„Jedyne co mogę zrobić dla tych ludzi, to opisać ich historię”. Wojciech Tochman o piekle ludobójstwa

Wojciech Tochman, znany reporter, autor książek o ludobójstwie w Bośni, Rwandzie i Kambodży opowiedział mieszkańcom Wrześni o kulisach swojej pracy. 

kultura 22:39 06-02-20200 3

Spotkanie z reporterem odbyło się 6 lutego w Bibliotece Publicznej Miasta i Gminy we Wrześni. Prowadził je Tomasz Małecki, dziennikarz, redaktor naczelny „Głosu Powiatu Średzkiego”.

Tochman skupił się na swojej najnowszej książce „Pianie kogutów, płacz psów”, która dotyczy Kambodży okaleczonej po  zbrodniach Czerwonych Khmerów. Autor zebrał historie ludzi, którym udało się przeżyć, ale pozostali z traumą, chorobą i biedą. 

Opisał m.in. okrutny zwyczaj przetrzymywania ludzi dotkniętych chorobą psychiczną w klatkach. Tochman dotarł do osób ze schizofrenią, które ich bliscy skuwali łańcuchami i przez lata więzili poza obrębem wsi. Chorzy spędzali w ciasnych celach często kilkanaście albo kilkadziesiąt lat. 

Polski reporter towarzyszył lekarce, która uwalniała ich z niewoli i zapewniała specjalistyczne leczenie.

– W Kambodży choruje to, co buduje wspólnotę, czyli więzi. Zniszczyli je Czerwoni Khmerzy. Do tej pory nie udało się ich odbudować – mówił. 

„Pianie kogutów, płacz psów” to trzecia książka Tochmana o ofiarach ludobójstwa. 

Wszystko zaczęło się w 1992 roku, od wyprawy z konwojem pomocy humanitarnej do oblężonego Sarajewa. Do uczestnictwa w nim Tochmana zaprosiła Janina Ochojska.

– Bałem się jak cholera, ale to było doświadczenie, które zbudowało mnie jako dorosłego człowieka, ale także dorosłego reportera – wspomniał reporter podczas spotkania.

Później wrócił do Sarajewa. Poznał tam doktor Ewę Klonowski, Polkę, emigrantkę stanu wojennego, mieszkającą na Islandii, która jest antropologiem sądowym. Obserwował jej pracę polegającą na rozkopywaniu grobów i wydobywaniu szczątków mężczyzn zamordowanych przez serbskie oddziały paramilitarne.

Rozmawiał z kobietami poszukującymi szczątków swoich mężów, braci i synów.

Tak powstała książka „Jakbyś kamień jadła”. 

Później było „Dzisiaj narysujemy śmierć”, opowieść o Rwandzie. 

–  Po wydaniu „Jakbyś kamień jadła” pojechałem do Sarajewa, odwiedzić Ewę. Rozmawialiśmy czy to co ona robi w Bośni miałoby sens w Rwandzie. I doszliśmy do wniosku, że to byłoby niemożliwe pod względem logistycznym i technicznym. W Rwandzie na każdym rogu była Srebrenica, w każdym kościele trysnęła krew. Zgładzone zostały cały rodziny. Jeżeli szczątki udałoby się odnaleźć, to ich identyfikacja trwałaby dziesiątki lat – opowiadał Tochman. – Jedyne co mogłem zrobić dla tych ludzi, to opisać ich historię – dodawał.

Reporter mówił, że chciałby, żeby „Pianie kogutów, płacz psów” było ostatnią jego książką o ludobójstwie, wojnie i czystkach etnicznych, choć cały czas odkrywa nowe, poruszające tematy.

– Ostatnio podczas wizyty w Sarajewie dowiedziałem się o stowarzyszeniu skupiającym dorosłych już ludzi, którzy są dziećmi gwałtów wojennych. Czy to nie jest temat na reportaż? – pytał retorycznie czytelników.

Tochman podczas spotkania we Wrześni mówił o mechanizmach prowadzących do ludobójstwa. Co kieruje ludźmi, którzy zaczynają zabijać swoich sąsiadów, współpracowników?

–  Za każdym masowym zabijaniem stoi włada, która pracuje, żeby obudzić w ludziach paję mordowania. Czasem to trwa latami. Najpierw oddziela się jakąś grupę, wskazuje jej członków jako wrogów, mówi o eliminacji i oczyszczeniu. Później jest dehumanizacja –  przedstawicieli danej grupy nazywa się karaluchami, wszami, pasożytami. Chodzi o to, żeby wspólnota przestała widzieć w nich ludzi – tłumaczył. 

Podczas dyskusji z czytelnikami reporter wyraził zaniepokojenie słowami używanymi w polskiej debacie publicznej. Stwierdził, że na sformułowania "tęczowa zaraza" czy "element animalny w społeczeństwie" powinny zapalać nam się lampki alarmowe w głowach.

Podczas spotkania padło też pytanie o rady dla początkującego reportera. 

Ryszard Kapuściński odpowiadał „Czytać, czytać, czytać”, a Hanna Krall mówiła, że reporter to organizm, który nie ma w sobie zgorszenia – przytaczał Tochman słowa mistrzów, tłumacząc, że podstawa to widzieć człowieka w każdym, nawet w mordercy, który często jest jednocześnie katem i ofiarą zbrodniczego systemu.

Rozmowa z reporterem – 14 lutego w WW.

 

Thumb go dziewicz2

Joanna Goździewicz

22:39 06-02-2020