Nie wierzmy w superokazje. Policjant o zakupach w internecie

„Zakupy w internecie trzeba robić z głową, a w tak zwane superokazje nie należy wierzyć” – mówi Grzegorz Matuszak z Komendy Powiatowej Policji we Wrześni.

wywiad 4 miesiące temu 0

„WW”: Kupuje pan w internecie?

GRZEGORZ MATUSZAK: – Tak, dość często zamawiam różne rzeczy. Zakupy w sieci są wygodne.

Zdarzyło się, że zapłacił pan za towar, a przesyłka nie dotarła?

Na szczęście nie. Nigdy też nie było w paczce cegły. Podczas zakupów w sieci jestem ostrożny. Jeżeli cena towaru jest rażąco niższa od ceny w sklepach, nie ulegam emocjom. Z doświadczenia wiem, że wiele osób, gdy widzi niską cenę, to traci zdrowy rozsądek. Nieraz ktoś myślał, że będzie miał za tysiąc złotych telefon warty dwa tysiące. Nie reagujmy na tak zwaną superokazję.

Na co jeszcze powinniśmy zwrócić uwagę?

Kupując na aukcji internetowej, sprawdźmy komentarze o sprzedającym, przede wszystkim te negatywne. Jeśli nie ma komentarzy lub jest ich niewiele, to powinniśmy zachować ostrożność. Pozytywne mogą być generowane przez samego sprzedającego. Zwróćmy też uwagę na to, jakie dane kontaktowe podał sprzedawca i od jak dawna jest zarejestrowany na Allegro czy OLX. Można wyguglować podany numer telefonu. Niewykluczone, że dowiemy się wówczas, że sprzedający ma coś za uszami. Należy pamiętać, że sklep internetowy, jak każda inna firma, musi mieć adres i inne dane rejestracyjne – NIP i REGON. Online dostępna jest baza KRS i można tam bez problemu sprawdzić, czy sklep istnieje oraz czy prowadzi wysyłkową sprzedaż internetową. Zwróćmy też uwagę, w jakim banku znajduje się konto podane przez sprzedającego – jeżeli jest to bank za granicą, to powinna zapalić się nam czerwona lampka.

Powinniśmy kupować rzeczy za pobraniem?

I tak, i nie. Jeśli mamy sprawdzonego sprzedawcę, bo wcześniej coś od niego zamówiliśmy i wszystko było w porządku, to możemy wykonać od razu przelew na wskazany rachunek bankowy. Jeśli nie mamy zaufania, proponuję kupować za pobraniem. Jest to opcja trochę droższa, ale bezpieczniejsza. Poza tym radzę korzystać z opcji sprawdzania przesyłki przy odbiorze. Za dodatkową opłatą możemy sprawdzić zawartość paczki w obecności kuriera czy listonosza. Dużo osób tak nie robi, a po podpisaniu odbioru paczki trudno jest już odzyskać pieniądze. Trzeba iść jak najszybciej na pocztę i prosić naczelnika lub kierownika zmiany o wstrzymanie przelewu do sprzedającego, bo prawdopodobnie doszło do oszustwa.

Czy liczba oszustw internetowych rośnie?

Prowadziłem postępowania internetowe przez ponad 13 lat. Na początku było ich mało, później ta liczba gwałtownie wzrosła, a z czasem pojawiła się stagnacja. Obecnie można zauważyć, że ta liczba się zmniejsza. Dlaczego? Jest to skutek prowadzonych działań profilaktycznych. Przestępcy też dobrze wiedzą, że policja ma narzędzia do ich wykrycia.

Jak zazwyczaj kończą się zgłoszenia poszkodowanych? Udaje się odzyskać utracone pieniądze?

Wykrywalność jest duża, ale zawsze mogłaby być lepsza. Nie wszystkich oszustów udaje się ustalić. Zdarza się, że przestępca działa pod cudzym nazwiskiem, bo znalazł należący do kogoś dowód osobisty. Wiele osób nie zabezpiecza też swojego adresu sieciowego hasłem, więc oszust może skorzystać z hotspotu i nie zabezpieczonych sieci wi-fi. Uczulam na to, bo przestępca może robić wówczas wszystko na czyjeś konto. A przysłowiowy Kowalski dowiaduje się o tym dopiero, gdy do jego drzwi zapuka policja.

Dużą popularnością cieszy się strona AliExpress – Zakupy z Chin. Radzi pan jej unikać?

Odpowiem tak: ja na niej zakupów nie robię. Podchodzę do stron zakupowych z Chin bardzo sceptycznie. Z kilku powodów. Zamówiony towar może być niskiej jakości, może też do nas w ogóle nie dojść. Termin dostawy jest też długi, sięga nawet kilku miesięcy. Polecam rodzime portale.

Załóżmy, że mimo zachowania ostrożności padniemy ofiarą oszustwa. Kiedy powinnyśmy ten fakt zgłosić policji? Ostatnio pisałem o tym, że mieszkanka dokonała zakupów we wrześniu, a przestępstwo zgłosiła w styczniu.

Możemy to zgłosić w każdym momencie, ale im szybciej, tym lepiej. Czas gra dużą rolę. W Polsce od kilku lat obowiązują przepisy, które zobowiązują operatorów telekomunikacyjnych do przechowywania danych o połączeniach przez rok. Kiedyś były to dwa lata. Krótko mówiąc, jeżeli będziemy zwlekać z zawiadomieniem o dwa, trzy miesiące, to policja ma mniej czasu na przeprowadzenie czynności procesowych. Operatorzy też mają określony czas, aby odpowiedzieć na nasz wniosek. A wcześniej musimy pozyskać dane np. od administratora strony.

Wiele osób zapewne myśli, że ustalenie przestępcy to kwestia najwyżej kilku dni.

Pamiętam sytuację, że osoba pokrzywdzona przyszła do mnie po kilku dniach i pytała, czy mam już ustalonego przestępcę. Seriale, choćby paradokumentalny „W11 Wydział Śledczy”, robią swoje – jednak rzeczywistość jest zupełnie inna.

Czy poszkodowani, którzy stracili stosunkowo niewielkie pieniądze, mogą zgłaszać ten fakt policji?

Nie ma minimalnej kwoty. Jeżeli ktoś przyjdzie na policję i zgłosi, że został oszukany na 10 zł, to również prowadzimy postępowanie i robimy wszystko tak samo, jakby zgłoszono nam oszustwo na 10 tys. zł. Każde przestępstwo jest traktowane z taką samą powagą.

Rozmawiał Łukasz Różański

Wywiad ukazał się w „WW” 9 lutego 2018 r. 

Thumb tem podsumowanie dai

Damian Idzikowski

4 miesiące temu 0