Od święta do stypy. W jeden wieczór. W dwie godziny

Wrzesińska twierdza została zdobyta. APP Krispol przegrał pierwszy mecz tej kampanii na własnym parkiecie. Przegrał po tajbreku ze Stalą Nysa, prowadząc już 2:0. Najlepiej sprawili się kibice.

siatkówka 13 dni temu 10
Na trybunach dostrzegliśmy całą siatkarską armadę. Mecz, obok małżeństwa Bakosiów, oglądali gościnnie Jagoda i Jędrzej Gruszczyńscy oraz siatkarz Resovii i reprezentant kraju Aleksander Śliwka

Pojedynek dwóch na ten moment najlepszych zespołów ligi miał zelektryzować wrzesińską publiczność. I zelektryzował. Już pierwszy set pokazał, że będzie się działo.

Rywale z Nysy nastawili się blokiem i obroną pola na ataki Damiana Dobosza. Taktyka ostatecznie sprawdziła się 

Gospodarze po dobrym początku stracili trzy punkty w środkowej części meczu. Kontakt złapaliśmy po dwóch kolejnych blokach Jędrzeja Maćkowiaka. W końcówce przegrywali 19:21, ale wówczas pomocną rękę podali goście, myląc się dwa razy w ataku. Do gry na przewagi z lepszej pozycji przystąpili nasi rywale. Pierwszego setbola otrzymaliśmy po kontrze zakończonej atakiem w linię Patryka Napiórkowskiego. Dzieło zwieńczył Wojciech Kaźmierczak, idąc w ciemno do bloku przy ataku Mateusza Nożewskiego.

Druga partia od początku przebiegała pod nasze dyktando. Siatkarze z Nysy mylili się na potęgę, co my przyjmowaliśmy z dobrodziejstwem inwentarza. Seta ponownie zakończył Kaźmierczak, tym razem potężnym atakiem na czystej siatce.

Po dwóch setach wydawało się, że wrześnianie kolegialnie rozstrzelają gości. Niestety, stało się inaczej

Wydawało się, że tradycji stanie się za dość. Trzy ostatnie mecze w tej hali pomarańczowi ze Stalą wygrywali 3:0. Niestety, od tego momentu coś zaczęło szwankować w dobrze naoliwionej wrzesińskiej maszynie, a przygnębieni dotąd goście coraz wyżej podnosili głowy. Zaczęli razić nas zza linii dziewiątego metra potężnymi bombami i stało się. Polegliśmy z kretesem w partii trzeciej, nic lepiej nie wyglądaliśmy w czwartej. Nie pomogły roszady ordynowane przez trenera Mariana Kardasa. Trzeba było rozgrywać tajbrek.

Przerażenie w oczach Jagody Gruszczyńskiej i wszystko jasne...

Zanim przyszło przełknąć gorzką pigułkę, pomarańczowi prowadzili w piątym secie 8:6 i 9:7. W tych momentach mieli dwie kontry, dwie piłki do skończenia. Patrykowi Napiórkowskiemu dwa razy zadrżała ręka i na trzypunktową przewagę, która zapewne dobiłaby przeciwnika, nie wyszliśmy. O końcówce lepiej już nie wspominać. Zdobyliśmy w niej ledwie dwa oczka.

Patrykowi Napiórkowskiemu w dwóch ważnych momentach zadrżała ręka

Przegraliśmy, to prawda, pożegnaliśmy się z fotelem lidera, i owszem, ale tych emocji nikt nam nie odbierze. Siatkarze obu zespołów mieli lepsze i gorsze momenty, kibice byli wspaniali do końca. Takiego dopingu dawno w hali przy Słowackiego nie doświadczyliśmy. Miejmy nadzieję, że podobnie będzie w najbliższą środę, kiedy do Wrześni na mecz ligowy przyjedzie TSV Sanok.

Transmisję z meczu przeprowadzało Radio Opole. Hmm...

I liga: APP Krispol - Stal Nysa 2:3 (-26, -18, 16, 16, 11)

I set: 4:2, 8:6, 10:12, 14:16, 18:20, 24;25, 28:26

II set: 3:4, 8:6, 12:8, 16:11, 20:14, 25:18

III set: 3:4, 4:8, 8:12, 13:20, 16:25

IV set: 3:4, 5:8, 6:12, 8:16, 10:20, 16:25

V set: 2:3, 6:5, 9:7, 10:12, 11:15

APP Krispol: Napiórkowski, Antosik, Jasiński, Dobosz, Kaźmierczak, Maćkowiak i Wroniecki (libero) oraz Iglewski, Pachocki, Pasiński, Brzóstowicz, Narowski, Troczyński

W najbliższym wydaniu „WW” zamieścimy oceny poszczególnych siatkarzy, przytoczymy uwagi Jarosława Grępki i przyjrzymy się ciekawszym statystykom z tego meczu. Już dziś zapraszamy do lektury.

Thumb ww nowacki

Leszek Nowacki

13 dni temu 10