Nie ma gdzie popływać – czy na basenie we Wrześni potrzebna jest jeszcze jedna porządna niecka?

Za komuny we Wrześni było lepiej! Przynajmniej jeśli chodzi o wakacje i możliwość popływania w mieście. 

rekreacja 4 miesiące temu 25

Na Zalewie Lipówka: plaża strzeżona z wypożyczalnią kajaków i rowerów wodnych, przebieralnie, ubikacje, budka z przepysznymi wyrobami wrzesińskiej mleczarni, pomost i krąg taneczny, a nawet restauracja (ach ta pomidorówka!). Wstęp wolny. 

Za drobne można było też pójść na basen przy Gnieźnieńskiej, chociaż większość dzieciarni dostawała się tam gratisowo, czyli przez płot, a forsę na bilet przeznaczała na oranżadę. Basen był naprawdę imponujący: wpierw była trampolina, z której skakało się do basenu o głębokości 4,40 m (na moje oko miał wymiary ok. 36 x 20 metrów, a kończył się mostkiem, na którym były słupki startowe. „Patrzyły” one na główną 50-metrową nieckę, która na początku miała 2,70 m głębokości, dochodząc chyba do 1,80 m przy drugim mostku. Można było na niej wyznaczyć 9 torów pływackich.

Tutaj nigdy nie było tłoku, tutaj zawsze można było sobie popływać, pokonując nawet długie dystanse
Z lewej basen na 4,40 m, z prawej główna 50-metrowa niecka
Główne stanowisko ratowników, czasy, gdy już zdemontowano trampolinę, z prawej budynek z filtrami

Ten drugi mostek nie dochodził do drugiego brzegu. Dwie największe niecki przeznaczone były dla umiejących pływać, natomiast pozostali, czyli najmłodsi mieli do dyspozycji trzecią i czwartą. Trzecia – zdanie się, że nazywała się „Dla uczących się pływać” zaczynała się od mniej więcej 1,50 m przy mostku, a kończyła 1-metrową głębokością przy murku od brodzika, gdzie woda była najcieplejsza i to niekoniecznie od słońca. Sikanie do wody było wówczas dość powszechną praktyką, co na przełomie lat 50. i 60. zaowocowało zbiorowym zatruciem małych dzieci.

Trochę historii: basen powstał w I połowie lat 40. XX wieku podczas okupacji niemieckiej. Zachował się  projekt okazałego stadionu pływackiego przypominający ten olimpijski z 1936, z wieżą do skoków, ogromnym zapleczem, a nawet dwiema nieckami na dachu. To pozwala snuć przypuszczenia, że być może to, co istniało do lat 90. ubiegłego wieku było tylko pierwszym etapem budowy.
Fot. Franciszek Włosik, niemiecki projekt stadionu pływackiego we Wrześni – archiwum „WW”

W późniejszych latach wokół kompleksu wodnego pojawiły się prysznice i niski płotek, co zapobiegało wskakiwaniu do wody prosto z miasta, bez wcześniejszego opłukania się pod prysznicem. Największym problemem basenu w tamtym czasie była czystość wody. Stacja uzdatniania wody była zbyt mało wydajna jak na 6000 metrów sześciennych wody. Mówiło się też o tym, że dno basenu na 4,40 m nie było szczelne i basen „zaciąga” żyburę z Wrześnicy, która w tamtych czasach mówiąc oględnie, do najczystszych nie należała. Nie wiem, czy to była prawda. Tak czy inaczej, chloru dodawano do wody bardzo dużo, a i tak woda nie grzeszyła czystością.

Za rządów Celestyna Bachorza, pierwszego powojennego niekomunistycznego burmistrza Wrześni, pojawiły się pomysły i pieniądze na remont wysłużonego basenu. Wrzesińska delegacja na najwyższym szczeblu udała się do Czech, a może jeszcze do Czechosłowacji (Słowacja oddzieliła się od Czech w Sylwestra 1993/1994), żeby przekonać się naocznie jak może wyglądać coś w rodzaju prawdziwego aquaparku. Spodobało się to, co tam ujrzeli – no i powstało kilka zabudowań, z przebieralniami, natryskami i innymi pomieszczeniami, a także fajna zjeżdżalnia i tym, co istnieje do dziś. 

Niby wszystko jest super, ale przy modernizacji zakopano największe niecki, pozostawiając do pływania tylko duży basen... przydomowy. Kiedy jest bardzo ciepło i na Gnieźnieńską przychodzą tłumy, o pływaniu nie ma co marzyć. W baseniku można co najwyżej stać, ew. zanurzać się, podskakiwać. Na miejscu dawnej pełnowymiarowej pływalni urządzono niepełnowymiarowe sztuczne lodowisko, które żeby zamarznąć potrzebuje kilku dni minusowych temperatur, a nieco dalej powstały boiska do siatkówki plażowej.

Trochę historii: podobno pierwsze powojenne poznańskie mistrzostwa pływackie odbyły się we Wrześni, bo tylko tu był odpowiedni basen. Na wrzesińskim basenie odbywały się też po wojnie mecze piłki wodnej (waterpolo).

Myślę, że można pomyśleć nad modernizacją basenu miejskiego: zlikwidować lodowisko i przywrócić w tym miejscu pływalnię, nie musi być bardzo głęboka, 2 metry w zupełności wystarczą. Boiska do siatkówki plażowej przenieść w okolice kortów tenisowych (zostawić jedno, albo dwa), a prawdziwe pełnowymiarowe lodowisko zbudować też w okolicach campingu, gdzie gmina ma własne grunty. Wtedy znowu będziemy mogli pływać w mieście...

Ankieta

Czy powinien powstać duży basen do pływania?

Ankieta

Czy na Zalewie Lipówka powinno znowu być kąpielisko z ratownikami i zapleczem?

Thumb img035

Waldemar Śliwczyński

4 miesiące temu 25