Lanie dla wszystkich. Drużyny poznańskiej klasy okręgowej wysoko pokonane

W miniony weekend wszystkie nasze drużyny powiatowe występujące w poznańskiej klasie okręgowej doznały bardzo wysokich porażek. Usprawiedliwieniem może być to, że wszystkie potykały się z zespołami ścisłego czoła tabeli.

piłka nożna 21:36 06-10-20190 0

Orlik z dwucyfrowym wynikiem

Na pojedynek z bardzo silnym Piastem Kobylnica miłosławianie pojechali bez bramkarza. Z musu na tej pozycji wystąpić musiał grający na pozycji środkowego obrońcy Marcin Kolecki. Przy bardzo dużej przewadze gospodarzy w czasie całego meczu jego występ nie należał do najbardziej udanych. Początek pojedynku stwarzał miłosławianom pewne nadzieje. Bliski trafienia do bramki gospodarzy po uderzeniu piłki głową był Mateusz Szuba. Niestety marzenia o uzyskaniu korzystnego wyniku szybko się rozwiały. Gracze Piasta swoją zdecydowaną przewagę w polu zaczęli przypieczętowywać zdobywaniem kolejnych goli. Do przerwy zdobyli ich aż pięć.

Kilka minut po przerwie miejscowi zaliczyli trafienie na 6:0. Około 60. min, w krótkim odstępie czasu, miłosławianie zdobyli dwa gole. Po kontrze i dośrodkowaniu Karola Kaźmierczaka piłkę do siatki Piast skierował Szuba. Potem po indywidualnej akcji celne trafienie przy krótkim słupku zaliczył Łukasz Nowak. Nieuwaga miejscowych okazał się tylko chwilowa. Do końca upływu czasu gry zawodnicy Piasta trafili do bramki Orlika jeszcze czterokrotnie.

- Bez bramkarza i tylko z dwoma rezerwowymi nie da się zagrozić tak silnej drużynie jaką jest Piast. Niestety nie widać szansy na poprawę kadrową. Oprócz pauz za kartki i kontuzji dojdą nam w tej chwili nieobecności studentów, którzy rozpoczęli rok akademicki – komentował trener Orlika Janusz Hofman.

Orlik Miłosław zagrał w składzie: Kolecki – Szefer, Grajek, Trawiński, Kaźmierczak – Szwat, Ptasznik, Szuba, Nowak – Fibner (46. Pietrzak) – Hernes (70. Urbaniak)

Klasa okręgowa, Piast Kobylnica – Orlik Miłosław 10:2 (5:0)

Lider nie do przejścia

Mecz rozgrywany był na boisku ze sztuczną nawierzchnią. Podobnie jak miłosławianie Płomień miał problemy w obsadzeniu pozycji bramkarza. Z wyzwaniem postanowił zmierzyć się trener Bartłomiej Figas wystawiając samego siebie na tej pozycji. Przewodzący w tabeli młody skład Przemysława Poznań okazał się dla piłkarzy Płomienia za mocny. W ciągu spotkania neklanie musieli uznać zdecydowaną wyższość gospodarzy. Nastawieni na grę defensywną zawodnicy Płomienia w obronie radzili sobie nawet nieźle. Nie byli jednak w stanie w żaden istotny sposób zagrozić bramce Przemysława. Miejscowi prowadzenie objęli już w 4. min. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska Artur Grzegorczyk tak fatalnie trafił w piłkę, że ta po odbiciu się od jego klubowego kolegi – Kacpra Stróżyny wpadła do bramki jako gol samobójczy. Gospodarze nie spuszczali z tonu mając następne okazje do zdobycia goli. W najlepszych z nich raz futbolówka trafiła w słupek bramki Płomienia, dwa razy w sytuacji sam na sam z zawodnikiem Przemysława lepszy okazał się Figas. Na 2:0 miejscowi podwyższyli w 40. min, trafiając do siatki neklan po dośrodkowaniu piłki na długi słupek z rzutu rożnego i trafieniu z bliska głową.

Po przerwie miejscowi ponownie zdecydowanie przeważali w posiadaniu piłki. Nie wypracowali sobie jednak już zbyt wielu klarownych okazji strzeleckich. W 70. min po prostopadłym podaniu ze środka pola gracz Przemysława podwyższył na 3:0 w sytuacji sam na sam z Figasem. Tuż przed upływem regulaminowego czasu gry gospodarze zakończyli swoją składną akcję trafieniem do pustej bramki.

- Przyszło nam się zmierzyć z bardzo silną, kompletną, drużyną, która praktycznie nie ma słabych punktów. My dobrze graliśmy w obronie, dobrze przesuwaliśmy się w kierunku gry, ale to było o wiele za mało, aby myśleć o korzystnym wyniku – komentował trener Bartłomiej Figas.

Płomień Nekla zagrał w składzie: Figas – Stróżyna, Grzegorczyk, Maciejewski, Domżalski – M. Walkowiak, Izydorczyk (65. Półtorak) - Sz. Szalaty (75. Tonder), Janicki (70. Matysiak), Szklarz – Kogut (80. Lepczyński)

Klasa okręgowa, Przemysław Poznań – Płomień Nekla 4:0 (2:0)

Sparta-Sklejka płaci kadrowo za poprzedni mecz

Zajścia z sędziną prowadzącą w poprzedniej kolejce pojedynek Sparty-Sklejki z Polonią II Środa Wlkp. kosztowały orzechowian sporo. Min. dwu meczową pauzę będzie musiał zaliczyć Mateusz Nowak i grający trener Marcin Lewandowski. W pojedynku z Avią Kamionki orzechowianie pozostali bez argumentów. Gospodarze dobrze operowali piłką na małej przestrzeni, prowadzili grę skrzydłami, która dla Sparty-Sklejki okazała się zabójcza. Pierwsze dwa gole orzechowianie stracili w podobny sposób. W 10. min gracz Avii po ograniu bocznego obrońcy Sparty-Sklejki uderzył nie do obrony po długim rogu. Kwadrans później ten sam zawodnik Avii w podobnych okolicznościach przelobował strzegącego orzechowską bramkę Radosława Rybkę w sytuacji sam na sam. Trzeciego gola do przerwy gracze Sparty-Sklejki stracili w 42. min. Po dośrodkowaniu na długi słupek zawodnik miejscowych skierował piłkę do pustej bramki.

Już minutę po wznowieniu drugiej części gry gospodarze podwyższyli na 4:0 wykorzystując rzut karny przyznany po faulu Adama Weinerta. W 50. min po kontrze orzechowian gola lobując bramkarza Avii w sytuacji sam na sam zdobył Robert Szymczak. Miejscowi po przerwie spuścili nieco z tonu, ale i tak potrafili dołożyć jeszcze dwa trafienia. Kolejne gole dla nich padły w 80. i 89. min.

- Do meczu z Avią z powodu pauz za kartki i kontuzji nie byliśmy w stanie wystawić optymalnego składu. Gospodarze byli poza naszym zasięgiem. Mając w składzie zawodników z przeszłością w wyższych ligach grali bardzo dobrze. Będą się na pewno liczyć w walce o mistrzostwo. Obiektywnie patrząc byliśmy od nich o wiele słabsi – komentował trener Sparty-Sklejki Marcin Lewandowski.

Sparta-Sklejka Orzechowo zagrała w składzie: Rybka (46. Chmiel) – Zbierski, Miśkiewicz, Barczak, Weinert – Witczak, Pawlak, Szymczak, Królak (65. Kozłowski) – Dudek (70. Kasprzak) – Kubacki (70. Przybył)

Klasa okręgowa, Avia Kamionki – Sparta-Sklejka Orzechowo 6:1 (3:0)

Thumb ww czerniak

Robert Czerniak

21:36 06-10-2019