Linie do likwidacji – rozmowa z prezesem PKS Gniezno Tomaszem Zielińskim

Wciąż na czasie jest temat likwidacji połączeń autobusowych w powiecie wrzesińskim. Z tej okazji udostępniamy całą rozmowę z Tomaszem Zielińskim, prezesem spółki PKS Gniezno.

wywiad 09:42 28-09-20180 1

Próbowaliśmy wyjaśnić jej plotki dotyczące przyszłości dworca PKS we Wrześni oraz likwidacji kursów. 1 września rozkład został okrojony, kolejne cięcia nastąpią 1 października. O nowych zmianach piszemy TUTAJ.

Rozmowa ukazała się w numerze „Wiadomości Wrzesińskich” z 31 sierpnia (cały numer w formie elektronicznej można kupić TUTAJ).

„WW”: Jest pan prezesem PKS Gniezno od około miesiąca. Czy miał pan wcześniej jakiś związek z tą spółką?

TOMASZ ZIELIŃSKI, prezes PKS Gniezno: – Do tej pory nie byłem związany ze spółką PKS Gniezno, mam doświadczenie, jeżeli chodzi o prowadzenie działalności związanej z komunikacją publiczną. Około 10 lat temu zacząłem pracę w Poznaniu w przewozach międzynarodowych i tak zaczęła się moja przygoda z transportem publicznym. Do tej pory prowadziłem kilka przedsiębiorstw prywatnych, dodatkowo pracuję w kancelarii doradztwa restrukturyzacyjnego.

Zmiana zarządu spółki była dość nagła. Czy wie pan może, czym było to spowodowane?

Nie mam pojęcia.

Z jakimi problemami spotkał się pan po objęciu stanowiska?

Problemem spółki PKS Gniezno są nierentowne kursy na liniach otwartych oraz bieżące sprawy, które należy uregulować.

Czy już coś udało się wyprostować w ciągu tego miesiąca?

W tej chwili spółka stara się o sfinansowanie swoich bieżących problemów. Mamy uzyskać takie dofinansowanie jeszcze w tym tygodniu. Jeżeli je uzyskamy, to będziemy niezwłocznie, najprawdopodobniej od 3 września, restrukturyzować przedsiębiorstwo, dział po dziale – od przewozów, poprzez dworce, po warsztat, w którym naprawiamy pojazdy. W tym momencie mamy harmonogram działania, ustaliliśmy nowy rozkład jazdy, który będzie obowiązywał od 1 września, ale jeśli te kursy, które wytypowaliśmy do nowego rozkładu, okażą się nierentowne, będziemy ograniczać je dalej, aż do absolutnego minimum. W rozkładach pozostaną tylko rentowne kursy. Całe przedsiębiorstwo wymaga zmian, ponieważ na dziś jest w dość dużej rozsypce.

Czy nierentowne kursy zostały wykreślone już z najnowszego rozkładu?

Tak. Zmiany będą wprowadzone od 1 września, do 27 sierpnia ustaliliśmy nowy rozkład jazdy, wykreśliliśmy z niego około 25 kursów.

A co do samej rentowności kursu – ile osób musi z niego korzystać, żeby był opłacalny dla PKS-u?

Trzeba rozgraniczyć dwie rzeczy. Kiedy ustalamy linię komunikacyjną, to bierzemy pod uwagę ilość kursów. Teraz na bieżąco będziemy kontrolować ilość sprzedanych biletów miesięcznych i ilość pasażerów podróżujących na trasie, aby uniknąć sytuacji, w której autobusem jedzie pięć osób. Ale samej rentowności nie można wprost przeliczyć na ilość osób, które siedzą w autobusie – bo nie wiemy, czy są to osoby, które jadą na bilecie miesięcznym, czy jadą na podstawie biletu jednorazowego. Trzeba też zrozumieć jedną rzecz – to, że ktoś kupił bilet miesięczny, nie znaczy, że za każdym razem idzie za nim pieniądz. Bilet miesięczny jest to trzydziestodwukrotność biletu jednorazowego. Jeśli ten pasażer pojedzie więcej niż 32 razy, to przy trzydziestym trzecim przejeździe za tym pasażerem już nie idą pieniądze. A liczba osób chętnych do jazdy na podstawie bilety jednorazowego jest coraz mniejsza.

W sprawie nierentownych kursów kontaktowali się państwo z władzami lokalnymi. Jakie były ich reakcje?

Władze gminy Września są skłonne do rozmów. Mamy wstępne uzgodnienia. Przedstawiliśmy władzom cztery linie, które są nierentowne – szacunki opieramy na tym, jak wyglądało zainteresowanie pasażerów rok wcześniej o tej samej porze. I abyśmy uruchomili te linie, będziemy potrzebowali dofinansowania.

No właśnie, jak wygląda zainteresowanie ludzi usługami PKS-u?

To jest tendencja spadkowa, z roku na rok można zaobserwować spadek o około 10 proc. Przejazd PKS-em na liniach otwartych dość mocno podupadł, osoby przeniosły się na komunikację kolejową lub na własny transport. Rozbudowana komunikacja kolejowa zabiera dużą część pasażerów, dlatego też działania obecnego zarządu są takie, żeby wykorzystać Ustawę z dnia 16 grudnia 2010 roku o publicznym transporcie zbiorowym i wymusić na gminach stworzenie planu transportowego. Taki obowiązek ciąży na władzach gminy, starostach i wojewodach, w zależności od zasięgu połączenia.

Wspomniał pan, że rozmowy z włodarzami gminy Września wyglądają obiecująco – a jak wygląda sprawa w pozostałych gminach?

Wysłaliśmy informacje do samorządowców w sprawie dopłat do kursów. 29 sierpnia zostałem zaproszony do starostwa wrzesińskiego na kolegium burmistrzów, na którym będą wszyscy włodarze gmin. Spotkanie jest organizowane przez starostę wrzesińskiego. Nie ma ono na celu wymuszenie decyzji, tylko wypracowanie wspólnego kompromisu jeżeli chodzi o komunikację publiczną, ponieważ PKS nie będzie jeździł tak, jak jeździł do tej pory. PKS może jeździć, ale nie musi. Przewoźnik nie może dokładać do przewozu, Skarbu Państwa na to nie stać najnormalniej w świecie.

No właśnie, chciałam jeszcze zapytać o strukturę spółki.

PKS Gniezno jest spółką Skarbu Państwa, nie jest prywatną firmą.

Drugą bardzo ważną kwestią dla Wrześni jest lokalizacja dworca PKS. W tej chwili kasy znajdują się na dworcu PKP – a czy jest szansa, by dworzec powrócił do galerii Karuzela?

Działania obecnego zarządu mają na celu przywrócenie umów, które obowiązywały. Wszystkie umowy zostały wypowiedziane PKS-owi i teraz staramy się je przywrócić, by nie było sytuacji, że kasa biletowa znajduje się na dworcu PKP. PKS Gniezno korzysta z miejsca, gdzie kiedyś znajdowały się perony, z uprzejmości właściciela. Jesteśmy już po wstępnych rozmowach w celu przywrócenia lokalizacji. Będziemy chcieli przynajmniej czasowo wrócić do rozwiązań, które były – wrócić do starego budynku dworca, a nie do galerii handlowej. Aby to się udało, musi się wydarzyć jeszcze parę rzeczy, żebyśmy mogli podpisać umowy. Do końca miesiąca musi się wyklarować sytuacja spółki i to, na co możemy liczyć w dalszym prowadzeniu działalności. Na dziś wszyscy by chcieli, żeby PKS miał piękny dworzec i znajdował się w galerii handlowej, tylko znowu wracamy do finansowania – kto ma to sfinansować. Wpływy z biletów są zbyt małe na tego typu działalność.

Wspominał pan dużo o władzach samorządowych. A jaki konkretnie wpływ mają one na wygląd komunikacji?

Na każdej jednostce samorządu terytorialnego ciąży obowiązek zorganizowania transportu publicznego, tak by umożliwić mieszkańcom przemieszczanie się z mniejszych miejscowości do większych. Przykładem zorganizowanej komunikacji jest komunikacja w mieście Września – miasto zorganizowało darmowy transport dla mieszkańców, jeździ autobus elektryczny. Władze określiły trasę, godziny odjazdów, przystanki – to leżało po stronie władz i moim zdaniem realizowane jest wzorowo. Tak samo jest w przypadku transportu podmiejskiego gminnego czy powiatowego. Samorząd powinien zorganizować taki transport, określić, w jakie dni i w jakich godzinach komunikacja ma być realizowana, a następnie, jeśli jednostka nie ma możliwości samodzielnie zrealizować tego zadania, powinna zorganizować przetarg i w tym przetargu wyłonić przewoźnika. My jako PKS Gniezno jesteśmy zainteresowani współpracą.

25 i 26 sierpnia PKS Gniezno zawiesił komunikację na większości linii i pojawiły się plotki, że spółka jest w fatalnej kondycji finansowej. Czy mógłby się pan do tego jakoś odnieść?

Nie trzeba być detektywem, wystarczy spojrzeć w informacje składane na przykład w KRS-ie, żeby zobaczyć, w jakiej kondycji finansowej jest spółka. PKS Gniezno zawiesił kursy w sobotę i niedzielę, ponieważ obserwujemy małe zainteresowanie w tych dniach komunikacją. PKS realizował komunikację na terenie gminy Gniezno, z którą mamy podpisaną umowę, pojechały też przewozy zamknięte w gminie Września, autobus na Ustronie Morskie oraz autobusy na przejazdach zamkniętych.

Wspomniał pan o wynajmie. Czym jeszcze zajmuje się spółka poza przejazdami zamkniętymi i otwartymi?

Chcemy wejść w sprzedaż biletów międzynarodowych. Jest to rynek, która w ostatnim okresie rozwija się dosyć mocno ze względu na pasażerów ze wschodu. Pasażerowie korzystający z komunikacji międzynarodowej mogą kupić bilet najbliżej w Poznaniu – rozważamy możliwość uruchomienia tej sprzedaży w dwóch punktach: we Wrześni i w Gnieźnie.

Jakie są pana plany na przyszłość?

Pierwsza rzecz to spowodować, by spółka przestała przynosić straty na kursach otwartych. Druga to rozwój transportu na terenie powiatów wrzesińskiego i gnieźnieńskiego.

Rozmawiała Anna Tess Gołębiowska

Ankieta

Jak powinna wyglądać przyszłość komunikacji na terenie powiatu wrzesińskiego?

Thumb anna tess go%c5%82embiowska fot idzikowski 1

Anna Tess Gołębiowska

09:42 28-09-2018