Odpust w Biechowie, wrzesień 1989

Pod koniec mojej pracy w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Miłosławiu otrzymałem zlecenie na rejestrację wideo odpustu w Sanktuarium Matki Boskiej Pocieszenia, który tradycyjnie odbywa się w pierwszy weekend września. W jednej ręce miałem kamerę wideo, a w drugiej aparat fotograficzny.

fotoreportaże 9 miesięcy temu 2
Sobotnią wieczorną mszę św. celebrował sędziwy już wówczas ks. biskup Jan Czerniak (1906 – 1999)

W sobotę wieczorem zaskoczyło mnie obchodzenie (pełzanie) na kolanach wokół ołtarza. Robili to nie tylko młodzi i bardzo młodzi, ale też dorośli i starsi.

Na kolanach wokół ołtarza

Cała msza św. przebiegała w bardzo miłej i ciepłej atmosferze, wielkich tłumów nie było, ale padało wiele słów o ojczyźnie, którą racz nam wrócić Panie. Wzruszający był moment pod koniec uroczystości, kiedy 82-letni wówczas ks. biskup Jan Czerniak wziął na ręce małe dziecko i serdecznie je przytulił. Połączenie małego, delikatnego, ale pełnego życia i nadziei człowieka z odchodzącym z tego świata staruszkiem miało coś z metafizyki, coś z przekazywania pałeczki młodemu życiu...

Ojcowie paulini witali pielgrzymów już na skrzyżowaniu dróg

Główne uroczystości odbywają się zawsze w niedzielę, a przybywające z różnych stron pielgrzymki witane były przez ojców paulinów kilkadziesiąt metrów przed wejściem do Parku Pielgrzyma.

Z prawej – ojciec Simplicjusz, ówczesny przeor biechowskiego klasztoru
Przybywających witali również księża diecezjalni, z okolicznych parafii

Główna msza św. odpustowa odbyła się w Parku Pielgrzyma, który krótko przedtem został zmodernizowany, wybudowano okazały ołtarz. Alejki i trawniki parku wypełniły się tłumami wiernych. Na szczęście pogoda dopisała...

Po zakończeniu uroczystości zostałem zaproszony do klasztoru na obiad, tam już oczywiście ani nie filmowałem, ani nie fotografowałem. Było to dla mnie duże przeżycie, ponieważ po raz pierwszy w życiu znalazłem się w otoczeniu tak wielu duchownych. Nie byłem jedynym świeckim przy stole, a moim nieocenionym przewodnikiem był Jarek Szlecht, mieszkający w Biechowie nauczyciel i kierownik szkolnej stołówki w Miłosławiu, który często bywał u ojców paulinów. Nie pamiętam szczegółów menu, ale na pewno na początku zjadłem za dużo kurczaka myśląc, że to danie główne. Prawdziwe specjały wjechały dopiero później, ale na nie nie miałem już za wiele miejsca w żołądku. 

Z obserwacji jakie wówczas poczyniłem i które pamiętam do dziś, to prawdziwie feudalne stosunki międzyludzkie panujące w klasztorze – młodzi zakonnicy, stojący najniżej w hierarchii posłusznie usługiwali przy stole starszym i gościom. Starsi delikatnie, aczkolwiek w widoczny sposób, dawali młodym odczuć kto tu rządzi. Chociaż współczułem młodym (choć już ojcowie, czyli księża, którzy mogą odprawiać msze św., spowiadać i udzielać sakramentów), to jednak podobała mi się cała sytuacja. Jasno określona hierarchia, jak w wojsku, to świat uporządkowany. To ład. 

Ciekawe, czy moje nagrania wideo się zachowały?    

Thumb img035

Waldemar Śliwczyński

9 miesięcy temu 2