Miasteczko gastronomiczne nad Wrześnicą

„Einmal ist keinmal”, czyli o potrzebie rozwinięcia tego, co dobre... A tym dobrem jest stosunkowo nowy wynalazek (choć w formie przyczep kempingowych z poczciwymi hot dogami znany od zawsze) zwany food truckiem.

Moim zdaniem 10:54 02-05-20190 15

Z jednej strony trudno za szczyt wykwintności uważać tzw. uliczne jedzenie, z drugiej – trudno zapomnieć (szczególnie nieco starszym rocznikom wrześnian) nieprawdopodobnie apetyczne i chrupiące bułeczki z pieczarkami, lata temu sprzedawane przy ul. Miłosławskiej.

Wszelkiego rodzaju okazjonalne zloty, festiwale i miasteczka mobilnej gastronomii od pewnego czasu goszczą w wielu miejscach Polski, rzecz jednak w tym, by część owych „miasteczek”, w lokalnym wydaniu, zechciała zagościć na dłużej. Jednorazowy wysyp kilkudziesięciu „wehikułów smaku” unaocznia skalę zapotrzebowania.

Są miejsca, gdzie taki sezonowy kompleks miniogródków gastronomicznych pasowałby jak ulał! To nowe trakty spacerowe wzdłuż Wrześnicy. Wieczorne, nastrojowe ich oświetlenie już mamy; teraz brakuje tylko miejsc, przy których można by się zatrzymać. Jedno nieśmiało rozwija skrzydła nad zalewem. Czy aby ulica Wrzosowa nie czeka z niecierpliwością...?

Mirosław Jadryszak

nauczyciel, pasjonat fotografii i filmu

Thumb ww biernat

Filip Biernat

10:54 02-05-2019