Moje prywatne zdanie na temat Wiosny Ludów 1848 – nie musisz się z nim zgadzać

Tak między nami mówiąc, Wiosna Ludów 1848 to była kolejna narodowa porażka. 

Moim zdaniem 25 dni temu 3

Po laniu pod Książem Wielkopolskim, 30 kwietnia przyszło co prawda zwycięstwo pod Miłosławiem i ponoć zwycięstwo pod Sokołowem 2 maja (o tym za chwilę), ale popatrzmy, co było dalej: po wielkiej popijawie we Wrześni po „zwycięstwie” sokołowskim i „pogonieniu Żyda”, rzekomego zdrajcy, wymarszu kosynierów z Wrześni i „wojnie manewrowej” w okolicach – bęc: kapitulacja w Bardzie. Zwycięzcy kapitulują? Jak to?! A jednak tak było. Wróćmy do bitwy pod Sokołowem. Jak napisał Stefan Kieniewicz, największy znawca tamtych czasów: „Pierwsza kolumna zawróciła, druga dotarła do Sokołowa, tam otoczona wycięta została do nogi. Hirschfeld (dowódca wojsk pruskich – red.) przerwał ogień i w porządku zrejterował w stronę Gniezna(...)”. Marek Rezler, regionalista wielkopolski dodaje: „Polacy ten bój spotkaniowy uznają za swoje zwycięstwo”. Po szczegóły odsyłam do czterech ostatnich odcinków Stańczyka. Trudno nie zauważyć podobieństw dzisiejszych „terytorialsów” i dawnych kosynierów, a Antoniego Macierewicza do Ludwika Mierosławskiego. Ten drugi rzucił amatorów z pospolitego ruszenia z kosami przeciw nowoczesnej wyszkolonej i wyposażonej w broń palną armię pruską, a drugi – harcerzy-amatorów po 28-dniowym przeszkoleniu wojskowym chce przeciwstawić Specnazowi. 

Thumb img035

Waldemar Śliwczyński

25 dni temu 3