Komplet punktów Victorii w pojedynku z Białym Orłem, kluczowy zawodnik wrześnian z chęcią opuszczenia klubu (galeria)

Podczas wtorkowego pojedynku Victoria wysoko pokonała Białego Orła Koźmin. W grze wrześnian widać jeszcze jednak braki, do przerwy goście sami sobie mocno skomplikowali swoją sytuację.

piłka nożna 4 miesiące temu 7

W pierwszym kwadransie gry goście przeprowadzili kilka bardzo szybkich i groźnych ataków. W 17. min swoją pierwszą okazję bramkową wypracowali sobie wrześnianie. Po wybiciu piłki przez Huberta Oczkowskiego pojedynek jeden na jeden z obrońcą Białego Orła wygrał Piotr Sarbinowski. Napastnik Victorii uwolnił się w polu karnym od krycia, ale uderzając w sytuacji sam na sam z bramkarzem posłał futbolówkę obok słupka. W 22. min bardzo groźną akcję zakończoną niecelnym uderzeniem piłki głową z kilku metrów przeprowadzili goście. Akcja mająca decydujące znaczenie dla dalszych losów meczu miała miejsce w 24. min. Sarbinowski wygrał piłkę na 16. metrze w pojedynku z bramkarzem Białego Orła, co pozwoliło Mikołajowi Jankowskiemu znaleźć się w sytuacji, w której drogę do bramki zagradzał tylko zawodnik przyjezdnych. Okazało się, że u Igora Skowrona logistyka w tym momencie zawiodła. Kapitan gości zamiast przepuścić piłkę do siatki obronił ją ręką za co został ukarany czerwoną kartką, a Victoria uzyskała rzut karny. Jedenastkę na raty na bramkę zamienił Paweł Lisiecki. W 34. min fatalny błąd popełnił golkiper przyjezdnych, który pozwolił sobie odebrać piłkę w polu bramkowym, co z kolei umożliwiło Sarbinowskiem bez najmniejszego trudu umieścić ją w pustej bramce. W 40. min było już 3:0. Świetną akcję prawą stroną boiska zakończoną dośrodkowaniem piłki w pole karne przeprowadził Wiktor Kacprzak. Na 5. metrze głowę do futbolówki dołożył Jankowski zdobywając swojego pierwszego gola w IV lidze.

W 47. min po dośrodkowaniu Dawida Kierzka z rzutu rożnego na 4:0 po uderzeniu piłki głową podwyższył Lisiecki. W tym momencie można powiedzieć, że gra pewnych swego wrześnian się skończyła. Gracze Victorii zaliczyli kilka strat w środku pola, które pozwoliły cały czas ambitnie walczącym gościom na wyprowadzanie groźnych kontr. W 54. i 64. min świetnie w bramce Victorii spisywał się Tobiasz Nowicki. W 60. min Biały Orzeł bramkę nawet zdobył, ale okazało się, że z pozycji spalonej. W 72. min stało się to na co zanosiło się od dłuższego czasu. Przyjezdni po szybkiej akcji lewą stroną i wycofaniu piłki od linii końcowej zaliczyli swoje honorowe trafienie. Wrześnianie obudzili się dopiero w doliczonym czasie gry. Najpierw po akcji Jankowskiego obrońca z Koźmina wybił wślizgiem piłkę z linii bramkowej. Chwilę później Jacek Kopaniarz spudłował uderzając z 10. metrów.

Przed spotkaniem tu i ówdzie można było usłyszeć, że wieloletni piłkarz Victorii Mateusz Goździaszek nosi się z zamiarem odejścia do Czarnych Czerniejewo. – Mateusz Goździaszek zgłosił się do Zarządu Klubu z wolą odejścia do innej drużyny. Temat jest rozwojowy, ale szczegółów na dzień dzisiejszy nie ma. My na dzisiaj nie podjęliśmy żadnej decyzji, rozmawiamy z nim, nie widzimy opcji jego odejścia. Jesteśmy za tym, aby pozostał w klubie. Decyzje zapadną prawdopodobnie pod koniec tygodnia. Mateusz nie brał udziału w ostatnim treningu, nie był dzisiaj w kadrze meczowej – sprawę komentował prezes Victorii Eugeniusz Nowicki.

Victoria zagrała w składzie: T. Nowicki – Oczkowski, Lisiecki, Jasiński (46. B. Nowicki) – Kacprzak (63. Łabędzki), Kierzek, Krawczyński (86. Kruszyński), Kopaniarz – Sarbinowski (57. Matuszak) – Jankowski

IV liga, Victoria Września – Biały Orzeł Koźmin Wlkp. 4:1 (3:0)

Thumb ww czerniak

Robert Czerniak

4 miesiące temu 7