Legenda Solidarności zatrzymana przez policję. Przypominamy rozmowę z Władysławem Frasyniukiem sprzed lat

Dzisiaj nad ranem Władysław Frasyniuk został zatrzymany przez policję i zabrany na przesłuchanie do Prokuratury Rejonowej w Oleśnicy. Zatrzymanie legendy Solidarności spowodowało wrzawę w środkach masowego przekazu.

wywiad 2 miesiące temu 87

Przypominamy rozmowę z Władysławem Frasyniukiem z 2005, kiedy kierował Partią Demokratyczną.

Partia Demokratyczna jest poza parlamentem. A wasz człowiek - Marek Belka - szefem rządu. Słowem nie trzeba być w Sejmie, aby rządzić krajem?

Przez 15 lat mieliśmy potworny bałagan na polskiej scenie politycznej. Uznaliśmy, że kiedy Polska wchodzi do Unii Europejskiej, powinniśmy uporządkować scenę polityczną. Polacy trafili do Parlamentu Europejskiego i musieli zapisać się do określonych klubów politycznych, musieli przyjąć, że panuje w nich system wartości i na podstawie tego powstaje spójny program. W Polsce jest bałagan. Jest tylu niechcianych polityków w partiach, że spokojnie mogłaby powstać potężna partia liberalna. Myślę tu m.in.: o Wiesławie Kaczmarku, Marku Borowskim, Januszu Lewandowskim, Januszu Steinhoffie. Przejście do PD Marka Belki i Jerzego Hausnera doprowadziło do nowego podziału na nowej scenie politycznej. Na przewidywalnych i nieprzewidywalnych, pragmatycznych i niepragmatycznych. To chwilowe zamieszanie, które jest ewenementem w naszej historii, przyniesie pozytywne efekty. PD będzie jedyną partią, w której wartości etyczne będą przekładały się na program polityczny. Belka i Hausner nie będą musieli latami przekonywać do programu swojego zaplecza, bo to w PD jest jasne i oczywiste.

Ankieta

Czy prokuratura słusznie zrobiła doprowadzając Władysława Frasyniuka na przesłuchanie w kajdankach?

Waszą lokomotywą wyborczą i kandydatką na prezydenta jest Henryka Bochniarz, szefowa Konfederacji Pracodawców Prywatnych. A społeczeństwo nie lubi „prywaciarzy”…

Henryka Bochniarz nie jest lokomotywą wyborczą. Niestety ma pecha, bo każda osoba zajmująca się działalnością gospodarczą postrzegana jest w Polsce jako kombinator, ba, nawet złodziej, który nie został złapany na gorącym uczynku. Henryka Bochniarz zna świetnie zarówno problemy pracodawców, jak i pracobiorców. Pracuje w Komisji Trójstronnej, jest mediatorem. W tym przypadku zachowała się mało pragmatycznie, bo ubiega się o najwyższy urząd w państwie. Powiedziała, że nie chce krążyć w szarej strefie. Nie ukrywała tego, że będzie również ubiegała się o mandat parlamentarny. W efekcie jest obywatelem drugiej kategorii. Postąpiła zgodnie ze swoimi zasadami, uczciwie wobec wyborców, tylko nagle okazało się, że była pozbawiona możliwości prowadzenia kampanii. Mogła to czynić od 24 czerwca bieżącego roku. Inni kandydaci funkcjonują w szarej strefie. Jeden z nich, zamiast rodowego imienia, ma na imię „prezydent” (chodzi o Donalda Tuska – przyp. red.). Mało kto pamięta, że startuje z pierwszego miejsca w Gdańsku i ubiega się o mandat poselski. Moim zdaniem, połączenie kampanii parlamentarnej i prezydenckiej nie było szczęśliwe. Henryka Bochniarz nie ma siostry bliźniaczki, dlatego nie może być wszędzie. Nie jest marszałkiem, ani wicemarszałkiem Sejmu, dlatego jej możliwości komunikowania się ze społeczeństwem są mniejsze. Nie jest w ogóle pokazywana w mediach elektronicznych, ale my się tym nie przejmujemy.

Z tego, co Pan mówi, wynika, że PD nie jest pasywna w działaniach, ale jest pasywna w sondażach. Co się dzieje?

Nie ma nas w parlamencie. To rzutuje na znajomość partii. Zmieniliśmy partię (z „Unia Wolności” na „Partia Demokratyczna” – przyp. red.) i wydaje się, że popełniliśmy błąd marketingowy. Okazało się, że jest zbyt słaba tożsamość liderów z szyldem Partii Demokratycznej. Ludzie nadal szukają Unii Wolności. Nie dotarło do nich, że Mazowiecki, Frasyniuk są w PD. Ale zrobiliśmy również badanie, w którym zadaliśmy pytanie: „Na kogo byś głosował w wyborach parlamentarnych?”. I tak w Poznaniu na drugim miejscu wybrano by Wojciecha Szczęsnego Kaczmarka, Marka Belkę na pierwszym miejscu w Łodzi. Na pierwszym miejscu w Toruniu prof. Mariana Filara, na drugim w Katowicach Antoniego Piechniczka, a na drugim we Wrocławiu Władysława Frasyniuka. Naszą siłą są ludzie.

Wrześni brakuje obwodnicy północ-południe. Przez miasto przejeżdżają TIR-y, niszczą drogi, hałasują. Czy jest Pan w stanie coś zrobić dla miasta w tej kwestii?

Mając premiera w rządzie, próbujemy przyjść z pomocą Tonsilowi. To ważne przedsiębiorstwo, więc staramy się znaleźć takie rozwiązanie, aby pomóc Tonsilowi, bo państwo jest od tego, aby wspierać przedsiębiorczość. Co do obwodnicy, to wiem, że są gigantyczne środki z UE na infrastrukturę. Dużą rolę musi odegrać tu gmina i powiat. I jeżeli gmina jest dobrze przygotowana do tej inwestycji, to w tej sytuacji również mogę pomóc.

Rozmawiał Filip Biernat

Tekst ukazał się 16 września 2005 roku na łamach "Wiadomości Wrzesińskich"

Thumb ww biernat

Filip Biernat

2 miesiące temu 87