwik 4 DH Lutycy im. Andrzeja Małkowskiego w Zasutowie.

W podobnym tonie wypowiada się hm. Agnieszka Tobolska, komendantka wrzesińskiego hufca „Wrzos”:

– W odpowiedzi na Pana maila pragnę zacząć od Misji ZHP jaka towarzyszy nam, a mianowicie – „wychowywanie młodego człowieka, czyli wspieranie go we wszechstronnym rozwoju i kształtowaniu charakteru przez stawianie wyzwań”. By nasze działanie przynosiło obfity owoc w skutecznym wychowaniu naszych zuchów, harcerzy czy młodej kadry opieramy się o Prawo Harcerskie. Człowiek, który działa w naszej organizacji przede wszystkim wyróżnia się braterską postawą w stosunku do innych, gotowością w każdej chwili by nieść bezinteresowną pomoc bliźnim, służyć ludziom, Bogu i Polsce i przede wszystkim nieustannie pracować nad sobą. Jeśli chodzi o kwestie działania HRP jest to organizacja, na temat której ciężko mi się wypowiedzieć. Jako Hufiec ZHP Września „WRZOS” nie współpracujemy z nimi, tolerujemy ich autonomię, nie wchodząc sobie przy tym w drogę. Natomiast jako Komendantka Hufca tego typu form pracy z młodzieżą, nie popieram i w swoim środowisku nie wyraziłabym na nie zgody.

Krytyczny dla HRP artykuł ukazał się w „Gazecie Wyborczej”. 

Oto fragment artykułu z „Gazety Wyborczej”, w którym wypowiada się Hanna Mamzer, która mieszka w Nekielce, bardzo blisko schroniska młodzieżowego, w którym odbywał się obóz HRP:

Prof. Hanna Mamzer pracuje w Instytucie Socjologii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza. Zajmuje się między innymi zmianami społeczno-kulturowymi: – To, co robi ks. Kostka, jest szalenie niebezpieczne i niepokojące. Zamiast uczyć dzieci kompetencji koncyliacyjnych, czyli pokojowego rozładowania napięcia, łagodzenia konfliktów, eskaluje negatywne nastawienie. W latach 60. psycholodzy społeczni przeprowadzili szereg eksperymentów, które ewidentnie wskazują na to, że jeśli ludzie mający dostęp do broni – nawet jeśli są to atrapy – demonstrują i wzmacniają zachowania agresywne. Opisuje to między innymi Albert Bandura z Uniwersytetu Stanfordzkiego, który przeprowadził badanie znane jako „eksperyment lalki Bobo” (ang. Bobo doll experiment). Okazało się, że dzieci obserwując agresywne zachowanie dorosłych, naśladowały je w zabawie z lalką – stosowały agresję fizyczną i słowną. Nie tylko powielały akty przemocy, ale też kreowały nowe jej formy. - Uczestnicy gier taktycznych w Nekielce, to dzieci, nieukształtowane ani psychologicznie, ani fizycznie. Ich zachowanie przypomina mi dziecięce bojówki z Somalii, które uchodzą za najbardziej okrutne na świecie. Te dzieci nie mają żadnych skrupułów przed zabijaniem – mówi prof. Hanna Mamzer.

Z kolei Wirtualna Polska zamieściła materiał broniący racji krakowskich harcerzy, zawierający również list rodziców, którzy nie zgadzają się z porównywaniem obozu w Nekielce do okrutnych bojówek dziecięcych w Somalii. 

Zarówno wyniki ankiety, którą umieściliśmy na Wrzesnia.info.pl, jak i komentarze pod artykułem pokazują nastawienie wrześnian do problemu. Nie jesteśmy pacyfistami, a wręcz przeciwnie – przygotowywanie się do wojny (obronnej, ale jednak wojny) uznajemy za potrzebne, a nawet za zaszczytne. Argumenty o tym, że lepiej kształtować inne, bardziej potrzebne w czasach pokoju cechy młodych charakterów, trafiają do nas z trudem. 

Oto Oświadczenie, jakie otrzymaliśmy na naszą prośbę od władz Harcerzy Rzeczypospolitej Polskiej:

Oświadczenie

W imieniu Rady Naczelnej Harcerstwa Rzeczypospolitej Polskiej, instruktorów, harcerzy oraz ich rodziców, w związku z artykułami w poznańskiej Gazecie Wyborczej[1],[2] na temat zimowiska naszej organizacji publikujemy oświadczenie w celu sprostowania informacji zawartych we wspomnianych artykułach, oraz wskazania pominiętych przez dziennikarzy oraz „ekspertów” faktów.

Harcerstwo Rzeczypospolitej Polskiej, w skrócie HRP jest legalnie działającym stowarzyszeniem zarejestrowanym w 2016 roku. Od tego czasu organizuje letnie oraz zimowe wyjazdy dla młodzieży w wieku nastoletnim – harcerzy i wędrowników. Od początku działamy łącząc metodykę harcerską z elementami paramilitarnymi, proobronnymi i wojskowymi – zarówno w wymiarze umundurowania jak i szkolenia naszych podopiecznych. Charakter naszej działalności nie jest w żaden sposób ukrywany przed rodzicami, zarówno harcerze jak i ich rodzice wiedzą o używaniu na naszych obozach i zbiórkach replik ASG, stosowaniu musztry wzorowanej na wojskowej, szkoleniach nawiązujących do taktyki wojskowej oraz nauczaniu technik samoobrony czy pierwszej pomocy. Nigdy nie spotkaliśmy się z negatywną reakcją rodziców na tego typu metody działalności – przeciwnie, wielu rodziców wysyła dzieci na kolejne obozy, oraz zapisuje do nas młodsze rodzeństwo naszych harcerzy. Nigdy nie zdarzyło się aby na naszych obozach uczestnicy stosowali wobec siebie agresję fizyczną, lub aby ktokolwiek z rodziców, opiekunów oraz wychowawców zgłosił nam agresywne zachowania naszych harcerzy związane z naszą działalnością. Obserwujemy za to nawiązujące się nowe przyjaźnie na naszych wyjazdach, oraz naukę współpracy w grupie wśród harcerzy działających w naszych szeregach.

ASG oraz metodologia wojskowa stanowią naszym zdaniem ciekawe dla młodego pokolenia uzupełnienie metodyki harcerskiej. ASG uczy dyscypliny, ponieważ uczestnicy gier mają obowiązek obchodzić się z replikami równie ostrożnie jak z ostrą bronią – dzięki czemu jest dobrym wstępem dla młodzieży chcącej w przyszłości zapisać się do klubów strzelectwa sportowego, czy służb mundurowych. Wojskowość na naszych obozach również nie skupia się na „uczeniu zabijania” ale na współpracy w grupie, dyscyplinie, wzajemnym zaufaniu i pomocy w trudnych sytuacjach, na wspólnym dążeniu do celu. Kto na naszych grach taktycznych działa w pojedynkę, zamiast w grupie ten nie wygrywa.

Chcielibyśmy również odnieść się do osoby Prof. Hanny Mamzer z Instytutu Socjologii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza. Została ona przedstawiona jako bezstronny ekspert podczas gdy jest ona mocno związana z powstaniem artykułu. Pani profesor mieszka po sąsiedzku ze schroniskiem, w którym odbywało się zimowisko. Od lokalnej społeczności wiemy, że przed naszym obozem wielokrotnie zdarzały się konflikty pomiędzy nią a różnymi obozami organizowanymi w schronisku. Niektóre z konfliktów kończyły się wzywaniem policji na miejsce, nie mamy informacji czy którekolwiek z wezwań zostało uznane za zasadne. Pani prof. Mamzer weszła na nasze obozowisko z siódemką psów – bez smyczy oraz kagańców. Psy wbiegły na teren obozowiska, strasząc wartownika i pozostałych harcerzy oraz harcerki przebywające wtedy na ternie ośrodka. Kadra obozu poprosiła panią Mamzer o usunięcie psów, informując że jest na terenie obozu harcerskiego i teren schroniska pozostaje na ten czas do wyłącznej dyspozycji HRP. Mimo tych informacji nie usunęła psów, żądając rozmowy z komendantem obozu, który potwierdził słowa kadry prosząc o usunięcie psów. Pani profesor początkowo twierdziła, że to nasi wartownicy zaatakowali jej psy, oraz że psy są szkolone i nikomu nie zrobią krzywdy. Po informacji, że możemy wezwać policję w celu rozwiązanie sporu, oraz informacji że wyprowadzenie psa w terenie zabudowanym oraz leśnym bez smyczy i kagańca jest zagrożone mandatem karnym pani profesor opuściła obozowisko, w stanie wzburzenia, ostrzegając o swoich wpływach jako biegły sądowy.

W naszej opinii powyższa sytuacja może mieć znaczący wpływ na ocenę naszej organizacji przez panią profesor. Jej zdanie: „Zamiast uczyć dzieci kompetencji koncyliacyjnych - czylipokojowego rozładowania napięcia, łagodzenia konfliktów - eskaluje negatywne nastawienie.” Jest w całości fałszywe. Jak wykazaliśmy powyżej ASG oraz wojskowość wymagają współpracy w grupie, wszelkie konflikty negatywnie wpływają na wyniki rozgrywek i młodzież musi je rozwiązywać w sposób pokojowy jeśli chce odnieść sukces w grach taktycznych. Nie występuje u nas na obozach żadne eskalowanie negatywnych emocji młodych ludzi, zwłaszcza z inspiracji kadry. Natomiast porównanie legalnie działającej organizacji harcerskiej, używającej replik ASG do zbrodniczych bojówek w Somalii, gdzie dzieci zabijają wrogów z ostrej amunicji uważamy za skandaliczne, niegodne osoby z wykształceniem pani prof. Mamzer.

Oprócz osoby pani profesor w artykule wątpliwe są badania naukowe, rzekomo potwierdzające że dostęp do broni prowokuje ludzi do zachowań agresywnych. Wymieniony „Bobo doll experiment” to badanie na grupie niecałych 100 dzieci w wieku 3-6 lat. Eksperyment wykazał, że dzieci w tym wieku naśladują agresywne zachowania dorosłych wobec lalki, którą część z nich nigdy wcześniej się nie bawiła. W naszej opinii trudno tego typu badania odnosić do nastoletnich harcerzy używających według ściśle określonych reguł, powszechnie dostępnych replik ASG oraz ćwiczących w wolnym czasie techniki samoobrony.

Podsumowując, uważamy artykuły w Gazecie Wyborczej za krzywdzące, jednostronne, oraz powołujące się na stronniczych ekspertów i cytujące błędnie wybrane badania. Nasi harcerze to młodzi ludzie, kochający swoją Ojczyznę, często chcący jej w przyszłości służyć w różnych służbach mundurowych takich jak Straż Pożarna, Policja czy Wojsko Polskie. Wielu ze starszych harcerzy aktualnie pracuje, lub kształci się w celu pracy w Państwowej Straży Pożarnej, Wojsku czy Policji. Porównanie ich do somalijskich agresywnych bojówek, uważamy za głęboko krzywdzące ich młodą psychikę, oraz szkodliwe dla samej tragicznej sprawy dzieci w Somalii. Podobne wyrazy oburzenia[3] opublikowali rodzice naszych harcerzy na naszej stronie na facebooku.

Naczelnik HRP ks. hm. Marcin Kostka HR wraz z Radą Naczelną HRP, instruktorami, harcerzami i rodzicami harcerzy.

Thumb img035

Waldemar Śliwczyński

14:33 06-02-2020