„Nie wytrzymam, permanentna inwigilacja”

Niejaki Maks Paradys w kultowej już „Seksmisji” wyrzuca z siebie te słowa ze szczerym oburzeniem. Krzywe oko filmowej komedii kreuje pewien paradoks – system w którym rządzą kobiety wraz z jego negatywnymi cechami. 

Moim zdaniem 3 miesiące temu 34

Jak zatem nazwać sytuację, kiedy petent podczas wizyty w urzędzie (nomen omen) skarbowym próbując dyskutować o krzywdzącej, jego zdaniem, decyzji wobec niego, dowiaduje się od urzędniczki, że jest aferzystą? Pani będąc w stanie dziwnego (co urzędnikowi państwowemu nie powinno jednak się przydarzyć) negatywnego nastawienia wobec niego, wyciąga jako argument fakt, iż ten kilka tygodni wcześniej był w tym urzędzie u innej urzędniczki i „robił afery”. Fakt – był! Ale czy to oznacza, że dlatego można go zlekceważyć oraz, że w tym urzędzie ściany mają uszy? A może tak zwyczajnie po ludzku, ktoś tu opowiada sobie to i owo, lub nie daj Boże plotkuje o podatnikach tegoż urzędu!? I tylko to mnie w tej sytuacji oburza...

Jako „aferzysta” radzę zatem, aby załatwiać sprawy w urzędach zawsze z kierownictwem lub nagrywać rozmowy prowadzone z „takimi” urzędnikami. Tu niestety nadal rządzi „rzeczpospolita urzędnicza”.

Ankieta

Jak zostałeś obsłużony w Urzędzie Skarbowym we Wrześni?

Thumb j.pietrzyk

Jacek Pietrzyk

3 miesiące temu 34