Nie będzie fermy kur w Kawęczynie? Ratusz kończy prace nad planem zagospodarowania

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to 11 lutego mieszkańcy Kawęczyna i okolicznych wsi, którzy już od kilku lat walczą o zablokowanie problematycznej dla nich inwestycji, będą mogli mówić o sporym sukcesie.

samorząd 14:30 27-01-20209 20

To wtedy odbędzie się sesja Rady Miejskiej we Wrześni, która ma w programie przyjęcie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (MPZP) w miejscowościach Kawęczyn, Marzenin i Gulczewo. Plan wyklucza na tym terenie fermę na ponad milion kur, którą na swojej ziemi planował postawić właściciel Agropolu Sokołowo Rajmund Gąsiorek. Na drodze stanęli mu mieszkańcy, którzy boją się chorób, smrodu i spadku wartości swoich nieruchomości. W walce tej wspierało ich parę pozarządowych organizacji.

O przyjęcie planu wnioskuje teraz burmistrz Tomasz Kałużny, który ma większość w radzie, a poza tym ma w tej sprawie także poparcie radnych opozycyjnych. Więc tylko katastrofa może sprawić, że plan nie zostanie przyjęty. Nie będzie to jednak ostateczny sukces mieszkańców, bo najpewniej plan trafi następnie do sądu administracyjnego.

Przypomnijmy, że prace nad MPZP dla Kawęczyna i okolic ruszyły w kwietniu 2016 roku. Wszystko wydłużyło się po tym jak uzgodnienia planu odmówił Zarząd Powiatu Wrzesińskiego ze starostą Dionizym Jaśniewiczem na czele. Ostatecznie, po kilku odwołaniach i wyroku sądu administracyjnego „władczość” wróciła do ratusza.

Data wyznaczona na przyjęcie planu to kolejny zwrot w tej skomplikowanej sprawie. Przypomnijmy, że na samym początku roku wiele wskazywało na to, że wrzesiński ratusz jednak otworzy drogę do budowy fermy. To wtedy burmistrz wydał decyzję administracyjną zezwalającą na jej powstanie. Okazało się jednak, że wydanie takiej decyzji związane było ze stanowiskiem Samorządowego Kolegium Odwoławczego, gdzie swoich racji dochodził R. Gąsiorek.

Przedsiębiorca, który ma za sobą pozytywny raport środowiskowy dla budowy fermy w Kawęczynie, od samego początku przekonuje, że inwestycja nie byłaby tak uciążliwa, jak twierdzą mieszkańcy. Oskarżał też „lobby ekologiczne wspierane przez zagraniczne korporacje” o sabotowanie jego planów. Dodajmy, że R. Gąsiorek inwestował w lokalną infrastrukturę drogową i zgodził się na oddalenie fermy od siedzib mieszkalnych.

Thumb tem podsumowanie dai

Damian Idzikowski

14:30 27-01-2020