Kobiety nie spanikowały. Rozwinęły ogrodowy wąż i uratowały świetlicę

Niewiele brakowało, a drewniana świetlica w Biechowie zajęłaby się ogniem i spaliła. - Przeżyłam chwile grozy – mówi sołtys wsi Halina Mazurkiewicz.

na sygnale 3 miesiące temu 3

Do zdarzenia doszło w środę 11 kwietnia. Grupa pięciu pań postanowiła posprzątać tzw. stodołę. Wcześniej roznieciły one w kominku ogień, bo chciały aby szybko wyschła podłoga. Pech chciał, że ogniem zajął się dach przy kominie.

– Krzyknęłam „dziewczyny pali się!”. Szybko pobiegłyśmy rozwinąć ogrodowy wąż. Zdołałyśmy ugasić ogień. Boże, co my przeżyłyśmy. Tak mi się ręce trzęsły, że nie mogłam węża podłączyć do kranu. Wszystko jest z drewna i bałam się, że ogień błyskawicznie się rozprzestrzeni. O zdarzeniu poinformowaliśmy straż pożarną aby sprawdzono czy ogień gdzieś się jeszcze tli - mówi sołtys Halina Mazurkiewicz.

Kominek w biechowskiej świetlicy 

– Wspólnie z koleżankami możemy się zapisać do straży, bo okazało się, że potrafimy gasić ogień. Jeden strażak nawet powiedział, że należy nam się medal – śmieje się H. Mazurkiewicz.

Dodajmy, że świetlica w Biechowie nowy komin ma od niedawna i dotychczas nikt go nie rozpalał.

– Wkrótce miał przyjechać kominiarz sprawdzić instalację. Postanowiłyśmy jednak, że posprzątamy świetlicę i rozpaliłyśmy ogień. Straty nie są duże. W sumie dobrze, że stało się to teraz, bo za tydzień na sali ma się obyć impreza rodzinna. Wtedy mogłoby być różnie – kończy pani sołtys.

Thumb 20170528 165212

Łukasz Różański

3 miesiące temu 3