Ksiądz swoje, organista swoje

Kiedyś uważałem, że homoseksualizm i biseksualizm są zboczeniami. Wydawało mi się, że tylko osobnicy hetero są normalni i zdrowi – a wszystko, co inne, jest chorobą. 

Moim zdaniem 14:04 31-10-201927 123

Zmieniłem zdanie po kilku rozmowach i lekturach, które naukowo wyjaśniały, na czym polega to zjawisko. Na pewno nie da się dziś utrzymywać, że ci ludzie są chorzy, zagubieni i że można ich z tej przypadłości „wyleczyć”. Oni są, proszę Państwa, zdrowi – tak samo jak Wy, którzy uznajecie się za heteroseksualnych. 

Wybryk księdza Przemysława Brandta – do którego skądinąd mam wiele sympatii – pokazuje, że w Kościele katolickim nadal silne jest przeświadczenie, że głoszenie „zboczonego” charakteru osób homoseksualnych jest prawomocne i słuszne. I to niezależnie od tego, co publicznie głoszą papież i prymas. 

„Ksiądz swoje, organista swoje” – chciałoby się nieco przewrotnie zacytować stare przysłowie. Skoro młody wikary ma odwagę głosić poglądy sprzeczne z poglądami swoich najwyższych przełożonych, to ja już nie wiem, co się dzieje. Co z przyrzeczeniem kapłańskim?

Waldemar Śliwczyński

redaktor naczelny

Thumb ww biernat

Filip Biernat

14:04 31-10-2019