Dzień Dawców Szpiku. Rejestrujemy się dla Jarosława i innych!

Cały powiat mobilizuje się przed akcją „Jarosław i inni potrzebują pomocy”. Już w najbliższy weekend w trzech miejscach powiatu będzie można zarejestrować się jako potencjalny dawca szpiku.

zdrowie 7 miesięcy temu 1

Rejestracja będzie odbywać się w sobotę i niedzielę między 10.00 a 19.00 w galerii handlowej Karuzela, a także w sobotę od 9.00 do 14.00 w Miłosławskim Centrum Kultury i w niedzielę także od 9.00 do 14.00 w kościele pw. św. Jadwigi.

Akcja dedykowana jest Jarosławowi Witczakowi z Przyborek, który choruje na białaczkę. Ratunkiem dla pana Jarka jest przeszczep szpiku. Obecnie poszukiwany jest jego bliźniak genetyczny czyli osoba, która będzie mogła zostać dawcą.

Już od kilku tygodni grupa inicjatywna z Wrześni wraz z fundacją DKMS prowadzi akcję edukacyjną dotyczącą przeszczepów szpiku. W ubiegłą niedzielę pojawiali się na wrzesińskim rynku podczas zlotu samochodów Alfa Romeo. Mówili jak zostać dawcą i jak wygląda pobranie.

Grupa inicjatywna akcji podczas niedzielnego zlotu Alfa Romeo

W przedszkolach na terenie powiatu wystawiają przedstawienie o chorej biedronce Klarze. Historia w prosty sposób przekazuje dzieciom ideę dawstwa szpiku.

We wtorek 5 kwietnia organizatorzy akcji zorganizowali także konferencję w starostwie, w której wzięli udział m.in. Krzysztof Dąbek, dawca szpiku i Paweł Stepaniak, który przeszedł przeszczep szpiku. Była także Ewa Nawrot z fundacji DKMS oraz Agnieszka Kaźmierczak, wrześnianka i inicjatorka całej akcji. Celem było „odczarowanie” mitów narosłych wokół pobrania szpiku.

Uczestnicy konferencji. Fot. Klara Skrzypczyk, Starostwo Powiatowe we Wrześni
Agnieszka Kaźmierczak i Ewa Nawrot

Aby zostać dawcą szpiku:

1. Pierwszy etap to rejestracja. Wypełnia się ankietę dotycząca stanu zdrowia. Pobierany jest też wymaz z wnętrza policzka. Rejestracja trwa około 15 minut. Dawcą może zostać każda osoba w dobrym stanie zdrowia, w wieku od 18 do 55 lat, ważąca nie mniej niż 50 kg i bez zbytniej nadwagi.

2. Z próbki wymazu wyodrębniane są antygeny HLA, na podstawie których określana jest zgodność między dawcą a biorcą.

3. Dane dawcy są przekazywane do rejestrów krajowych i zagranicznych. Jeżeli okaże się, że występuje zgodność między zarejestrowanym a chorym figurującym w bazie, fundacja dzwoni do potencjalnego dawcy i pyta go czy podtrzymuje swoją wole.

4. Dawca przechodzi dokładne badania, po których następuje pobranie. Od 80 proc. dawców szpik pobiera się z krwi obwodowej. Zabieg nie wymaga hospitalizacji ani znieczulenia. Trwa około 5 godzin. W niektórych przypadkach szpik trzeba pobrać z talerza kości biodrowej. Zabieg wykonuje się wtedy w narkozie. Szpik pobierany jest przez wkłucie, które lekarze wykonują w dołek nad pośladkami. Pobranie nie ma nic wspólnego z wkłuciem w kręgosłup.

5. Szpik regeneruje się w około 2 tygodnie.

Najlepszym świadectwem dla niezdecydowanych są historie osób, które oddały szpik lub przeżyły dzięki dawcom.

Paweł Stepaniak z Wrześni chorował na białaczkę. Przeszczep przeszedł dwa lata temu. Wspomina to tak:

– Kończyłem właśnie serię chemioterapii. Przyjechał po mnie syn. Wychodziliśmy ze szpitala i zorientowałem się, że nie mam jednego leku. Wróciłem do gabinetu i zadzwonił telefon. Lekarz wyszedł i mówi do mnie: „Mam wspaniałą wiadomość, jest dawca dla pana”. Jak sobie to przypominam, to cały czas płaczę. Boże kochany. To trzeba przeżyć, żeby wiedzieć, co się wtedy czuje. Najpierw uściskałem lekarza – mówi pan Paweł, u którego przeszczep przebiegł książkowo. Dziś czuje się dobrze. – Często myślę o moim dawcy wiem tylko, że to młoda kobieta z Polski, studentka. Od niej dostałem drugie życie. To jest coś najpiękniejszego.

Krzysztof Dąbek z Przyborek oddał szpik swojemu bliźniakowi genetycznemu w 2014 roku. W rozmowie z nami opowiada jak wyglądało pobranie:

 Jak to się stało, że zarejestrował się pan w bazie dawców?

K.D.: To było w 2013 r. Robiliśmy z żoną zakupy przedświąteczne w Tesco i akurat była tam organizowana akcja rejestracji dawców. Zatrzymaliśmy się. Stwierdziłem, że jeżeli mogę pomóc, to pomogę. Do zarejestrowania się zmobilizowało mnie chyba też to, że mój ojciec chorował na raka.

Później zadzwonił telefon. To oznaczało, że pana bliźniak genetyczny potrzebuje pomocy.

Telefon zadzwonił po niecałym roku, w listopadzie 2014. Dowiedziałem się, że jestem jedną z osób wybranych jako potencjalny dawca. Z początkiem grudnia miałem już pierwsze badania krwi. Do marca miałem być w gotowości – nie mogłem wyjeżdżać za granicę, musiałem zrezygnować z oddawania krwi. Okazało się jednak, że chory potrzebuje więcej czasu na przygotowanie i poproszono mnie o przedłużenie gotowości. Pobranie odbyło się w maju.

Jak wyglądało pobranie?

Dwa tygodnie wcześniej miałem dokładne badania w klinice. Pięć dni przed pobraniem przyjmowałem czynnik wzrostu w zastrzykach. Pielęgniarki z kliniki przeszkoliły mnie i podawałem sobie je samodzielnie. Miałem objawy podobne do tych, które odczuwa się przy lekkim przeziębieniu lub grypie, ale to normalne. Po pięciu dniach pojechałem do kliniki. Samo pobranie trwało około 6 godzin. Leży się na specjalnie wyprofilowanym łóżku, podłączonym do aparatury, można słuchać muzyki. Zabieg jest bezbolesny – jedyny ból to wbicie igły. W czasie pobrania można odczuwać jedynie lekkie mrowienie kończyn, ale wtedy podawane jest wapno, które likwiduje problem. Po zabiegu godzinę musiałem odczekać w klinice. Potem miałem zarezerwowany hotel. Rano ponownie zgłosiłem się do szpitala. Powiedziano mi, że szpik jest już u biorcy i że wystarczyło go z jednego pobrania. Mogłem wracać do domu.

Ile musiał pan wziąć wolnego w pracy?

Byłem na zwolnieniu pięć dni przed pobraniem. Po pobraniu czułem się dobrze i od razu wróciłem do pracy. Muszę powiedzieć, że mój pracodawca zachował się świetnie. Zawsze miałem zielone światło, gdy potrzebowałem wolnego dnia na badania. Stan zdrowia dawców jest kontrolowany. Miesiąc po pobraniu miałem dokładne badania, teraz jeżdżę na nie co pół roku.

Czy wie pan coś o osobie, której oddał pan szpik?

Tak. Wiem, że jest to 41-letni mężczyzna, Rosjanin. W maju tego roku minie dwa lata od przeszczepu i mogę się starać o kontakt z nim. Bardzo chciałbym go poznać. Po przeszczepie przez fundację dostałem list od jego dzieci. Był napisany dziecięcym językiem, wzruszający, tym bardziej że sam mam czwórkę dzieci. Nie było w nim imion – tylko podpis „Ja z moim bratem”. Wiem z fundacji, że przeszczep się przyjął i wszystko jest OK.

Czy warto zostać dawcą?

Jak najbardziej. Fajnym momentem było, gdy pojechałem oddać szpik. Przed wejściem na salę podeszła do mnie pani po przeszczepie. Wyściskała mnie i nazwała „złotym człowiekiem”. Mówiła mi, że lekarze nie dawali jej żadnych szans. Już pożegnała się z życiem i bliskimi i wtedy okazało, że w Katowicach znalazł się dla niej dawca, 21-letni chłopak. Jej historia była dla mnie wspaniała. Cieszę się, że też mogłem dać komuś drugie życie.

Thumb go dziewicz2

Joanna Goździewicz

7 miesięcy temu 1