Ostatnie pożegnanie Mistrza

Rzeka ludzi i morze kwiatów – tak można podsumować ostatnie pożegnanie Łukasza Lonki. Jedni pojawili się w garniturach, inni – w barwach klubowych. Mistrza żegnali starsi i młodsi, sportowcy i kibice. Niektórzy, by wziąć udział w uroczystości, przyjechali spoza Polski – wśród tłumów na cmentarzu można było usłyszeć języki rosyjski i angielski.

aktualności 21:55 13-07-201945 34

Setki ludzi zebrały się na cmentarzu komunalnym we Wrześni, aby pożegnać zmarłego Łukasza Lonkę, wielokrotnego mistrza Polski. Sportowiec był ceniony nie tylko za swoje sukcesy, ale też powszechnie lubiany – jako sympatyczna, ciepła i otwarta osoba. Miał 29 lat. Zmarł 10 lipca w szpitalu w Lublinie na skutek obrażeń, których doznał 7 lipca w czasie wypadku na torze podczas zawodów East Motocross Cup 2019 w Nowodworze koło Lubartowa. Zostawił żonę i maleńką córeczkę.

Mistrza żegnały tłumy

Ostatnie pożegnanie Łukasza Lonki odbyło się 13 lipca. Mszę świętą oraz uroczystości pogrzebowe prowadzili proboszcz parafii pw. Świętej Królowej Jadwigi ks. Adam Zalesiak oraz ks. Marian Augustyn, kapłan jeżdżący na motocyklu crossowym i przyjaciel rodziny. W czasie pogrzebu zabrakło parady motocykli – przyjaciele zmarłego uszanowali apel żony zmarłego, Edyty Lonki, aby pożegnać Łukasza w milczeniu.

Ks. Adam Zalesiak i ks. Marian Augustyn

Zanim złożono ciało zmarłego do grobu, przemówiły osoby, które Łukasza Lonkę znały i ceniły.

List do zebranych napisał burmistrz Człuchowa Ryszard Szybajło. Odczytał go jego zastępca, Tomasz Kowalczyk.

– Droga rodzino zmarłego Łukasza, szanowni zebrani, przyjaciele i kibice. Gromadzi nas tutaj bardzo smutna okoliczność. Nasze serca ściska żal i ból. Trudno pogodzić się ze śmiercią tak młodego i tak wielkiego człowieka. Był naszą radością i naszą nadzieją, uosobieniem tego, co w twardym sporcie motorowym najpiękniejsze. Panie Łukaszu, któż by pomyślał, że tak się nam przyjdzie żegnać? Kiedy zaledwie trzy tygodnie temu trzykrotnie gratulowaliśmy Panu miejsca na podium w zawodach na naszym torze w Człuchowie, uśmiechał się pan serdecznie, a nas człuchowian rozpierała duma, że to nasz lider znów stoi na pudle. Wielu rodowitych mieszkańców naszego miasta jest pewnych, że Łukasz Lonka to rodowity człuchowianin, bo tak mocno związał się pan z nami, występując przez 5 lat w barwach człuchowskiego Auto Moto Klubu Poltarex. Nic dziwnego. To przecież pan rozsławił nasze miasto na arenach sportowych Polski i Europy. To pan dźwignął nasz klub po ciosie, jakim była śmierć Tadeusza Szwemina. Kto go teraz dźwignie po stracie takiego zawodnika jak pan? Dla pana ziemski wyścig już się zakończył. Dla nas wciąż trwa. Chociaż ciężko nam się pogodzić z tym, co się stało, nadal liczymy na pana wsparcie. Tym razem z góry. „Nasz chłopak” – tak o panu zawsze będziemy w Człuchowie myśleć i pamiętać.

Łukasz Lonka spoczął na cmentarzu komunalnym we Wrześni

Przemówił też Andrzej Rencz, międzynarodowy sędzia motocrossu, trener oraz komentator zawodów, w tym pierwszych, w których pojechał Łukasz Lonka.

– Kochana rodzino, przyjaciele, koledzy sportowcy i wszyscy zebrani. Zebraliśmy się tutaj, aby pożegnać świętej pamięci Łukasza, którego odejście jest wielkim ciosem dla nas wszystkich. Nasza tak liczna obecność tutaj pokazuje, jak wielką tragedią dla nas wszystkich jest jego odejście, nieoczekiwane i tragiczne. Łukasz odszedł cicho, bez słów pożegnania. Był wspaniałym synem, kochającym ojcem i wielkim sportowcem. Przypadł mi honor powiedzieć kilka słów o jego karierze sportowej w imieniu człuchowskiego klubu. Pasję do motocrossu zaszczepił u niego jego ojciec Jacek – wielokrotny mistrz Polski, wujek Waldemar oraz świętej pamięci wujek Krzysztof. Doskonale pamiętam pierwszy start Łukasza w motocrossie, który komentowałem. Było to w Łomży, dokładnie 13 czerwca 2004 roku. Wówczas reprezentował barwy Motoklubu Unia Poznań, które bronił do 2005 roku. Od 2006 do 2013 roku reprezentował barwy Automobil Klub Głogów, natomiast od 2014 roku z inicjatywy świętej pamięci Tadeusza Szwemina bronił barw człuchowskiego Auto Moto Klubu Poltarex Człuchów. Zdobywał liczne tytuły mistrzowskie w Polsce i Europie w klasyfikacji indywidualnej, klubowej, zespołowej i sponsorskiej. Był między innymi dwukrotnym wicemistrzem Europy, jedenastokrotnym Mistrzem Polski, trzykrotnym wicemistrzem Polski, cztery razy reprezentował nasz kraj w Pucharze Narodów, punktował w Mistrzostwach Świata. Był członkiem kadry narodowej. Byłeś chlubą i dumą polskiego i człuchowskiego motocrossu. W swojej 15-letniej karierze motocrossowej twoje sukcesy były możliwe dzięki talentowi i w dużej mierze wsparciu władz samorządowych Człuchowa w osobach starosty, pana Aleksandra Gappy oraz burmistrza, pana Ryszarda Szybajły, a także zaangażowaniu firmy Poltarex w osobie prezesa pana Marka Kubiaka, który był twoim pracodawcą i wielkim fanem twojego talentu. Drogi Łukaszu, drogi przyjacielu i wielki sportowcu, dziękujemy ci za wyniki sportowe i za to, że zawsze mogliśmy być pewni twojej bezwarunkowej i bezinteresownej przyjaźni i sportowej koleżeńskości. W naszych sercach i umysłach będziesz zawsze wspaniałym, życzliwym, godnym naśladowania sportowcem z numerem 262. Żegna cię człuchowski Auto Moto Klub Poltarex Człuchów na czele z prezesem Zbigniewem Zakrzewskim, zarządem i członkami klubu. „Nie żyjemy, aby umierać, ale umieramy, aby żyć wiecznie”. Żegnaj, mistrzu. Spoczywaj w pokoju.

Jeden z pracowników przedsiębiorstwa pogrzebowego przyznał, że nie widział wcześniej tylu kwiatów

– Kończąc liturgię pogrzebową pragnę w imieniu najbliższej rodziny wszystkim tym, którzy przybyli na ten cmentarz, którzy przedtem byli w kościele, wyrazić słowa szczególnego podziękowania. Tak liczba obecność, o której wspominamy, jest wyrazem szczególnej bliskości z tym, który odszedł, bliskości wynikającej z miejsca zamieszkania, wynikającej z miejsc, gdzie przebywał, startował jako zawodnik, ale przede wszystkim jest to ogromna rzesza ludzi, którzy tak po ludzku Łukasza bardzo kochali, a miłość to obecność, w każdej chwili, a w tej szczególnie. To jest potwierdzenie serca, które mówi sercem. Jest to niezwykłe także w relacji do rodziny, do najbliższych. Nie potrzeba żadnych słów. Wystarczy być, by w tak trudnej chwili czuć się silniejszym obecnością tak wielu, czuć się silniejszym modlitwą tak wielu – oznajmił ks. Adam Zalesiak.

Msza święta poprzedzająca pogrzeb odbyła się w kościele pw. Świętej Królowej Jadwigi. Tam także pojawiły się tłumy. Kilkadziesiąt osób stało w kruchcie, a kolejne – przed świątynią.

Osoby chcące pożegnać Łukasza Lonkę stawiły się tak licznie i przyniosły tak wiele kwiatów, że pracownicy zakładu pogrzebowego nie byli w stanie zmieścić ich na grobie. Wiązanki wypełniły całą dostępną przestrzeń. Jeden z nich przyznał, że pierwszy raz w swojej karierze widział tyle kwiatów. Wcześniej w czasie uroczystości kapłan wspomniał, że jeszcze nie widział takiego tłumu zgromadzonego na pogrzebie. 

Grób Łukasza Lonki przykryło morze kwiatów
Mistrza żegnali nie tylko Polacy
Łukasza żegnały tłumy

Thumb anna tess go%c5%82embiowska fot idzikowski 1

Anna Tess Gołębiowska

21:55 13-07-2019